AZS przegrał z Asseco. A zwycięstwo było tak blisko

Podopieczni trenera Andrea Gardiniego przegrali z Asseco Resovią Rzeszów 2:3. Dla Indykpolu AZS Olsztyn porażka jest o tyle bolesna, ponieważ w całym spotkaniu prowadzili już 2:0.
Od początku spotkania rytm gry nadawali goście. Rzeszowie swoimi zagrywkami nie utrudniali życia rywalom, ale i akademicy również nie zachwycali w tym elemencie gry. Dlatego przez większą część pierwszej partii, obie drużyny grały "punkt za punkt".

Olsztynianie jak z nut

Podopieczni trenera Gardiniego swoją przewagę zbudowali w decydującej części tej partii meczu. Kilka razy źle rozegrał piłkę Fabian, a olsztynianie wykorzystywali prezenty, otrzymywane od gospodarzy. Atakami z szóstej strefy punktował Filip Stoilovic i na tablicy wyników zrobiło się 22:20 dla gości. Sytuację starał się jeszcze ratować Bartosz Kurek, który nie był już tak skuteczny, jak w poprzednich meczach. Za to po stronie olsztynian świetnie na skrzydle radził sobie młody Bartosz Bednorz. AZS wygrał pierwszą partię 25:22.

Początek drugiego seta miał podobny przebieg. Asseco Resovia trzymała się blisko olsztynian i wydawało się, że ponownie wszystko rozegra się w samej końcówce. Na drugą przerwę techniczną obie drużyny schodziły przy wyniku 16:14 dla AZS. Wtedy obraz gry zmienił się diametralnie. Zagrywek Macieja Zajdera nie mógł odebrać zarówno Olieg Achrem, jak i Krzysztof Ignaczak. Zmiany, które przeprowadził trener Andrzej Kowal na nic się zdały, bo rzeszowianie mylili się też na potęgę w ataku. Dwa razy piłkę w aut posłał Łukasz Perłowski, a skuteczność zgubił też Bartosz Kurek. Po drugiej stronie siatki w ataku koncertowo spisywał się nadal Bednorz.

Ostatecznie gracze ze stolicy Warmii i Mazur wygrali seta do 17, a na Podpromiu rozległy się przeraźliwe gwizdy, jakich pod adresem rzeszowian nie było słychać od dawien dawna.

Resovia wraca z dalekiej podróży

Kubeł zimnej wody wylanej na gospodarzy spowodował, że od pierwszej piłki trzeciego seta zaczęli grać zdecydowanie odważniej. Dużo dobrego do gry gospodarzy wniosły zmiany, których dokonał trener Kowal. Na placu gry pozostali Aleksander Śliwka, Lukas Tichacek i Damian Wojtaszek. Olsztynianie nie grali już z kolei tak dobrze jak w poprzednim secie. Bednorz był osamotniony w ataku ze skrzydeł, ponieważ uderzenia Van der Dries'a i Stoilovica były coraz częściej podbijane przez rzeszowian. Asseco Resovia trzeciego seta wygrała zdecydowanie, bo do 17.

W kolejnej partii rzeszowianie unikali własnych błędów, za to akademicy z Olszyna mylili się na potęgę. Siatkarze AZS niczym nie przypominali drużyny, która wygrała dwa pierwsze sety. Ponadto gospodarze zaczęli zdobywać punkty z zagrywki, co pozwoliło im osiągnąć okazałe zwycięstwo, bo aż 25:12.

Niemoc olsztynian trwała w najlepsze

Od początku decydującej partii Asseco Resovia narzuciła rywalom swój rytm gry. Olsztynianie nadal mieli problemy w przyjęciu, a na dodatek coraz częściej w polu serwisowym. Obie drużyny zamieniły się stronami, kiedy na tablicy wyników było 8:5 dla gospodarzy. Rzeszowianie nie pozwoli już gościom odebrać sobie zwycięstwa. Mecz skutecznym atakiem z prawego skrzydła zakończył Aleksander Śliwka.

Kolejne spotkanie siatkarze Indykpolu AZS rozegrają w niedzielę, 20 grudnia. Początek meczu z Lotosem Treflem Gdańsk w hali Urania o godz. 14.45.

Asseco Resovia Rzeszów - Indykpol AZS Olsztyn 3:2

Sety: 22:25, 17:25, 25:17, 25:12, 15:10

Asseco Resovia: Kurek, Achrem, Paszycki, Drzyzga, Penczew, Holmes oraz Ignaczak (libero), Śliwka, Perłowski, Jaeschke, Witczak, Tichacek, Wojtaszek (libero)

Indykpol AZS Olsztyn: Van Den Bries, Stoilovic, Bednorz, Zajder, Woicki, Koelewijn oraz (Potera), Waliński, Bieńkowski, Adamajtis, Zniszczoł

MVP: Olieg Achrem