Nawet najsłabsi w PlusLidze leją siatkarzy z Olsztyna

- Nie wiem co po takim meczu mógłbym powiedzieć - stwierdził Paweł Siezieniewski, kapitan Indykpolu AZS. Trudno mu dziwić biorąc pod uwagę co pokazali na boisku. W środę olsztyńscy siatkarze przegrali, z ostatnim w tabeli, Lotosem Trefl Gdańsk 1:3
Kto z kibiców w hali Urania myślał, że mecz z ekipą z Trójmiasta będzie przysłowiowym spacerkiem, zmienił zdanie już po pierwszych akcjach. To przyjezdni dominowali na boisku i szybko zbudowali sześciopunktową przewagę (2:8). Olsztynianie poderwali się wprawdzie po asie serwisowym Pawła Siezieniewskiego (9:14), ale zdołali odrobić ledwie dwa oczka.

Przyjęcie w AZS to katastrofa

Trudno się jednak dziwić bo z przyjęciem jakie prezentował AZS, trudno było by o zwycięstwo nawet w I lidze. Odbierali na tyle niedokładnie, że gdańszczanie prezentów w postaci przechodzących piłek nie potrafili zmarnować. Nie było więc wielkiego zaskoczenia, kiedy na przerwę techniczną to goście schodzili uśmiechnięci z prowadzenia 11:16. Nie pomogła podwójna zmiana i wejście na plac gry Andrzeja Stelmacha i Wojciecha Winnika (odpowiednio za Guilllermo Hernana i Bartosza Krzyśka). Podopieczni Dariusza Luksa zachwycali bowiem postawą w obronie, ratując nawet beznadziejne piłki. Przykładem może być libero Trefla Bartosz Kaczmarek, który w pogoni za jedną z piłek, wpadł w bandy reklamowe z takim impetem, że aż dziw iż nie zrobił sobie krzywdy (20:23). Kropkę nad "i" w partii, która bezapelacyjnie należała do przyjezdnych postawił Matti Hietanen serwując sprytnie w sam róg boiska. Akademicy opadającą piłkę tylko odprowadzili wzrokiem (21:25).

Bez zmian w składach obie ekipy przystąpiły do drugiego seta. W nim olsztyńscy miłośnicy siatkówki, wreszcie doczekali się pierwszego w meczu prowadzenia przez Indykpol (1:0, 3:2, 4:2). Po punktowej zagrywce Wojciecha Ferensa o pierwszy czas zmuszony był nawet poprosić szkoleniowiec Lotosu Trefl (5:2). Mimo dobrego rezultatu w poczynaniach akademików wciąż było dużo niedokładności - kulała asekuracja a blok nie nadążał za akcjami gości.

Ferens nie zawiódł, ale tylko w ataku

Jedynym, który w ataku (do kwestii jego przyjęcia zaraz przejdziemy) nie zawodził był Wojciech Ferens. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę także Hernan, który najczęściej piłki wystawiał właśnie do niego. Przyjmujący olsztynian nie zwalniał ręki, a z tak mocno bitymi piłkami blok Trefla sobie nie radził. Siatkarze z Pomorza kilkukrotnie korzystali z prawa do wideoweryfikacji akcji i zazwyczaj okazywało się, że słusznie. Przykładowo wynik na korzyść Trefla zmieniono przy stanie 16:14 bo gospodarze wpadli w siatkę. Wracając do gry akademików - szkoda, że ich hiszpański rozgrywacz tak rzadko decydował się na wariant z drugiej linii. W nielicznych wystawach z szóstej strefy piłek nie zwykł bowiem marnować Ferens. O ile chwalić młodego siatkarza możemy za przyzwoitą postawę w ataku, to za przyjęcie należy mu się nagana. Po jego odbiorach koledzy z zespołu mogli tylko zgadywać, w którą stronę pofrunie piłka. A wówczas o wyprowadzeniu skutecznej akcji można było zapomnieć. Publiczność w Uranii miała niewiele okazji by składać się do braw. Bo nawet kiedy efektownym, pojedynczym blokiem popisywał się Bartosz Krzysiek, chwilę później wideoweryfikacja ujawniała, że jednocześnie dotknął górnej taśmy (19:23). Ostatnią piłka drugiego seta także należała do atakującego Indykpolu AZS. Niestety jego zagrywka była równie mocna co niecelna (20:25).

Drugi skład lepszy od wyjściowego

Nadzieje na zdobycie jakikolwiek punktów odżyły w trzeciej partii. Tu trener Tomaso Totolo w wyjściowej szóstce postawił na Winnika, ale nie miał wyjścia bo Krzysiek tego dnia był bez formy. I wprawdzie Wojtek także nie był w nadzwyczajnej dyspozycji to potrafił znaleźć lukę nawet w potrójnym bloku. Na boisko wszedł także środkowy Mariusz Gaca i zdążył dwukrotnie postawić szczelny blok (8:6). W dalszym ciągu piętą Achillesową olsztynian było przyjęcie. Po fatalnym odbiorze Wojciecha Ferensa, który nie poradził sobie z prostą zagrywką Waldemara Świrydowicza, nie wytrzymał też Tomaso Totolo. Szkoleniowiec natychmiast wziął czas na żądanie, ale jego reprymendy nie przyniosły efektu. Zresztą nie wszystkich siatkarzy AZS interesowało co Włoch ma do powiedzenia. Przykładem może być Łukasz Kadziewicz, który kiedy już trafił do kwadratu dla rezerwowych, najwyraźniej nie wierzył, że jeszcze wróci na boisko. Przewagę akademicy odzyskali dopiero po asie Dawida Guni 16:14.

Stelmach wciąż niedoceniany

Gołym okiem było widać, że pomogła także zmiana na pozycji rozgrywającego. Andrzej Stelmach, który w tym sezonie nie ma zbyt wielu okazji do zaprezentowania umiejętności, w środę tak rozdzielał piłki, że koledzy bez problemów kończyli ataki (23:18). Kiedy wydawało się, że set szybko dobiegnie końca, a AZS wygra gładko, gdańszczanie wybronili jeszcze dwie piłki setowe (21:24). Całe szczęście, że precyzyjnej wystawy Stelmacha nie zmarnował Gunia (25:21).

Wszyscy liczyli więc, że równie udana będzie czwarta odsłona spotkania. Nic z tego. Rozpoczęła się od nieporozumienia Marcina Mierzejewskiego i Ferensa w odbiorze piłki (0:1). O dziwo trener Totolo inaczej niż wzorem poprzednich meczów, zdecydował się nie wracać do żelaznej szóstki, na boisku zostawiając zwycięski skład (ze Stelmachem, Winnikiem, Gacą). Mimo to chwilę później na tablicy wyników widniało 2:6, a akademicy jakby sami zapomnieli, jakim sposobem wygrali wcześniejszego seta. Momentami żal było patrzeć na grę olsztyńskich siatkarzy, którzy chyba myślami byli już w domach. Ulegli 20:25 i w całym meczu 1:3.

Nie ma wątpliwości, że sztab szkoleniowy jak i zawodnicy powinni się spotkać i odpowiedzieć na proste pytanie "Co oni robią w PlusLidze?"

Kolejny pojedynek już w najbliższą sobotę, w Kielcach.

Indykpol AZS - Lotos Trefl Gdańsk 1:3

Sety: 21:25, 20:25, 25:21, 20:25

Indykpol AZS: Hernan, Siezieniewski, Kadziewicz, Krzysiek, Ferens, Gunia, Mierzejewski (libero) oraz Stelmach, Winnik, Gaca.

Lotos Trefl: Łomacz, Hietanen, Augustyn, Oivanen, Wołosz, Świrydowicz, Kaczmarek M. (libero) oraz Wilk, Vdovin, Szczurek, Kaczmarek B.

Pozostałe spotkania 15. kolejki (trzy kolejki do końca rundy zasadniczej)

Jastrzębski Węgiel - Fart Kielce 2:3 (25:21, 21:25, 25:23, 19:25, 11:15), Delecta Bydgoszcz - Skra Bełchatów 0:3 (31:33, 16:25, 17:25), AZS Politechnika Warszawska - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (21:25, 17:25, 16:25), AZS Częstochowa - Resovia Rzeszów 0:3 (16:25, 19:25, 18:25).

PLUSLIGA

1. Skra Bełchatów153741:16
2. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle153438:16
3. Resovia Rzeszów153135:19
4. Jastrzębski Węgiel152937:25
5. Delecta Bydgoszcz152834:23
6. Politechnika Warszawska151728:36
7. AZS Częstochowa151619:34
8. Fart Kielce151523:36
9. Indykpol AZS Olsztyn151015:38
10. Lotos Trefl Gdańsk15812:39