Sport.pl

Konsternacja. Kontratak mistrza na urzędników

To miała być standardowa konferencja prasowa, jakich ratusz - przy okazji dużych imprez w mieście - organizuje wiele. Ale zamiast przyjaznej atmosfery i uścisków urzędnicy dostali kubeł zimnej wody na głowę
Wtorkowe spotkanie na terenie Centrum Rekreacyjno-Sportowego Ukiel dotyczyło sztandarowej imprezy biegowej w Olsztynie, czyli Półmaratonu Jakubowego, który w tym roku odbędzie się 18 września. Impreza ma już swoją renomę. W najlepszych latach liczba startujących wahała się między 900 a 1000 uczestników. Bieg prowadził trasą przez Śródmieście, okolice jeziora Długiego, z metą na Starym Mieście.

Rozczarowanie wśród biegaczy

W zeszłym jednak roku, w związku z budową linii tramwajowej, trasa została całkowicie zmieniona. Organizatorzy wyznaczyli start i metę na terenie Centrum Rekreacyjno-Sportowego Ukiel. Ponad 700 osób pokonywało dwa okrążenia trasą nad jeziorem Ukiel i ulicami: Jeziorną, Schumana, Sielską oraz Lotniczą.

Biegacze przeżyli rozczarowanie, gdy okazało się, że w tym roku bieg znów odbędzie się tą samą trasą co poprzednio. Wielu liczyło, że po wybudowaniu torowisk impreza wróci do centrum. Niektórzy są również zawiedzeni, że miasto zrezygnowało z dawnej nazwy biegu. Zamiast Półmaratonu Jakubowego od tego roku będzie Ukiel Olsztyn Półmaraton. - Chcemy, żeby impreza kojarzyła się z nową infrastrukturą, którą dysponujemy nad jeziorem Ukiel - mówi Jerzy Litwiński, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji, organizator zawodów. - Baza na terenie Centrum Ukiel jest o wiele lepsza i bardziej przyjazna dla biegaczy. Na terenie Starego Miasta mieliśmy problemy z szatniami czy toaletami dla zawodników.

Atak mistrza

Na konferencję prasową, podczas której organizatorzy zaprezentowali kolejną edycję olsztyńskiego półmaratonu, zostali zaproszeni specjalni goście - Marta Barcewicz, Wojciech Kopeć i Paweł Pszczółkowski. To najbardziej znani biegacze z Warmii i Mazur, którzy mają na koncie sukcesy zarówno w Półmaratonie Jakubowym w Olsztynie, jak i innych prestiżowych biegach w kraju.

Kopeć, ubiegłoroczny zwycięzca półmaratonu, dzień przed wtorkową konferencją zapowiedział w internecie, że nie zamierza przejść obojętnie obok zmian, które dotknęły olsztyński półmaraton, lecz otwarcie je skrytykuje w czasie konferencji prasowej. Wiedziała o tym część środowiska biegowego, która identyfikuje się z jego wnioskami.

Swoje zapowiedzi zrealizował. - Chciałbym ostudzić zapały organizatorów - zaczął na konferencji przy dziennikarzach. A ponieważ występował jako gość władz miasta i wydawało się, że będzie zachęcać do udziału w biegu, a nie go krytykować, doszło do konsternacji, gdy ruszył do ataku. Zaczął wyliczać mankamenty tegorocznego półmaratonu: ** trasa trudna, przez co wyniki zawodników będą gorsze ** nagrody niskie - ich pula to 19,2 tys. zł, ** nowa nazwa biegu nieodpowiednia, ** krój medali pamiątkowych dla uczestników zły. Wszystko to sprawia - jego zdaniem - że zainteresowanie biegaczy olsztyńskim półmaratonem będzie maleć. - Dlatego zwracam się z pytaniem do organizatorów: w jaki sposób widzą rozwój tej imprezy? - zagadnął.

Także Paweł Pszczółkowski zwrócił uwagę na trudną, choć ciekawą trasę.

Inni biegacze też się dołączają

Część z argumentów najlepszego biegacza Warmii i Mazur potwierdziła się w rozmowach z biegaczami amatorami. O ile nikt nie kwestionuje, że zaplecze nad jeziorem Ukiel jest bardzo dobre, to ubiegłoroczna trasa nie przypadła uczestnikom do gustu. Rzeczywiście powszechnie była oceniana jako trudna, choć miejscami malownicza. W dodatku na ul. Sielskiej i Schumana prowadziła asfaltową jezdnią, a równolegle wciąż jeździły samochody, co nie ułatwiało biegu. Biegacze narzekali, że na nowej trasie - poza okolicą plaży miejskiej - brakuje kibiców. Na starej - w rejonie Śródmieścia i starówki - z dopingiem takiego problemu nie było, co jest bardzo ważne. A jeden z uczestników dodał: - Coraz popularniejsza turystyka biegowa polega na tym, że setki zawodników amatorów szukają po kraju biegów prowadzących trasami w pobliżu zabytków i innych ciekawych miejsc. Stąd Półmaraton Warszawski prowadzi przez Łazienki i Krakowskie Przedmieście, a krakowski - nad Wisłą, koło Wawelu. Ul. Sielska taką atrakcją nie jest.

Z wypowiedzi urzędników nie wynika, by mimo tej krytyki wycofali się w tym roku z wprowadzonych zmian.

Więcej o: