Rajd Polski na Litwie? To był straszny niewypał

Coraz więcej osób - zarówno wśród kierowców, jak i kibiców - mówi wprost, że niepotrzebnie część imprezy odbyła się w okolicach litewskich Druskiennik. Czy za rok organizatorzy zdecydują się na ten sam krok?
Rajd Polski po pięciu latach przerwy znów znalazł się w kalendarzu Rajdowych Mistrzostw Świata. To dlatego na Mazury przyjechali w miniony weekend najlepsi obecnie kierowcy - od mistrza świata Sebastiana Ogiera po Roberta Kubicę. Po raz pierwszy jednak impreza rozgrywana była nie tylko w okolicach Mikołajek i Gołdapi, ale również na Litwie.

Tyle że piątkowe odcinki rozgrywane w rejonie znanego litewskiego kurortu Druskienniki okazały się klapą. I to z kilku powodów. Najpierw po ulewnych deszczach organizatorzy skrócili ich długość, by potem, w ostatniej chwili zupełnie odwołać dwa z czterech litewskich etapów. W efekcie rajdowcy oesy położone nieopodal miejscowości Kapciamiestis i Margionys, zamiast dwukrotnie, przejechali tylko raz. A i tak strasznie na nie narzekali. - Po pierwszej turze na drogach utworzyły się duże koleiny - mówi Jarosław Noworól, dyrektor 71. Rajdu Polski. - Samochody z napędem na cztery koła dałyby radę je pokonać, ale pozostałe z pewnością by tam utknęły.

Nie był to jedyny powód odwołania dwóch z 24 oesów w całym rajdzie. - Po pierwszych przejazdach niektórzy kibice zaczęli wchodzić na trasę, więc znaleźli się w niedozwolonych miejscach - podkreśla Noworól. - W obawie o ich bezpieczeństwo wspólnie z polskim oraz litewskim delegatem Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) ds. bezpieczeństwa, najpierw podjęliśmy decyzję o odwołaniu oesu Kapciamiestis, a następnie także Margionys.

Organizatorzy próbowali przez radio rajdowe dyscyplinować kibiców, zwracając uwagę, że nie zachowują się odpowiednio i powinni obserwować przejeżdżające załogi z innych miejsc. To jednak nie pomogło.

Rozgoryczenia nie kryli rajdowcy, którzy by stanąć na starcie odcinków na Litwie, musieli pokonać ponad 200 km dróg dojazdowych. Potem narzekali, że tamtejsza szutrowa nawierzchnia znacznie różniła się od tej znanej im na Mazurach. Grunt był grząski, przez co trudniejszy do pokonania i to dlatego już po przejeździe pierwszych załóg trasa była mocno rozjeżdżona. - Moim zdaniem piątkowe odcinki specjalne na Litwie były nieporozumieniem - nie ukrywa olsztynianin Zbigniew Staniszewski, który do przedostatniego dnia rajdu, gdy w jego samochodzie doszło do awarii amortyzatora, dzielnie sobie radził.

Jeszcze dobitniej swoją opinię na ten temat wyraził inny rajdowiec Krzysztof Oleksowicz. - Litewskie trasy były wręcz tragiczne - ocenia. I dodaje, że ich wybór to ewidentny błąd organizatorów.

Podobnymi opiniami dzielili się na każdym kroku kibice, którzy postanowili obserwować zmagania kierowców nie tylko na Mazurach, ale również na Litwie. - Pomysł organizacji imprezy w dwóch krajach okazał się nietrafiony - mówił w rozmowie z "Wyborczą Olsztyn" pan Piotr z Wąbrzeźna. - Nie rozumiem, dlaczego nie można było zorganizować więcej oesów na Mazurach. Przecież jest tyle terenów, chociażby w okolicy Mrągowa, które idealnie się do tego nadają.

Jarosław Noworól tłumaczy, że problemów na litewskich trasach nie można było przewidzieć. - To równie dobrze mogłoby się wydarzyć także w Polsce - przekonuje.

Decyzji o zorganizowaniu odcinków nie tylko w Polsce, ale także na Litwie broni tłumacząc, że taka forma rajdu była związana z zaleceniami Międzynarodowej Federacji Samochodowej. - Przedstawiciele FIA nie powiedzieli nam wprost, że jeśli chcemy, żeby Rajd Polski wrócił do kalendarza mistrzostw świata, musimy zorganizować rajd w Polsce i na Litwie. Ale podpisując z FIA umowę na organizowanie Rajdu Polski jako eliminacji mistrzostw świata przez trzy kolejne lata wiedzieliśmy, że niektóre imprezy przeprowadza się w dwóch państwach. Podobnie jest chociażby w czasie Rajdu Szwecji, gdzie niektóre odcinki specjalne odbywają się w Norwegii - mówi Noworól.

Teraz przyznaje, że już rozmawiał o tej sprawie z kilkoma osobami z FIA. - W przyszłym roku rajd odbędzie się najprawdopodobniej już tylko w Polsce - kończy.

Więcej o sporcie z Warmii i Mazur czytaj na olsztyn.sport.pl.