Sport.pl

Psycholog z Olsztyna ma pomóc Arturowi Szpilce. Jak?

- Wizerunek Szpilki jako zakapiora stworzony w mediach całkowicie odbiega od tego, co ten chłopak rzeczywiście sobą prezentuje - mówi Dariusz Nowicki, olsztyński psycholog sportowy, który rozpoczął współpracę z charyzmatycznym pięściarzem z Wieliczki.
Artur Szpilka to jeden z najpopularniejszych pięściarzy młodego pokolenia w Polsce. Na razie bardziej niż umiejętnościami sportowymi zasłynął wyjątkowo wybuchowym charakterem. Zawodnik, którego talent do boksowania jeden z trenerów dostrzegł podczas... bójki chuligańskiej, ma duże problemy z kontrolowaniem swoich emocji. Wystarczy przypomnieć jego bójkę z Krzysztofem Zimnochem, innym z pięściarzem podczas konferencji prasowej przed galą Polsat Boxing Night.

Od czasu wyjścia z więzienia Szpilka postawił na karierę sportową i robi wszystko, by w boksie osiągnąć jak najwięcej. Nie jest to jednak łatwa droga, a pomóc ma mu Dariusz Nowicki, olsztyński psycholog sportowy.

Przypomnijmy, że najbliższą walkę Szpilka stoczy 20 kwietnia w Rzeszowie, a jego rywalem będzie reprezentant Ukrainy Taras Bidenko.

Rozmowa z Dariuszem Nowickim

Maciej Nowocień: Jakim człowiekiem jest Artur Szpilka?

Dariusz Nowicki, olsztyński psycholog sportowy: Od pierwszego spotkania z Arturem jestem zbudowany faktem, że jego wizerunek zakapiora stworzony w mediach całkowicie odbiega od tego, co ten chłopak rzeczywiście sobą prezentuje. To myślący, żyjący boksem i w niesamowicie szybkim tempie rozwijający się zawodnik. Trudno jest mi powiedzieć, dlaczego Artur jest kreowany na takiego urwisa. Nie jestem ani specem od wizerunku, ani promotorem czy dziennikarzem, który zadaje pytania i szuka informacji.

Sam Artur często wypowiada się w agresywny sposób, także prowokując rywali...

- Szpilka ma duszę wojownika. Jest jeszcze młodym zawodnikiem, bo jest świeżo po 24. urodzinach. To powoduje, że nie zawsze potrafi kontrolować swoje emocje. O jego budującej się wciąż dojrzałości świadczy chociażby fakt, że po konsultacji z trenerem zdecydował się nad tym popracować.

Czy to się nie powtórzy? To pytanie nie do mnie, tylko do samego Artura (śmiech). Musimy też mieć na uwadze, że boks zawodowy to także show. Dlatego niektóre elementy, które się pojawiają, wynikają także z tego powodu.

Czyta mi pan w myślach, ponieważ chciałem zapytać, czy Szpilka sam poprosił pana o pomoc?

- Artur ma taki charakter, że trudno mówić o tym, że w jego życiu wydarzyłoby się coś z czyjegoś polecenia. Ze Szpilką znamy się od dłuższego czasu, kiedy jeszcze pracowałem z Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem czy Pawłem Kołodziejem. Z tymi pięściarzami spotykałem się w Warszawie, a Artur często przechodził obok tego obojętnie i nie był zainteresowany taką formą współpracy. On po prostu do tego dojrzał i musi zrozumieć, że to jest pomoc, która może ukierunkować go do dalszego rozwoju. Od lat bardzo dobrze współpracuje mi się także z trenerem Fiodorem Łapinem. Oczywiście ogromny autorytet szkoleniowca u Artura miał wpływ na to, że przedyskutowali tę sprawę i wspólnie doszli do wniosku, że warto. Artur z konsekwencją teraz to wszystko realizuje.

Pamięta pan pierwsze jego walki? Były chaotyczne, wręcz przypominały bójki uliczne.

- Artur się rozwija. To młody zawodnik, który powoli uruchamia swój potencjał dzięki temu, że jest we właściwy sposób prowadzony przez trenera Fiodora Łapina. Ten rozwój jest dynamiczny i uważam, że z walki na walkę będziemy coraz bardziej zaskoczeni postawą tego pięściarza.

Szpilka ma kryminalną przeszłość. To też ma wpływ na jego zachowanie?

- Trudno jest mi to ocenić. Ja go znam już po tej przeszłości, dlatego nie mam podstaw, żeby się o tym wypowiadać.

O tym, że pięściarz z Wieliczki nie kontroluje emocji, można było przekonać się już podczas słynnej konferencji prasowej, kiedy pobił się z Krzysztofem Zimnochem.

- Uważam, że takich sytuacji już nie powinno być. Ale tak naprawdę to nie wiemy o co tam poszło, co jeden drugiemu powiedział i co było katalizatorem takiej reakcji emocjonalnej. Proszę spojrzeć na to z tej strony: Artur wyciągnął wnioski z tamtej sytuacji i postanowił coś z tym zrobić.

Ile potrwa pana współpraca ze Szpilką?

- Nie ma takiego przepisu. Każda praca z indywidualnym zawodnikiem ma swój inny charakter. To zależy od samego sportowca, więc nie jestem w stanie tego ocenić. Na tę chwilę pracujemy z Arturem od trzech tygodni [rozmowa przeprowadzona w sobotę wieczorem - red.]. Uważam, że kierunek jest dobry. To też czas, kiedy pojawiły się pierwsze wyraźne efekty. Z optymizmem patrzę na jego pojedynek z Tarasem Bidenko, a co będzie dalej, zobaczymy po tej walce.

Rozmawiał Maciej Nowocień

Więcej o sporcie z Warmii i Mazur na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: