Papke, Łuka i Mróz o klęsce siatkarzy na ME [OPINIE]

- Gdzieś na linii szkoleniowiec - siatkarze coś już nie grało, tak jak wcześniej. Trudno mi sobie wyobrazić, by ten sam sztab szkoleniowy prowadził reprezentację także w przyszłym roku - mówi dla olsztyn.sport.pl były atakujący biało-czerwonych Paweł Papke.
Zakończone niedawno mistrzostwa Europy dla biało-czerwonych rozpoczęły się bardzo udanie, bo od zwycięstwa z Turcją 3:1 (25:22, 25:15, 22:25, 25:21). Zimny prysznic przyszedł jednak bardzo szybko, w konfrontacji z Francuzami byli wyraźnie słabsi i ulegli 1:3 (22:25, 23:25, 25:20, 20:25). Wydawało się jednak, że to tylko wypadek przy pracy, a potwierdzeniem tego miał być kolejny wygrany mecz ze Słowacją 3:1 (26:24, 20:25, 25:19, 25:22).

Niestety marzenia o medalu prysły już na samym początku rundy finałowej. Podopieczni Andrei Anastasiego prowadzili z Bułgarami w setach 2:0 (25:22, 25:22), ale myślami najwyraźniej byli już w ćwierćfinałach. W kolejnych partiach przegrali bowiem na własne życzenie (20:25, 24:26, 16:18) i odpadli z mistrzostw. Dla polskiej siatkówki był to olbrzymi cios, ponieważ gospodarze turnieju wymieniani byli wśród murowanych faworytów do podium.

Piotr Łuka, przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn

- Po takim wyniku jest nam wszystkim smutno. Widać było, że nasza reprezentacja walczyła i tego nie można jej zarzucić. Ostatni mecz z Bułgarami był pełen emocji i gdyby w tie-breaku jedną lub dwie piłki udało się zakończyć, wszystko mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej. Teraz trzeba wyciągnąć wnioski z mistrzostw Europy, bo to była impreza dla Polaków nieudana. Tym bardziej że byliśmy organizatorami tych zawodów, a przed nami jeszcze większe. Przecież za rok odbędą się u nas mistrzostwa świata [mecze będą rozgrywane w Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Łodzi, Krakowie, Wrocławiu - red.]. Dlatego to dla naszych siatkarzy gorzka pigułka. Uważam jednak, że w drużynie narodowej potrzebne jest trzęsienie ziemi. Jak to w Polsce bywa, wszyscy chcą głowy trenera, a według mnie trzeba wpierw wszystko przeanalizować. Powiedzmy sobie szczerze, że niekoniecznie najlepsi polscy zawodnicy są aktualnie powoływani do reprezentacji. I to z różnych względów, których ja do końca nie rozumiem. Życzyłbym sobie, żeby to się zmieniło, ponieważ tylko w dobrej atmosferze i będąc w pełnym składzie jesteśmy w stanie rywalizować z najlepszymi na świecie.

Jerzy Mróz, prezes WMZPS, organizator Memoriału Huberta Wagnera

- W ostatnim meczu nasi siatkarze pozwolili Bułgarom na zbyt wiele. Zamiast ich przycisnąć, tak jak miało to miejsce w dwóch pierwszych setach, to w kolejnym stanęli. Sam nie rozumiem, co z nimi się stało, może główną rolę odegrała tu psychika. Umiejętności przecież mają, a najlepszym dowodem był Michał Kubiak. Mimo że nie dysponuje imponującymi warunkami fizycznymi [190 cm wzrostu - red.], to rywale przecierali oczy ze zdziwienia, jakie piłki wchodzą temu chłopakowi.

Pewne jest, że jakieś zmiany w reprezentacji Polski są potrzebne. Nie może być tak, że faceci, którzy zdobywają tytuł wicemistrzów Europy [2011 r. - red.], a rok późnej wygrywają Ligę Światową, raptem nie potrafią razem grać. Dla mnie to niezrozumiałe. Jak trener może trzymać na ławce zawodnika, który mógłby poderwać drużynę do walki? Z całym szacunkiem dla Grzegorza Boćka, ale nie potrafił wykorzystać nawet tego, że skacze blok rywali. Parę razy to mu się udało, ale to zbyt mało. A już zagrywka biało-czerwonych to straszny marazm.

Paweł Papke, były reprezentant Polski i atakujący AZS Olsztyn, poseł RP

- To nie pierwsza porażka naszej drużyny. Moim zdaniem trener stracił kontrolę nad wszystkim. Ci chłopcy po sukcesie, jaki odnieśli półtora roku temu, zamiast potem doładować się pozytywną energią, to jakoś dziwnie się uspokoili. Tak jakby wszystko samo miało się wygrać. Jestem przekonany, że ciężko trenowali, bo Andrea Anastasi zapewne nie zmienił metod. Gdzieś na linii szkoleniowiec - siatkarze coś już nie grało, tak jak wcześniej. Trudno mi sobie wyobrazić, by ten sam sztab szkoleniowy prowadził reprezentację także w przyszłym roku. Jak zawsze w tego typu sytuacjach, przy zwycięstwach i porażkach będziemy się zastanawiali, czy kogoś zabrakło w składzie. Dwóch czy trzech zawodników, którzy powinni grać, mógłbym nawet wymienić z miejsca. Dlatego moim zdaniem nowe rozdanie w reprezentacji jest bardzo potrzebne. Nie ma na co czekać.

Notował Michał Koronowski

Więcej o sporcie z Warmii i Mazur czytaj na olsztyn.sport.pl.