Rafał Buszek: Oferta gry w Indykpolu AZS była najlepsza

- To będzie zupełnie nowa drużyna i nikt nie będzie grał za same zasługi czy ze względu na wysokość kontraktu - mówi Rafał Buszek, siatkarz, który na rok został wypożyczony z Resovii do Indykpolu AZS Olsztyn.
26-latek sportową karierę rozpoczynał na pozycji atakującego w Błękitnych Ropczyce. W 2007 roku przeniósł się do AZS Warszawa, a tam ówczesny szkoleniowiec Krzysztof Kowalczyk przekwalifikował go na przyjmującego. Buszek wyrósł na filar warszawskiej drużyny. Zaledwie po dwóch sezonach został powołany do reprezentacji Polski prowadzonej wtedy przez Daniela Castellaniego. W 2010 roku podpisał czteroletnią umowę z Resovią, skąd został wypożyczony do Farta Kielce. W minionym sezonie wrócił do Rzeszowa i sięgnął po mistrzostwo Polski. Teraz ma pomóc akademikom awansować do play-off.

Rozmowa z Rafałem Buszkiem

Kto pana przekonał do przyjęcia oferty gry w Olsztynie?

Rafał Buszek, przyjmujący Indykpolu AZS: - Przekonywał mnie m.in. Maciej Dobrowolski [też zdecydował się na transfer z Rzeszowa do Olsztyna - red.]. Ale ja sam chciałem tutaj grać, bo wiedziałem, kto będzie moim trenerem oraz z kim będę w jednej drużynie. Bardzo mi zależało, by pójść na wypożyczenie, a AZS wydawał mi się najlepszą opcją. Wiedziałem, że nie zostanę w Resovii.

Gdyby miał pan przedstawić swoje największe atuty jako siatkarz, to byłyby to...

- Trudno jest samemu oceniać swoją grę. Zdecydowanie wolałbym, żeby moje umiejętności wyszły na boisku podczas gry.

Domyślam się, że obserwuje pan transfery w Indykpolu AZS. Przed panem kontrakty podpisali rozgrywający Maciej Dobrowolski, środkowy reprezentacji Finlandii Matti Oivanen, atakujący Tomasz Józefacki i argentyński przyjmujący Pablo Bengolea.

- Czy to są dobre transfery, okaże się dopiero na koniec sezonu. Widać jednak, że budowany jest bardzo ciekawy zespół. Ja cieszę się, że w składzie będzie zarówno młody i perspektywiczny przyjmujący z Polski [Piotr Łukasik - red.], jak również zagraniczny. Zdaję sobie sprawę, że niełatwo będzie wywalczyć sobie miejsce w podstawowej szóstce, ale ja widzę same tego plusy. Większa rywalizacja na każdej pozycji jest bowiem zawsze potrzebna i mam nadzieję, że przeniesie się to na wynik w PlusLidze.

Pan, przychodząc do Olsztyna, też nie może być pewny miejsca w "szóstce". Pewne jest tylko to, że u trenera Krzysztofa Stelmacha każdy zaczyna z czystą kartą, a o składzie zdecyduje dobrze przepracowany okres przygotowawczy.

- Zgadza się. To będzie zupełnie nowa drużyna i nikt nie będzie grał za same zasługi czy ze względu na wysokość kontraktu. Każdy będzie musiał pokazać się z jak najlepszej strony, a miejsce na boisku sobie wywalczyć.

Miał pan już okazję zwiedzić stolicę Warmii i Mazur, miejsce, gdzie będzie mieszkał przez najbliższy rok?

- W Olsztynie grałem już kilkakrotnie, ale na dłużej jeszcze tu nie gościłem. Słyszałem jednak wiele dobrego o mieście i w najbliższym sezonie z pewnością będę miał okazję się o tym przekonać. Teraz muszę jednak podomykać kilka spraw w Rzeszowie, a w lipcu udam się na ostatni urlop. Wiem, że szkoleniowiec Stelmach szykuje też dla każdego siatkarza indywidualną rozpiskę treningową na wakacje, więc będą pracowite.

Rozmawiał Michał Koronowski

Więcej o siatkarzach Indykpolu AZS na olsztyn.sport.pl.