Sport.pl

Hołowczyc z dużą stratą do Sainza. Raz na wozie, raz pod

Plan spalił na panewce. Zamiast odrabiać minuty do czołówki Krzysztof Hołowczyc dotarł na metę etapu z San Juan do Chilecito z 19. czasem.
To miał być wyjątkowo wymagający odcinek specjalny i bez wątpienia taki był. Kierowcy mieli do pokonania rekordowy dystans 657 km, a w dodatku po wtorkowym etapie nie mogli skorzystać z pomocy mechaników. W tej sytuacji na trasie mogło zdarzyć się tak naprawdę wszystko. Od zyskania wielu cennych minut po całkowitą stratę szansy na triumf. Pech chciał, że Hołowczyc ugrzązł gdzieś pomiędzy.

Przed środowym startem w sercach wielu kibiców zaczęła tlić się nadzieja na dobry wynik olsztynianina. Drugie miejsce i niemal bezbłędny przejazd popularnego Hołka na trzecim oesie pozwalał na tak pozytywne myśli. I choć olsztynianin miał w środę drobne problemy na początku trasy wydawało się, że jego auto (mini all 4 racing) z każdym kilometrem łapie odpowiedni rytm. Po ponad 250 km Hołowczyc był na siódmym miejscu z nieco ponad 7 minutami straty do kolegi z zespołu X-raid, Nassera Al-Attiyaha.

Niestety, od tego momentu olsztynianin na każdym punkcie pomiaru czasu zaczął tracić do czołówki po kilkanaście minut. Ostatecznie kłopoty na tym morderczym odcinku specjalnym zakończyły się dla niego 19. miejscem i ponad 45-minutową stratą do zwycięzcy.

Szczęśliwcem okazał się w środę nie kto inny jak Carlos Sainz pędzący swoim superszybkim buggy, przed którym z resztą ostrzegał Hołowczyc jeszcze przed wylotem do Ameryki Południowej. - Jeżeli jednak buggy nie złapie żadnych awarii na trasie, to niestety, ale może nam odjechać. Tym bardziej że za kierownicą jednego z nich zasiądzie znakomity Carlos Sainz - mówił wówczas olsztynianin.

Hiszpan pokonał trasę w 5 godzin 20 minut i 32 sekundy udowadniając po raz kolejny, że samochody buggy na szybkich odcinkach specjalnych potrafią pokazać drzemiącą w nich moc. Tuż za Sainzem w Chilecito zameldował się Sthepane Peterhansel, a podium dopełnił ten, który prowadził przez większość środowego maratonu, czyli Katarczyk All-Attiyah.

Dzięki zwycięstwu Sainz został nowym liderem rajdu wyprzedzając Naniego Rome o nieco ponad dwie minuty. Hołowczyc spadł na dziewiątą pozycję, a jego strata do Hiszpana wynosi już 1:07.00.

Już w czwartek na rajdowców czeka kolejne 527 km z Chielecito do Tucuma.

Nieoficjalna klasyfikacja czwartego etapu z San Juan do Chilecito (OS 657 km):

1. Carlos Sainz (Hiszpania), Timo Gottschalk (Niemcy) Smg 5:20.32

2. Stephane Peterhansel, Jean-Paul Cottret (Francja) Mini strata 6.04

3. Nasser Al-Attiyah (Katar), Lucas Cruz (Hiszpania) Mini 8.58

11. Marek Dąbrowski, Jacek Czachor (Polska) Toyota 37.14

15. Adam Małysz, Rafał Marton (Polska) Toyota 43.47

19. Krzysztof Hołowczyc (Polska), Konstantin Żylcow (Rosja) Mini 45.06

21. Martin Kaczmarski (Polska), Filipe Palmeiro (Portugalia) Mini 52.12

Nieoficjalna klasyfikacja generalna po 4 etapach:

1. Carlos Sainz (Hiszpania), Timo Gottschalk (Niemcy) Smg 14:15.03

2. Nani Roma (Hiszpania), Michel Perin (Francja) Mini strata 2.06

3. Nasser Al-Attiyah (Katar), Lucas Cruz (Hiszpania) Mini 6.56

8. Krzysztof Hołowczyc (Polska), Konstantin Żylcow (Rosja) Mini 1:07.00

10. Marek Dąbrowski, Jacek Czachor (Polska) Toyota 1:18.44

16. Adam Małysz, Rafał Marton (Polska) Toyota 2:06.44

18. Martin Kaczmarski (Polska), Filipe Palmeiro (Portugalia) Mini 2:46.38.

Więcej o sportowcach z Warmii i Mazur czytaj na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: