Sport.pl

Czwarty dzień Dakaru. Hołek ma do pokonania 700 km

Po znakomitym wtorkowym występie olsztynianin za wszelką cenę stara się dogonić czołówkę Rajdu Dakar.
W środę kierowcy samochodów mają do przejechania rekordową nawet jak na Dakar odległość 657 km odcinka specjalnego (dodatkowo 211 km dojazdówki). Tak długiego etapu w rajdzie nie było od 2005 roku.

Krzysztof Hołowczyc już na samym początku czwartego etapu z San Juan do Chilecito miał drobne problemy. Na pierwszym pomiarze czasowym zajmował dopiero 16. miejsce z ponad 7-minutową stratą do lidera. W miarę upływu czasu popularny "Hołek" zaczął łapać odpowiedni rytm. Wystarczy spojrzeć na piąty pomiar czasu, gdzie Polak był już na dziewiątej pozycji.

Po ponad 250 km środowego etapu na czele stawki znajduje się Nasser Al-Attiyah, a najlepszy z Polaków traci do niego nieco ponad 7 minut.

Przypomnijmy, że czwarty oes jest drugą częścią etapu maratońskiego. Oznacza to, że rajdowcy po ukończeniu wtorkowej rywalizacji przez całą noc nie mogli korzystać z napraw serwisowych. Auta pozostały nienaruszone aż do środy, kiedy to tuż przed samym startem czwartego etapu mechanicy mieli określony czas na dokonanie niezbędnych poprawek. Wszystkie auta na biwaku ponownie spotkają się dopiero w Chilecito, czyli po morderczych 657 km walki z Dakarem.

Nieoficjalna klasyfikacja po piątym pomiarze czasu czwartego etapu:

1. Nasser Al-Attiyah (Katar), Lucas Cruz (Hiszpania) Mini 2:12.37

2. Carlos Sainz (Hiszpania), Timo Gottschalk (Niemcy) Smg strata 33 s

3. Orlando Terranova (Argentyna), Paulo Fiuza (Portugalia) Mini 1.56

7. Krzysztof Hołowczyc (Polska), Konstantin Żylcow (Rosja) Mini 7.24.

Więcej o sportowcach z Warmii i Mazur czytaj na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: