Nowy siatkarz Indykpolu: Zagrywka z wyskoku to mój atut

- Może swoją dobrą grą sprawię, że kiedyś kibice nie będą już tęsknili za Oivanenem - mówi Maciej Zajder, nowy środkowy Indykpolu AZS. Z olsztyńskim klubem związał się dwuletnią umową.
Ten 26-letni siatkarz jeszcze w zeszłym sezonie bronił barw Lotosu Trefla Gdańsk. To pierwszy transfer Indykpolu AZS od zakończenia rozgrywek w PlusLidze. Karierę rozpoczynał w bełchatowskiej Skrze, a jego talent dostrzegł także trener Andrea Anastasi (więcej czytaj tu "Zajder zamiast Fina").

Rozmowa z Maciejem Zajderem

Michał Koronowski: W składzie AZS Olsztyn ma pan zastąpić Mattiego Oivanena, któremu podziękowano za grę.

Maciej Zajder, środkowy Indykpolu AZS: Zdaję sobie sprawę, że postawiono przede mną trudne zadanie. Z drugiej strony cieszę się, bo to oznacza, że ten klub we mnie wierzy. To dla mnie wyzwanie, a ja mogę zapewnić wszystkich, że dam z siebie wszystko, by wypaść jak najlepiej. Może swoją dobrą grą sprawię, że kiedyś kibice nie będą już tęsknili za Oivanenem.

Największym atutem fińskiego środkowego była zagrywka, z której często bezpośrednio zdobywał punkty. A jaka jest najmocniejsza strona Macieja Zajdera?

- Jeśli Oivanen słynął z niewygodnych dla rywali serwów, to klub zatrudniając mnie, poszedł dalej w tym kierunku. Silna, bita z wyskoku zagrywka to także mój atut. Pod tym względem jestem chyba jednym z nielicznych środkowych w PlusLidze. Dobrze czuję się też w grze blokiem.

Pod względem skutecznych bloków w całych rozgrywkach był pan na 15. miejscu z dorobkiem 48 punktów. Dla porównania w tej samej statystyce najlepszy Piotr Hain z Indykpolu zdobył 91 pkt.

- Szczerze mówiąc, to nawet nie śledziłem statystyk indywidualnych, ponieważ nasza forma jako drużyny była rozczarowująca [Lotos Trefl Gdańsk zajął 10. miejsce - red.]. Uważam się jednak za zawodnika, który lepiej czuje się w defensywie niż w ofensywie.

To, czego w Olsztynie na pewno nie musi się pan obawiać, to aklimatyzacja. Gra tu kilku siatkarzy, z którymi zna się pan bardzo dobrze...

- I to także miało dla mnie duże znaczenie przy wyborze oferty Indykpolu AZS. Kiedy zna się już zawodników, z którymi będzie się grało, to łatwiej jest zarówno wspólnie trenować, jak i spędzać czas poza boiskiem. Przyjaźnię się z Grzegorzem Szymańskim, bo razem graliśmy w Politechnice Warszawskiej [lata 2011-2013 - red.]. Często na wyjazdach mieszkaliśmy w tym samym pokoju i znaleźliśmy wspólny język. Dobrze znam się także z Piotrem Hainem, z którym w zeszłym roku, razem z reprezentacją Polski, zdobyliśmy srebrny medal na Uniwersjadzie w Kazaniu.

Przed podpisaniem dwuletniej umowy z Indykpolem z pewnością zdawał sobie pan sprawę, że w nowym zespole rywalizacja o miejsce w składzie będzie jeszcze większa.

- Nikt mi niczego nie obiecywał za darmo. Swoją wartość muszę udowodnić na treningach i boisku. Od zawsze chciałem i tym się kierowałem, by grać w zespołach, w których miejsce trzeba sobie wywalczyć. Wiem, że tak też będzie w Olsztynie, ale zamierzam tam występować regularnie. Każdy sportowiec, który chce podnosić swoje umiejętności, powinien wysoko stawiać sobie poprzeczkę.

Jak na razie słychać głównie o odejściach z AZS-u. Nie martwi się pan, że drużyna, która zajęła w PlusLidze wysokie piąte miejsce, teraz przechodzi rewolucję kadrową?

- Ja wierzę, że działacze klubu z Olsztyna nie próżnują. Co do zmian w składzie, to taka jest kolej rzeczy. Można było się spodziewać, że po tak dobrym sezonie w wykonaniu Indykpolu, najlepszych zawodników będą kusiły zamożniejsze kluby. Tak było w przypadku Rafała Buszka [w AZS grał na zasadzie wypożyczenia z Resovii - red.] i Michała Żurka, którzy trafili do Rzeszowa. Jestem jednak przekonany, że siatkarze, którzy przyjdą na ich miejsce, nie będą gorsi, a zespół powtórzy, jak nie poprawi, wynik z minionych rozgrywek.

Rozmawiał pan już z trenerem Krzysztofem Stelmachem o roli, jaką będzie pan odgrywał w drużynie?

- Tak, krótko, bo krótko, ale udało nam się porozmawiać. Dowiedziałem się, jaka jest wizja jego zespołu i po tym, co usłyszałem, jestem bardzo zadowolony. To szkoleniowiec wymagający, ale dla mnie to dobra wiadomość. Ciężka praca zawsze przynosi efekty. Już w przeszłości była okazja, bym grał w Olsztynie, a skoro temat powrócił, to uznałem, że coś jest na rzeczy i z takiej okazji muszę skorzystać. Oczywiście były inne propozycje w obrębie PlusLigi, ale ta była konkretna, a poza tym AZS zagra w europejskim pucharze.

Więcej o siatkarzach Indykpolu AZS czytaj na olsztyn.sport.pl.