Adam Seroczyński: Musiałem zakończyć karierę

- Do zakończenia kariery kajakarza zmusiła mnie nadal tocząca się w MKOL-u sprawa mojego odwołania - mówi Adam Seroczyński, olsztynianin zdyskwalifikowany za doping w Pekinie
Michał Koronowski: W tym roku definitywnie zakończył pan zawodową karierę kajakarza, ale nie oznacza to całkowitego rozstania z tą dyscypliną sportu.

Adam Seroczyński: Kariery sportowej nie da się tak nagle zakończyć. Nawet ze względu na stan zdrowia i przyzwyczajenie organizmu do wysiłku, jak w moim przypadku. Dlatego będę musiał więcej ruszać się do końca życia. Swoją drogą pozostaje sentyment do tego, co robiło się przez ostatnie 20 lat. Mimo to moja sprawa nadal toczy się w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim (MKOL). Tyle że już nie o to, bym nadal mógł startować w zawodach, ale o to, by oczyścić swoje imię i nazwisko [podczas igrzysk w Pekinie w organizmie Seroczyńskiego wykryto 0,35 nanograma clenbuterolu, za co został zdyskwalifikowany - red.]

To nie była dla pana łatwa decyzja...

- Głównym argumentem, który mnie do tego zmusił, jest fakt, że sprawa mojego odwołania nadal się toczy, uniemożliwiając mi kontynuowanie kariery. A żyć przecież trzeba, muszę sobie teraz wszystko poukładać. I nawet jeśli zostanę uniewinniony, na co bardzo liczę, to i tak najbliższy sezon dla mnie jako zawodnika byłby stracony.

Które momenty ze swojej bogatej przygody z kajakarstwem były dla pana najważniejsze?

- Na to pytanie w kilku zdaniach nie sposób jest odpowiedzieć, na pewno najbardziej spektakularne były moje wyniki, chociażby te z mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich [brąz w Sydney w K-4 na 1000m - red.].

Nie żałuje pan zawodowej drogi, którą sobie wybrał?

- Powiem szczerze, że po tym, co mnie ostatnio spotkało, to nachodziły mnie myśli, że wszystko nad czym tak ciężko pracowałem, może nie było tego warte.

Gdyby nie zamieszanie z dopingiem na olimpiadze w Pekinie, z pewnością kontynuowałby pan karierę. W planach były kolejne igrzyska, w Londynie w 2012 roku?

- Londyn może nie był moim głównym celem, ale nadal byłem w wysokiej formie fizycznej. Świadczyły o tym chociażby ostatnie wyniki uzyskiwane przeze mnie [w Chinach w dwójce K-2 na 1000 m razem z Mariuszem Kujawskim był czwarty, do podium zabrakło 0,078 s - red.]. Dlatego tak poważnej decyzji tak szybko na pewno bym nie podjął.

Pana odwołanie od decyzji o dyskwalifikacji nadal jest rozpatrywane przez MKOL w Lozannie.

- Cały czas jest rozpatrywane w sądzie arbitrażowym. Mój przedstawiciel, mecenas Ludwik Żukowski złożył naszą ostateczną wersję potwierdzoną szczegółowymi badaniami [niedozwolona substancja, którą wykryto, w Chinach jest legalnym środkiem stosowanym do tuczenia drobiu - red.]. Przedstawiamy w odwołaniu wiele argumentów przemawiających ewidentnie na naszą korzyść. Wskazujemy także na błędy proceduralne, które zostały popełnione. Nie jest to takie proste i oczywiste jak uznał MKOL, dyskwalifikując mnie. Sęk w tym, by teraz sąd arbitrażowy podszedł do tego po ludzku.

Szuka pan nowej pracy, nowego źródła utrzymania, czy może już takie znalazł?

- Znalazłem pracę dzięki uprzejmości moich znajomych. Aktualnie pracuję w firmie zajmującą się dystrybucją elementów grzewczych, jak np. grzejniki [Seroczyński od marca, kiedy ukończył 35 lat, otrzymuje także emeryturę olimpijską - red.].

Zastanawiał się pan kiedyś, by swoją wiedzę na temat kajakarstwa przekazać młodzieży jako trener?

- Podejmuję takie plany, ponieważ od października chcę pójść na studia w kierunku nauczycielstwo trenerskie i być może w przyszłości zdecyduję się na prowadzenie zajęć z najmłodszymi.

Ostatnio zdecydował się pan pływać razem z Olsztyńskim Klubem Smoka. To oznacza, że teraz będzie pan startował w zawodach smoczych łodzi?

- Zapisałem się do klubu weteranów i od czasu do czasu przepłynę się z nimi w smoczych łodziach. Na razie muszę się zintegrować, to doświadczeni kajakarze i kanadyjkarze, którzy od dłuższego czasu startują ze sobą. Poważniejszych planów ze "smokami" jeszcze nie mam.

*Adam Seroczyński - wychowanek OKS Olsztyn, ostatnio zawodnik Posnanii Poznań