Ten sezon ma należeć do młodego przyjmującego Indykpolu

Piotr Łukasik jest najmłodszym zawodnikiem w składzie AZS-u, mimo to nie zamierza oddawać miejsca w składzie bardziej doświadczonym kolegom. - To już mój trzeci sezon w Olsztynie i pora pokazać, na co mnie stać - zapowiada siatkarz.
Mierzący aż 2,08 m przyjmujący Indykpolu uważany jest za jeden z największych talentów w polskiej siatkówce. Niestety, na początku 2012 roku, na jego drodze rozwoju stanęła ciężka kontuzja kolana. Teraz jednak Piotr Łukasik jest w pełni zdrowy i pełen zapału przygotowuje się do nadchodzącego sezonu PlusLigi.

Rozmowa z Piotrem Łukasikiem

Patryk Skrzat: Z dotychczasowych przyjmujących w drużynie został tylko pan, przyszli jednak doświadczeni zawodnicy: Pablo Bengolea, Rafał Buszek i Piotr Łuka. Jak pan widzi swoje szanse na grę?

Piotr Łukasik, przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn: - Pablo Bengolea jest już ograny na arenie międzynarodowej. Szczególnie w tym sezonie bardzo dobrze zaprezentował się w kadrze Argentyny. Piotr Łuka wiele lat grał w drużynach Plusligi. W ubiegłym sezonie ciągnął grę silnej drużyny z Nysy w pierwszej lidze [zajęli 1. miejsce - red.]. Rafał Buszek z kolei pokazywał się z bardzo dobrej strony w Kielcach. Miniony sezon w Rzeszowie miał trochę mniej udany, więc będzie chciał pokazać, na co go stać. Zobaczymy, kto będzie grał. Na pewno będę walczył na treningach o jak najlepszą pozycję w zespole. To już mój trzeci sezon w Olsztynie, chciałbym mieć okazję pokazywać się kibicom jak najczęściej i udowodnić, na co mnie stać.

Do walki o miejsce w składzie potrzebne jest jednak zdrowie. Jak z nim u pana?

- Jest już bez zarzutu. Od kiedy wróciłem po kontuzji w listopadzie ubiegłego roku, to odpukać, z kolanem nie mam już żadnych kłopotów [zawodnik miał zerwane więzadła krzyżowe i nie grał przez kilka miesięcy - red.].

Zdążył się pan już zapoznać z nowymi kolegami z drużyny?

- Dopiero zaczynamy pracę ze sobą, więc trudno jeszcze o jakieś zażyłe znajomości. Wiadomo, że na razie lepszy kontakt mam z chłopakami, którzy grali w Olsztynie w poprzednim sezonie, ale wkrótce wszyscy poznamy się lepiej i mam nadzieję, że będziemy tworzyć zgraną paczkę.

Jesteśmy świeżo po wakacjach, jak pan je spędził?

- Bardzo aktywnie, grałem w siatkówkę plażową, chodziłem na siłownię, biegałem. Wszystko po to, żeby nie leżeć przed telewizorem i nie tyć, tylko trzymać wagę i formę fizyczną. Starałem się też dbać o kolano, które miałem kontuzjowane. Mieszkam w Starych Jabłonkach, więc nie mogło mnie także zabraknąć na mistrzostwach świata w plażówce. Był również czas, żeby wyskoczyć nad morze.

Nie mogę nie zadać pytania o cele Indykpolu w przyszłym sezonie. Mierzycie w konkretne miejsce?

- Na pewno musimy wywalczyć awans do fazy play-off i tam pokazać się jak najlepiej. W tym sezonie nie będzie to łatwe, bo trzeba wyprzedzić aż cztery zespoły [PlusLiga została powiększona do 12 drużyn - red.]. Wierzymy jednak, że stać nas na sprawienie wielu niespodzianek.