Zła passa przerwana. AZS rozbił Transfer Bydgoszcz

Po porażkach z Czarnymi Radom oraz Resovią Rzeszów siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn poprawili sobie humory na koniec 2013 roku. W niedzielę pokonali w hali Urania Transfer Bydgoszcz 3:0 (25:23,25:22,25:22).
Pierwszy punkt wywalczyli przyjezdni z Bydgoszczy po tym, jak Michał Żurek nie poradził sobie z przyjęciem silnego ataku. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha zrewanżowali się jednak już chwilę później udanym blokiem. Potem po stronie Indykpolu błędy przytrafiły się Rafałowi Buszkowi (jego atak zatrzymał się na bloku) oraz Pablo Bengolei (nie poradził sobie w przyjęciu). Do pierwszej przerwy technicznej Transfer prowadził 8:6.

Po przerwie akademicy z Olsztyna mieli problemy z zagrywkami. W aut serwowali kolejno Piotr Hain, Bartosz Krzysiek oraz Pablo Bengolea. Krzysztof Stelmach musiał zareagować i poprosił o czas. Udało mu się jednak wpłynąć na swoich zawodników, którzy w mgnieniu oka nadrobili niewielką dwupunktową stratę. W końcówce seta sytuacja gospodarzy zrobiła się bardzo komfortowa. Wszystko dzięki asowi serwisowemu Mattiego Oivanena. - Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężkie spotkanie - mówił potem dla "Gazety Wyborczej Olsztyn" Marcin Wika, przyjmujący, a zarazem kapitan Transferu Bydgoszcz. - Jeśli chodzi o asy, to spośród olsztynian bardzo wysoko w rankingach są Matti Oivanen oraz Rafał Buszek. Niestety, nie potrafiliśmy się im przeciwstawić. Naszą największą bolączką było właśnie przyjęcie.

Ostatecznie po udanym ataku Bartosza Krzyśka pierwszy set padł łupem olsztynian, którzy wygrali 25:23.

W drugiej partii przyjezdni postanowili się zrehabilitować. Rozpoczęli od dwupunktowej przewagi. Później było już gorzej. Dzięki udanemu blokowi Piotra Haina olsztynianie prowadzili do pierwszej przerwy technicznej 8:5. W tym secie dobrze spisywał się zwłaszcza Argentyńczyk Pablo Bengolea. Większość jego ataków przynosiła Indykpolowi punkty. AZS prowadził w tym czasie 4-5 punktami, dopiero przed ostatnią przerwą techniczną prowadzenie olsztynian zmalało do dwóch oczek (21:19), co zapowiadało emocjonującą końcówkę. Indykpol zachował jednak więcej zimnej krwi i wygrał 25:22. - Do połowy setów graliśmy jak równy z równym - podkreśla Marcin Wika. - W końcówkach AZS jednak bardzo dobrze zagrywał i odskakiwał nam na 2-3 punkty. Wtedy już mieliśmy problem z nadrobieniem strat.

Podobnie jak w dwóch poprzednich partiach, w końcówce trzeciego seta Indykpol opanował sytuację i prowadził 22:19. Gospodarze nie zmarnowali okazji i wygrali trzecią odsłonę także 25:22, a całe spotkanie 3:0.

- Trudno powiedzieć, że Bydgoszcz nas czymkolwiek zaskoczyła - mówił Piotr Hain, środkowy Indykpolu AZS. - Można zmieniać pewne elementy [pod przeciwnika], ale styl gry zespołu raczej pozostaje taki sam. Po prostu w meczu z Transferem byliśmy lepsi. Przed tym meczem nasza motywacja była większa niż zwykle. Potrzebowaliśmy tych punktów, ponieważ cały czas gonią nas drużyny z niższych miejsc w tabeli. Dobrze, że wygraliśmy i sprawiliśmy sobie prezent pod choinkę.

Indykpol AZS Olsztyn - Transfer Bydgoszcz 3:0

Sety: 25:23, 25:22, 25:22.

Indykpol AZS: Dobrowolski, Krzysiek, Oivanen, Hain, Buszek, Bengolea, Żurek (libero) oraz Sobala, Łukasik.

Transfer Bydgoszcz: Woicki, Clark, Wieczorek, Nowakowski, Wika, Waliński, Bonisławski (libero) oraz Salas, Janeczek.