Sport.pl

AZS walczył chociaż o punkt na terenie wicemistrza Polski

Akademicy przegrali jednak 1:3 z Asseco Resovią Rzeszów.
Asseco Resovia dostała szansę na rehabilitację przed własną publicznością za porażkę sprzed dwóch tygodni z beniaminkiem PlusLigi GKS-em Katowice 2:3. Po niej do dyspozycji zarządu oddał się trener Andrzej Kowal, ale rewolucji nie było. Drużyna pracowała dalej, wygrała w Bydgoszczy z Łuczniczką, i - wydawałoby się - wróciła na właściwe tory.

Tak też zapowiadało się na początku sobotniego meczu z Indykpolem AZS-em Olsztyn. Olsztynianie to rewelacja rozgrywek w tym sezonie i jedna z drużyn z czołówki ligi. Prawdziwa weryfikacja tego zespołu miała jednak dopiero przyjść właśnie w takich meczach jak ten z Asseco Resovią. Tydzień wcześniej ZAKSA Kędzierzyn-Koźle dała AZS-owi srogą lekcję, w Rzeszowie jednak olsztynianie postawili zdecydowanie trudniejsze warunki.

Rzeszowianie jednak zaczęli bardzo ostro i od pierwszych piłek wyraźnie prowadzili. Niezawodną strzelbą był Kanadyjczyk Gavin Schmitt, który debiutował przed publicznością w rzeszowskiej hali Podpromie. W pierwszym secie zdobył 7 punktów, przy aż 83-procentowej skuteczności ataku dołożył dwa bloki. A że wtórowali mu pozostali skrzydłowi, olsztynianie byli bez szans.

Tyle tylko że po zmianie stron resoviacy stanęli. Olsztynianie zaryzykowali zagrywką i nie psuli jej zbyt często w odróżnieniu od resoviaków. I choć nie punktowali serwisami, to jednak mocno odrzucili miejscowych od siatki, przez co mieli oni spore problemy w ataku. Szybko wyeliminowali z gry Serba Marko Ivovicia, za którego pojawił się na boisku Kanadyjczyk Frederic Winters. Ale mieszanka trzech Polaków i trzech Kanadyjczyków nie była w stanie odrobić strat z początku seta. Akademicy wygrywali kontry, długie akcje, a gdy dali się dojść na dwa punkty, natychmiast odskakiwali. Grali mądrzej, niewiele psuli. Asseco Resovia oddała im natomiast aż osiem punktów po błędach. Nie mogła więc wygrać tej partii.

Dziesięciominutowa przerwa między drugim i trzecim setem zazwyczaj wybijała z rytmu Asseco Resovię. Tym razem siatkarze z Rzeszowa mogli ją wykorzystać do zmotywowania się i powrotu do swojej gry, co zresztą się udało. Wróciła zagrywka i przede wszystkim przyjęcie, bez którego grać się nie dało. To też od razu przełożyło się na grę całego zespołu w ataku i olsztynianie musieli gonić wynik. Ich zagrywka jednak nie była już taka trudna jak wcześniej, a w ataku sam Aleksander Śliwka, wypożyczony do Olsztyna z Asseco Resovii, to było zdecydowanie za mało.

Za mało, ale na trzecią partię. W czwartej gra akademików opierała się głównie na Śliwce, na którego ataki nie mieli pomysłu rzeszowianie. Młody przyjmujący punktował też zagrywką, a jego ataki z szóstej strefy były ozdobą meczu. Asseco Resovia miała natomiast problemy ze swoją grą, przez co musiała gonić wynik podobnie jak w drugiej partii. Skutek był tylko inny. Trzypunktową przewagę akademików resoviacy zniwelowali już w środku seta, gdy z zagrywki kopnął Schmitt, a za chwilę błąd popełnił Wojciech Włodarczyk.

W końcówce wreszcie udało się zatrzymać blokiem Śliwkę. Co prawda olsztynianie mieli jeszcze szansę doprowadzić do tie-breaka, jednak od stanu 15:15 zaczęli popełniać błędy w ataku, natomiast bezbłędny był Gavin Schmitt i Resovia wygrała 3:1, a kanadyjski atakujący ostatecznie wybrany został najlepszym zawodnikiem spotkania.

Następny mecz Indykpol AZS zagra 30 listopada w Olsztynie. Rywalem będzie Espadon Szczecin.

Asseco Resovia Rzeszów - Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (25:19, 22:25, 25:22, 25:21)

Asseco Resovia: Fabian Drzyzga 2, Gavin Schmitt 27, Piotr Nowakowski 11, Bartłomiej Lemański 7, Marko Ivović 6, John Perrin 14, Damian Wojtaszek (libero) oraz Lukas Tichacek, Jochen Schoeps, Marcin Możdżonek, Dawid Dryja i Fred Winters 9

Indykpol AZS: Paweł Woicki 1, Jan Hadrava 13, Daniel Pliński 9, Miłosz Zniszczoł 5, Wojciech Włodarczyk 15, Aleksander Śliwka 22, Michał Żurek (libero) oraz Łukasz Makowski, Hidde Boswinkel 2 i Ezequiel Palacios

Więcej o: