Sport.pl

Dlaczego w ostatnim meczu AZS-u zabrakło Szymańskiego?

- Przed nami jest dużo pracy i nie pozostaje nam nic innego, jak tylko ją wykonywać, bo w każdym elemencie siatkówki mamy duże braki - mówi Grzegorz Szymański, atakujący Indykpolu AZS Olsztyn.
Rozmowa z Grzegorzem Szymańskim

Pierwsze pytanie, które muszę zadać, to czemu nie grał pan w meczu (porażka 0:3) ze Skrą Bełchatów?

- Nie zagrałem z powodu przeziębienia. Trener podjął taką decyzję, żebym mógł odpoczął. Nic poważnego się nie dzieje.

Jak zatem ocenia pan środowe spotkanie, które oglądał pan w hali Urania z poziomu trybun?

- Co tu dużo mówić, rywale bili nas zagrywką, atakiem i blokiem. Ciężko było ich ugryźć. Nie łatwo gra się z zespołem, który nie dość, że ma w składzie mistrzów świata [w Olsztynie wystąpili Mariusz Wlazły i Andrzej Wrona - red.], to jeszcze widać, że jest na fali.

Indykpol AZS wręcz przeciwnie, od kilku spotkań tkwicie w dołku...

- Od jakiegoś czasu gramy słabo i na tle takiego zespołu jak Skra Bełchatów, wypadamy tak jak wypadamy. Oni grają na swoim poziomie, który okazał się dla nas w tym momencie nieosiągalny.

Nad czym obecnie pracujecie na treningach?

- Pracujemy nad wszystkim, to nie jest tak, że siedzimy w domu i nic nie robimy. Przed nami jest dużo pracy i nie pozostaje nam nic innego, jak tylko ją wykonywać, bo w każdym elemencie siatkówki mamy duże braki.

Więcej o siatkarzach Indykpolu AZS czytaj na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: