Ulewa na Rajdzie Polski. Kibice wykupili wszystkie gumowce

Pogoda sparaliżowała 70. Rajd Polski pod Mikołajkami. Dwa dni ulewnych deszczów zamieniły odcinki specjalne w błotniste grzęzawiska, a kierowcy na poważnie zaczęli rozważać wycofanie się z zawodów.
Jak w piątek donosili rajdowi kibice, w okolicy kilkudziesięciu kilometrów od Mikołajek, wykupione zostały wszystkie gumowce. Patrząc w niebo i biorąc pod uwagę, że przez dwa dni Mazury odwiedzi ponad 100 tys. fanów motoryzacji, trudno się dziwić. A prognozy na kolejny wieczór nie były optymistyczne. Nawet organizatorzy, nie byli w stanie zagwarantować, że w sobotę kierowcy zgodnie z planem ruszą do rywalizowali na odcinkach specjalnych. - Jeśli będzie lało cały dzień i noc, to będzie kłopotliwa sytuacja - mówi dla sport.pl Andrzej Borowczyk, dyrektor ds. mediów Rajdu Polski i znany komentator sportowy. - Ale organizator będzie podejmował wszystkie starania, żeby rajd się odbył. Od rana odbudowywane są zniszczone deszczem fragmenty trasy, wyjechały równiarki, które poprawiają stan dróg.

Trudno było jednak o optymizm u kierowców, którzy już w czwartek podczas zapoznania się z trasą, musieli walczyć o utrzymanie aut na drodze. - Warunki na trasie były ekstremalne - mówił Maciej Oleksowicz z zespołu Inter Cars Castrol TRW. - Padał deszcz, więc wody było mnóstwo i wiele aut nie mogło w ogóle przejechać.

Wielu powtarzało, że oesy przypominały eliminacje rajdów terenowych cross-country. - Wydaje mi się, że w tych warunkach, jakie panowały dzisiaj, nie ma możliwości ścigania się - podkreśla Oleksowicz. - W tej sytuacji chyba nie ma dobrego rozwiązania. Odwołania odcinków wszyscy chcielibyśmy uniknąć. Z drugiej strony jazda po takich drogach może być zwyczajnie niebezpieczna. Ale oczywiście dostosujemy się do decyzji organizatora.

Odwołanie rajdu to byłaby katastrofa, bo to impreza zaliczana do mistrzostw Europy i kandydat do przyszłorocznych mistrzostw świata. - To nie pierwsza sytuacja, kiedy warunki pogodowe stanowią problem w zawodach rajdowych - dodaje Andrzej Borowczyk. - Byłem na Rajdzie Portugalii [2001 - red.] i pamiętam, co tam się działo. To co jest teraz u nas, to plaża.

Nawet Krzysztof Hołowczyc powiedział, że nie pamięta takich warunków na Rajdzie Polski. Doświadczonych kierowców one jednak nie przerażają.

Pierwsze ważne decyzje zapadły już w czwartek wieczorem. Skrócone zostały dwa odcinki specjalne - OS 1 i 4 (Tałty) oraz OS 2 i 5 (Baranowo). Zmiany dotyczą tych prób, które zaplanowano na sobotę. I tak, na oesie Tałty zawodnicy będą się ścigać na dystansie 6,15 zamiast 14,54 km. Z kolei oes Baranowo skrócono o 5,4 km - z pierwotnie zaplanowanych 17,51 do 12,11 km. W efekcie trasa całego rajdu uległa skróceniu z 651,86 do 641,16 km.

Dla kibiców z pewnością istotna jest informacja, że wymienione oesy zostały skrócone od punktu startu, czyli ich mety znajdują się tam, gdzie pierwotnie to zaplanowano. Ponieważ deszcz ma znów zacząć padać, niewykluczone są kolejne modyfikacje trasy.

Więcej o sporcie z Warmii i Mazur czytaj na olsztyn.sport.pl.