Olsztyn ma dziewczęta, które kochają grać w piłkę

Mówi się, że piłka nożna to domena mężczyzn. Nic więc dziwnego, że rzadko spotyka się kobiety uprawiające tę dyscyplinę. Najpopularniejszy sport nie jest obcy olsztyniankom, które trenują w OKS Stomil
Piłkarki ze stolicy Warmii i Mazur nie dość, że kochają to, co robią, to mają zamiar zaistnieć w rozgrywkach ligowych. W piątek dziewczyny z OKS Stomil zaprezentowały się podczas pokazowego treningu z Piotrem Tyszkiewiczem, byłym zawodnikiem, obecnie menedżerem sportowym.

Liczba chętnych zaskoczyła

Żeńska sekcja w Olsztynie istnieje od roku. Jak przyznaje Dariusz Maleszewski, chętnych na podjęcie treningów nie brakowało. - Na początku była to tylko zabawa - mówi szkoleniowiec, który prowadzi drużynę wspólnie ze swoim bratem Markiem. - Na testy z całego województwa przyjechało blisko 50 dziewcząt. Aktualnie w zajęciach uczestniczy o 30 więcej i należą do każdej z kategorii wiekowych. Trochę jesteśmy przerażeni liczbą chętnych, ale jakoś sobie radzimy. Aktualnie poszukujemy jednak strategicznego sponsora, który pomoże nam stanąć na nogi. Nie potrzebujemy dużej sumy, dlatego mam nadzieję, że uda nam się zapewnić dziewczynom stroje i udział w turniejach.

Trener nie może krzyknąć

Często można spotkać się z opinią, że treningi z kobietami nie należą do łatwych. Trenerzy OKS Stomil radzą sobie jednak doskonale. - Jest to specyficzna praca, bo jest trochę inna niż z chłopakami - mówi z uśmiechem Maleszewski. - Na męską drużynę można krzyknąć, dać reprymendę, a do dziewcząt trzeba podchodzić bardziej psychologicznie. Trzeba spełniać rolę nie tylko trenera, ale również pedagoga, nauczyciela i psychologa. Ja na razie jestem instruktorem piłki nożnej i wciąż się uczę. Mogę śmiało powiedzieć, że przyjemnie mi się z nimi pracuje, a to jest w sporcie najważniejsze. Gdy widzę, jak one trenują i garną się do piłki nożnej, również chętnie przychodzę na zajęcia.

W drużynie mają perełki

Po obejrzeniu pokazowego treningu można było dostrzec, że kilka dziewcząt ma naprawdę duży potencjał. Podobnego zdania jest Maleszewski. - Jest parę perełek - śmieje się szkoleniowiec. - Niektóre dziewczęta dopiero stawiają pierwsze kroki, ale wśród nas są także takie, które już trochę liznęły piłki nożnej. Powiem szczerze, że jestem zaskoczony ich umiejętnościami. Graliśmy sparingi z wieloma drużynami nawet z pierwszej, czy drugiej ligi i fajnie wypadały na ich tle. Wszystkie dziewczęta traktuję jednakowo, ale wiadomo, że niektórym trzeba więcej pomóc. Tym samym cała nasza wspólna praca idzie do przodu.

Same dziewczyny również nie ukrywają, że na ćwiczenia uczęszczają z przyjemnością. Słowa te może potwierdzić Aleksandra Apanasewicz, która występuje na pozycji napastnika. Jak twierdzi, w piłkę gra już od dłuższego czasu. - Zawsze wolałam pobiegać gdzieś z chłopakami, niż bawić się lalkami - mówi 17-letnia zawodniczka. - Wszystko zaczęło się od wspólnych meczów na podwórku. Do Stomilu trafiłam za sprawą koleżanek. Było wiele ogłoszeń w mediach, a skoro lubimy grać w piłkę, to zdecydowałyśmy się przyjść na trening. Jeśli chodzi o moją pozycję, to dobrze czuję się na środku jako wysunięty napastnik.

Koleżanki dziwią się, ale podziwiają

- Czemu gram akurat w piłkę nożną? Chyba dlatego, żeby chłopakom dokopać - śmieje się Paulina Pogorzelska, obrońca OKS Stomil. - Na treningi trafiłam w zasadzie przez przypadek. Graliśmy kiedyś z kolegami na "orlikach", ale oni zaczęli się obijać i przestali kopać piłkę. Dlatego sama poszukałam sobie alternatywy i w ten sposób trafiłam do Stomilu. Gram na obronie, chociaż próbowałam sił na innych pozycjach. Na razie najlepiej idzie mi w defensywie i trener postanowił, że na razie zostanę z tyłu.

Co więcej, dziewczyny, które uprawiają piłkę nożną, mogą sporo zyskać u swoich rówieśników. - Nasze koleżanki są zdziwione, że gramy akurat w futbol, choć nie mają nic przeciwko - mówią zawodniczki. - Niektóre na początku pytają, dlaczego akurat ta dyscyplina, ale po chwili dodają, że to całkiem fajna sprawa. Z kolei chłopacy są zaskoczeni, że potrafimy zagrać i porządnie kopnąć piłkę.

Cel to zagrać w trzeciej lidze

Warto dodać, że OKS Stomil to nie tylko amatorski klub, w którym dziewczęta jedynie ćwiczą. Szkoleniowcy mają ambitny plan przystąpienia do III ligi podlasko-warmińsko-mazurskiej. Niewykluczone, że olsztynianki w prawdziwych rozgrywkach wezmą udział jeszcze w tym roku. - Na początku września mamy zamiar zagrać w pierwszej kolejce - zdradza Maleszewski. - Do tej pory do rozgrywek zgłosiło się dziewięć zespołów. Nie ukrywam, że chciałbym, żebyśmy byli czarnym koniem ligi i awansowali o szczebel wyżej.

Piątkowy pokazowy trening z dziewczętami poprowadził Piotr Tyszkiewicz, były piłkarz m.in. Stomilu Olsztyn i VFL Wolfsburg. Doświadczony zawodnik przekazał swoim podopiecznym podstawowe tajniki piłkarskie, choć zdradził także trochę istotnych szczegółów. - Takie treningi to urozmaicenie naszych zajęć - dodaje Dariusz Maleszewski. - Jesteśmy otwarci na wszelką pomoc i bardzo za nią dziękujemy. Piotrek posiada sporą wiedzę, bo wiele lat grał w piłkę. Jesteśmy początkującymi trenerami, dlatego również dla nas te zajęcia będą wartościowe. Z pewnością będziemy podglądali i uczyli się od najlepszych.

Sam Tyszkiewicz nie krył satysfakcji z odbytych zajęć. - Z jednej strony był to trening niecodzienny, ale z drugiej coraz więcej dziewcząt kopie piłkę - mówi Tyszkiewicz. - W Niemczech odbywają się aktualnie mistrzostwa świata kobiet. Cały świat kopie, więc dlaczego nie Olsztyn? To właśnie pokazuje, jak ważna jest piłka nożna i dlaczego trzeba o nią tak uparcie walczyć. Chłopcy już kopią, dlatego musi też zacząć coraz więcej kobiet. Trzeba im tylko zapewnić odpowiednie warunki.