Rajd Polski. Menedżer M-Sport: Kubica jest niesamowitym kierowcą

- Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że Polak jest najmocniejszy psychicznie spośród wszystkich kierowców WRC - mówi Andrew Wheatley, menedżer M-Sport World Rally Team ds. rozwoju. W Lotos 72. Rajdzie Polski jego kierowca Ott Tanak spisuje się nadspodziewanie dobrze.
Estończyk, który jeszcze w ubiegłym sezonie ścigał się w klasie WRC2, jest jedną z największych pozytywnych niespodzianek. W piątek uzyskał najlepszy czas na trzech odcinkach specjalnych, dzięki czemu przez pewien czas był liderem Rajdu Polski, a w sobotę do południa dołożył do tego kolejne dwa oesowe zwycięstwa. O jego występie i szansach na podium rozmawialiśmy z jednym z menedżerów ekipy Tanaka M-Sport Andrew Wheatleyem.

Rozmowa z Andrew Wheatleyem

Waldemar Bargiel: Jaka była pana reakcja, gdy jeden z pana kierowców Ott Tanak wygrał w piątek aż trzy odcinki specjalne?

Andrew Wheatley, menedżer M-Sport World Rally Team ds. rozwoju: - Spodziewaliśmy się, że Ott może dobrze pojechać i gdy to się sprawdziło, byliśmy bardzo szczęśliwi. Na testach, które przeprowadzaliśmy przed Rajdem Polski, wyraźnie widać było, że zawodnik ten bardzo szybko dochodzi do ogromnych prędkości. Od czasu Rajdu Portugalii, gdy udoskonaliliśmy nasze samochody, Tanak czuje się coraz lepiej.

Estończyk stracił miejsce w waszym zespole po sezonie 2012. Dlaczego do tego doszło?

- Ott miał w tamtym momencie podpisany z nami długoterminowy kontrakt. Jego podstawą były pewne wymogi zespołu, które musiał spełnić. Podczas sezonu nie mógł schodzić poniżej określonego poziomu. Niestety, nie wypełnił naszych wytycznych, dzięki czemu dał nam prawo do zerwania z nim umowy, czego koniec końców nie zrobiliśmy. Poradziliśmy Ottowi, aby celowo zrobił w karierze jeden krok w tył. Było nim przejście do WRC2, która jest niższą klasą niż WRC. Chcieliśmy, aby zdobył tam trochę doświadczenia i potem do nas wrócił. Wiele w jego życiu się zmieniło, ponieważ teraz ma żonę i dziecko, więc szuka stabilizacji. W 2012 roku był jeszcze jednym z młodych gniewnych. Teraz nabrał umiejętności i może uczestniczyć w bardzo wielu testach, dzięki którym jest świetnie przygotowany. Dochodzenie do wysokich prędkości nie jest jego problemem. Musimy jedynie wypracować u Otta równy poziom jazdy przez cały sezon.

Sądzi pan, że Tanak w pełni dojrzał jako kierowca?

- Ma rodzinę na utrzymaniu, więc teraz jego życie wygląda zupełnie inaczej. Jego największą zaletą jest teraz duże zaangażowanie w rajdy, co daje mu sporą dawkę pewności siebie. Co więcej, nasz nowy samochód [ford fiesta WRC - red.] bardzo odpowiada jego stylowi jazdy. Doskonale wiem, że Ott czuje się w nim komfortowo, co widać po czasach, które uzyskuje na odcinkach specjalnych. Jego piątkowe rezultaty były bardzo dobre, ale w sobotę także spisywał się doskonale. Wygrał w końcu oesy Wieliczki i Świętajno, gdzie był znacznie szybszy od mistrza świata Sebastiana Ogiera.

Wróćmy jednak do kroku w tył, który zasugerowaliście Tanakowi. To był dla niego bardzo owocny czas, ponieważ w 2014 roku został mistrzem świata WRC2.

- Dzięki temu zyskał świadomość, że może być naprawdę szybki. Przed nim jeszcze daleka droga, ale wiemy, że nasi kierowcy czują się dobrze w tych trudnych warunkach. Elfyn Evans nie miał dzisiaj szczęścia [wycofał się z sobotnich startów, awaria pompy wody - red.], ale wiemy, że jest w stanie wycisnąć z samochodu tak samo dużo, co Ott. Liczymy na to, że w drugiej części sezonu obaj nasi kierowcy będą regularnie finiszować na podium.

Otta Tanaka określa się żartobliwie jako TiTanak. Kierowca otrzymał ten pseudonim po tym, jak w Rajdzie Meksyku prawie utopił swojego Forda Fiestę WRC. Wasi mechanicy uporali się wtedy z naprawieniem auta?

- Wtedy nasz kierowca, niestety, całkowicie utopił samochód. Znalazł się on aż dziewięć metrów pod wodą. Nowe przezwisko Otta wzięło się stąd, że mechanicy najpierw wyłowili maszynę z samego dna jeziora, a potem doprowadzili ją do stanu używalności w 3,5 godziny, aby umożliwić kierowcy dalsze starty. Zrobili wtedy coś, co na pierwszy rzut oka wydawało się niemożliwe. Wymienili praktycznie wszystkie części w tak krótkim czasie, więc to było niesamowite. Po tym wypadku staliśmy się jednak bardzo popularni. Fani zrobili mnóstwo zdjęć tonącemu fordowi Otta. Na facebookowym koncie WRC ten post miał ponad dwa miliony wyświetleń i 31 tysięcy udostępnień w niecałych dziewięć godzin. Nie chcieliśmy, żeby to się stało, ponieważ naprawianie takich strat jest bardzo kosztowne. Nasz zespół wykazał się jednak niesamowitym duchem walki. Sam zawodnik także uczestniczył w naprawach.

Tanak w piątek początkowo był liderem rajdu, ale potem spadł na czwarte miejsce. Jakie miał problemy z samochodem?

- Przede wszystkim hamulce nie działały dobrze. Doszło nawet do tego, że gdy nacisnął pedał hamulca, to nie wiedział, czy zatrzyma się łagodnie, gwałtownie, czy może w ogóle. Mazurskie szutry są bardzo szybkie, więc trzeba dokładnie wiedzieć kiedy i jak się zatrzymać. Co więcej, opony, które dobraliśmy, były zbyt miękkie. Wiele teamów popełniło taki błąd, ale tylko my odczuliśmy go tak boleśnie. Była to dla nas dobra lekcja, ponieważ było bardzo gorąco. W takich okolicznościach opony zużywają się dużo szybciej.

Polscy fani najbardziej dopingują Roberta Kubicę, który w tym sezonie wygrał już sześć odcinków specjalnych. Jak ocenia pan rozwój talentu Polaka?

- Nie mam wątpliwości co do tego, że Robert jest niesamowitym kierowcą i sportowcem. Jego determinacja i siła psychiczna robią wrażenie. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że Polak jest najmocniejszy psychicznie spośród wszystkich kierowców WRC. W tym roku startuje w barwach własnego teamu i może liczyć na naszą pomoc. Pamiętajmy, że cały czas ma problemy z prawą ręką, która nie jest w pełni sprawna. Oznacza to, że musi wykonać dwa razy więcej pracy niż reszta zawodników, by odnosić dobre rezultaty.

Więcej o Lotos 72. Rajdzie Polski czytaj na olsztyn.sport.pl.