Sport.pl

Bendaruk po meczu z AZS: "Do du... z takim challengem"

Trener Politechniki Jakub Bednaruk jeszcze długo po meczu w Olsztynie nie mógł uwierzyć, jak jego siatkarze mogli przegrać, skoro w tie-breaku prowadzili 14:10.
Dopiero piąty mecz i tie-break rozstrzygnął losy rywalizacji o piąte miejsce w PlusLidze, które gwarantuje udział w europejskim Pucharze Challenge.

Kiedy w środę, w hali Urania siatkarze Indykpolu AZS przegrywali z Politechniką w tie-breaku 10:14, niewiele osób sądziło, że coś może ich jeszcze zaskoczyć. Mylili się. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha po szaleńczej pogoni doprowadzili do remisu po 14, ale to właśnie akcja przy meczbolu dla warszawian (14:13), wzbudziła najwięcej kontrowersji.

Trener Jakub Bednaruk pewny, że sędziowie podjęli błędną decyzję (jego zdaniem piłka trafiła w boisko) poprosił o wideoweryfikację. Narady arbitrów i analiza z nagrania przeciągały się, ale kibice nie wiedzieli, dlaczego. Dopiero po meczu okazało się, że w tym przypadku wideoweryfikacja na nic się zdała, bo ktoś... przez przypadek zasłonił kamerę.

- Nie potrafiliśmy wygrać tie-breaka, prowadząc 14:10, więc zwycięstwo nam się nie należało. Trzeba to przyjąć z godnością, honorem i wypiętą klatą - mówił już po spotkaniu szkoleniowiec Politechniki Warszawskiej. - Gratuluję zespołowi z Olsztyna, To jest taka mała granica pokazująca, który zespół jest lepszy.

Odniósł się także do sytuacji, która wzbudziła w środę najwięcej kontrowersji. - Ja sobie nie wyobrażam, że nie mogę sprawdzić piłki meczowej, bo ktoś zasłonił challenge - mówił Bendaruk. - To niech sobie w du... wsadzą taki challenge. Nie wiem, ja widziałem boisko, Krzysiek [Stelmach - red.] widział aut. Wszystko jedno, chodzi o to, byśmy mogli to zweryfikować. To jest piłka meczowa przy stanie 14:13, a ja nie mogę tego sprawdzić, choć moim zdaniem była w boisku.

Sędziowie ostatecznie utrzymali punkt dla olsztynian, którzy potem wygrali 18:16, a cały pojedynek 3:2. - To spotkanie było najlepszym dowodem na to, że w siatkówce szczęście jest niezbędne - podsumował trener Krzysztof Stelmach.

- Arbiter podjął decyzję zgodną z regulaminem. Jeśli podczas wideoweryfikacji akcji nie widać, sędziowie podtrzymują pierwszą decyzję. Nie ma możliwości, żeby akcję powtórzyć. Regulamin szczegółowo to opisuje - tłumaczy Cezary Matusiak, główny komisarz PlusLigi.

Pełną relację z pojedynku czytaj tu "Euforia w Olsztynie. AZS zagra w europejskim pucharze".

Więcej o: