Sport.pl

Niemoc siatkarzy AZS to zagadka. "Głowy muszą ochłonąć"

- Nie wiem, czy jest to spowodowane jakimś brakiem koncentracji czy może czymś zupełnie innym - zastanawia się Bartosz Bednorz, siatkarz Indykpolu AZS. Akademicy niespodziewanie przegrali na wyjeździe z BBTS Bielsko-Biała 0:3.
Swojego ostatniego występu przed świętami Bożego Narodzenia nie będą mile wspominali podopieczni trenera Krzysztofa Stelmacha. W sobotę doznali trzeciej z rzędu porażki w PlusLidze. Zawiedli przede wszystkim podstawowi zawodnicy AZS-u, jak chociażby Grzegorz Szymański, który na dziewięć ataków skończył tylko jeden i szybko został zdjęty z boiska. Niewiele lepiej wypadł lider akademików z Olsztyna - Levi Cabral. W sobotę Brazylijczyk w ataku miał zaledwie 20-procentową skuteczność (2/10). Jednym z nielicznych trzymających poziom gry był wracający po kontuzji 20-letni Bartosz Bednorz.

Rozmowa z Bartoszem Bednorzem

Michał Koronowski: To był pana najlepszy występ w sezonie. Zdobył pan najwięcej w AZS-ie, bo 16 pkt, przy wysokiej 70-proc. skuteczności w ataku. Ze Śląska wróciliście jednak bez punktów...

Bartosz Bednorz, przyjmujący Indykpolu AZS: - Naturalnie, jestem zadowolony ze swojej postawy, ale byłbym jeszcze bardziej, gdybyśmy wygrali ten mecz. Kiedy zespół przegrywa, dla mnie indywidualne osiągnięcia nie mają większego znaczenia.

Jak to możliwe, że zawodnik, który z powodu poważnej kontuzji (tzw. kolano skoczka) nie gra przez pół sezonu, a kiedy wraca na boisko, jest najskuteczniejszy w swojej drużynie?

- W ciągu dwóch miesięcy ominęło mnie wiele ligowych meczów. Teraz staram się jak mogę, by nadrobić ten czas. Kiedy już dostaję szansę, by pokazać się trenerowi, to chcę wypaść jak najlepiej. Nigdy nie wiadomo, kiedy znów będę miał taką okazję. Co do kontuzji, to jestem bardzo wdzięczny Pawłowi Ciesiunowi [klubowy fizjoterapeuta - red.], który postawił mnie na nogi. Muszę przyznać, że miałem wsparcie ze strony olsztyńskiego klubu, który pomógł mi w leczeniu także pod względem finansowym. Ja najbardziej cieszę się z tego, że znów mogę grać w siatkówkę, a nie stać w miejscu.

Wyniki Indykpolu AZS (4 zwycięstwa, 12 porażek) w tym sezonie są dużym rozczarowaniem. Na boisku widać, że gra wam się nie klei. Co jest tego powodem?

- Miałem okazję, by dokładnie przyjrzeć się grze mojej drużyny, ponieważ połowę sezonu przesiedziałem na trybunach. I mogę śmiało powiedzieć, że nasi siatkarze zasługują na zdecydowanie wyższe miejsce w tabeli. Niestety, naszym największym mankamentem jest duża liczba niewymuszonych błędów, które popełniamy w wielu meczach. Nie wiem, czy jest to spowodowane jakimś brakiem koncentracji czy może czymś zupełnie innym. Przykładem było chociażby sobotnie spotkanie z BBTS-em Bielsko-Biała. Bardzo szkoda tego meczu, bo z takimi rywalami powinniśmy wygrywać.

A propos błędów, to w sobotę najwięcej problemów sprawiła wam zagrywka bielszczan, którzy zdobyli dziewięć asów serwisowych. Z kolei wy zepsuliście aż dziesięć zagrywek...

- Co gorsza, mocne serwy dotąd uchodziły za duży atut Indykpolu. To są właśnie te błędy, o których wspominałem, i które musimy z naszej gry szybko wyeliminować.

W Bielsku-Białej, zgodnie z przygotowaną taktyką, ograniczyliście poczynania w ataku Wojciecha Ferensa (tylko 29 proc. skuteczności). Dlaczego to samo nie udało się wam z szalejącymi na skrzydłach Ukraińcem Serhijem Kapelusem oraz Argentyńczykiem Gonzalezem?

- Rzeczywiście, mieliśmy wyeliminować z ataku najskuteczniejszego w ostatnich meczach gracza BBTS-u. Prawda jest jednak taka, że jeden siatkarz sam spotkania nie wygrywa. Kiedy my zatrzymaliśmy Ferensa, w zespole gospodarzy odpalili Kapelus i Gonzalez [zdobyli odpowiednio 22 i 12 punktów - red.].

Teraz przed wami świąteczna przerwa, ale bardzo krótka, ponieważ już 29 grudnia w hali Urania zmierzycie się z nieobliczalnym beniaminkiem - Cuprum Lubin...

- Ostatni trening przed wyjazdem do domów mamy zaplanowany w poniedziałek. Bardzo cieszymy się na myśl o zbliżających się świętach, bo przyda się nam trochę odpoczynku od siebie, tak by ochłonęły głowy. Zaraz potem wracamy do Olsztyna i ruszają przygotowania do kolejnego spotkania.

BBTS - Indykpol AZS 3:0 (25:16, 28:26, 25:19)

BBTS: Pilarz (3), Polański (5), Ferens (13), Gonzalez (12), Sobala (9), Kapelus (20), Dębiec (libero) oraz Kwasowski, Neroj.

AZS: Dobrowolski, Szymański (1), Zajder (3), Hain (4), Łuka (2), Cabral (2), Potera (libero) oraz Bednorz (15), Adamajtis (10), Zniszczoł (4), Zatko.

Pozostałe wyniki 16. kolejki

Lotos Trefl Gdańsk - Cerrad Czarni Radom 3:0 (25:10, 27:25, 25:15), Transfer Bydgoszcz - Effector Kielce 3:0 (25:14, 25:19, 25:18), MKS Banimex Będzin - Asseco Resovia Rzeszów 0:3 (18:25, 17:25, 22:25), Cuprum Lubin - Zaksa Kędzierzyn-Koźle 3:0 (25:19, 25:22, 25:16), PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 2:3 (25:20, 27:29, 23:25, 25:18, 11:15), AZS Częstochowa - AZS Politechnika Warszawska (poniedziałek o godz. 18, transmisja w Polsacie Sport Extra, Extra HD i News).

PLUSLIGA



1. Skra Bełchatów164045:14
2. Resovia Rzeszów164043:16
3. Lotos Trefl Gdańsk163944:20
4. Transfer Bydgoszcz163338:24
5. Jastrzębski Węgiel163341:26
6. Cuprum Lubin162836:29
7. Zaksa K.-K.162731:26
8. Czarni Radom162027:34
9. AZS Politechnika151927:34
10. Indykpol AZS161222:40
11. BBTS B.-B.161220:40
12. Effector Kielce161219:41
13. AZS Częstochowa151015:36
14. Banimex Będzin16816:44
Więcej o meczu wkrótce na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: