Jacek Zyśk: Piłka ręczna w Olsztynie nie zginie

- Wyrastamy na czwartą siłę zaplecza ekstraklasy - mówi Jacek Zyśk, rozgrywający zawodnik Warmii. W sobotę olsztynianie odnieśli szóste zwycięstwo z rzędu
W rundzie rewanżowej I ligi olsztynianie idą jak burza. W weekend o ich umiejętnościach przekonał się AZS Uniwersytet Warszawski, który przegrał w Uranii 15:27. O tym, co jest kluczem do sukcesu Warmii Traveland mówi Jacek Zyśk.

Rozmowa z Jackiem Zyśkiem

Maciej Nowocień: Liczy pan zwycięstwa Warmii w 2013 roku?

Jacek Zyśk, rozgrywający Warmii Traveland Olsztyn: Nie, nie jestem od tego (śmiech), ale to chyba piąte czy nawet szóste zwycięstwo. My naprawdę tego nie liczymy. Do każdej batalii podchodzimy indywidualnie. Cieszę się, że dzięki takim wynikom coraz więcej kibiców przychodzi na nasze mecze, a piłka ręczna w Olsztynie nie zginie. Obyśmy z tych zwycięstw cieszyli się jak najdłużej.

Passa sześciu wygranych z rzędu robi wrażenie.

- To prawda, ale to wszystko dzięki drużynie. Mamy przecież wiele kłopotów [finansowe klubu - red.], z którymi borykamy się od początku rozgrywek. My potrafimy zostawić to gdzieś z boku i bawić się grą, jak widać z pozytywnym skutkiem. Bardzo fajnie, że chłopaki tak angażują się w ten sport, i to zarówno na treningach, jak i w trakcie ligowych pojedynków. Wyrastamy powoli na czwartą siłę zaplecza ekstraklasy. A gdyby nie kontuzje w naszym zespole, to byłoby jeszcze lepiej. Nie mamy na razie aspiracji, by awansować do Superligi, ale spadek też nam nie grozi.

Jeśli chodzi o sobotni pojedynek z AZS UW, to można was tylko chwalić.

- Trudno cokolwiek powiedzieć po takich meczach. Ten z Uniwersytetem Warszawskim praktycznie nie miał historii, bo cały czas kontrolowaliśmy wynik. AZS tylko w pierwszych minutach postawił nam opór i wtedy jeszcze liczył na zdobycie jakichkolwiek punktów w Uranii. Szybko jednak wybiliśmy im to z głowy. Cieszy mnie, że dobrze zagrał cały zespół i każdy z zawodników dołożył cegiełkę do końcowego sukcesu. Zarówno bramkarze, nasza obrona, jak i atak funkcjonowały tak jak powinny. To dzięki temu mamy powody do radości.

Wspomniał pan o awansie. Gdyby gra Warmii w pierwszej rundzie wyglądała tak, jak obecnie, o Superligę można by się pokusić.

- Pragnę przypomnieć, że jesteśmy drużyną, która zaledwie w sierpniu została zbudowana z drugo- i pierwszoligowych piłkarzy, a skład uzupełniło kilku chłopaków z ekstraklasy. Zanim to wszystko zaczęło funkcjonować, minęło trochę czasu. Musieliśmy się nawzajem poznać, zrozumieć nową taktykę i wyrównać poziom gry. Teraz to przynosi efekty. Gdyby nie było też wspomnianych problemów finansowych klubu, to cały czas gdzieś w naszych głowach siedzi, że pierwsza runda w naszym wykonaniu mogła wyglądać zupełnie inaczej [na półmetku rozgrywek 7. miejsce, teraz 4. - red.].

Rozmawiał Maciej Nowocień

Warmia Olsztyn - AZS UW Warszawa 27:15 (13:9)

Warmia: Maciej Koledziński, Boniecki, Gawryś - Królik 3, Kowalczyk, Dzieniszewski 3, Kempiński, Hegier, Zyśk 1, Wuszter 3, Kostrzewa 3, Deptuła 5, Malewski 6, Kopyciński 1, Sebastian Koledziński 2.

AZS UW: Malanowski, Troński - Wysocki, Waśko, Kuc 5, Puszkarski 1, Flisiak 4, Krawiecki, Wolski, Chmielewski 3, Łukasz Monikowski, Zaprutko, Brinoviec, Praski 2, Bartosz Monikowski.