Sport.pl

Indykpol AZS Olsztyn. Dreszczowiec w hali Urania

Po niezwykle zaciętym spotkaniu olsztynianie pokonali w piątek wieczorek Lotos Trefl Gdańsk 3:2.
Indykpol AZS Olsztyn na początku pierwszego seta zyskał minimalne prowadzenie. Potem Jan Hadrava zanotował asa serwisowego przy stanie 9:7. Niewielką zaliczkę akademicy utrzymali przez całą partię, wygraną 25:21.

Lotos wrócił do gry po przerwie

Drugi set był popisem gry w wykonaniu gospodarzy. Cały zespół znakomicie prezentował się w zagrywce, bloku i obronie. Podopieczni Andrei Gardiniego bombardowali serwisem gdańszczanina Miłosza Hebdę, który kompletnie nie radził sobie w przyjęciu. Indykpol AZS wygrał tę odsłonę 25:14 i wydawało się, że po przerwie dopełni formalności i wygra spotkanie w trzech setach.

Tak się jednak nie stało, ponieważ Lotos znacznie poprawił swoją grę. Za to blok i obrona olsztynian nie radziły sobie z atakami Mateusza Miki, Damiana Schulza ze skrzydła oraz Dmytro Paszyckiego ze środka. Ponadto znakomicie przyjmował i bronił libero Piotr Gacek. W środkowej fazie seta gdańszczanie wypracowali sobie kilka punktów zapasu, którego nie roztrwonili już do końca partii, wygranej 25:21.

Skuteczna pogoń AZS-u w tie-breaku

Czwarty set przypominał przebiegiem drugi, z tymże to akademicy grali fatalnie. Trener Andrea Gardini próbował zmienić obraz gry zmianami w składzie, jednak Adrian Buchowski, Ezequiel Palacios i Jakub Kochanowski nie byli w stanie odwrócić losów przegranej ostatecznie wysoko partii (13:25).

O losach zwycięstwa miał zdecydować tie-break. Na początku decydującej odsłony olsztynianie nadal nie potrafili wrócić do gry z pierwszych dwóch setów. W końcówce Indykpol AZS odrobił jednak straty. Dzięki dobrym serwisom oraz prostym błędom gości akademicy odrobili straty i wyszli na prowadzenie 13:11. Kolejne dwie akcje padły jednak łupem Lotosu, ale zespół z Gdańska ostatecznie tie-breaka przegrał 14:16.

Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany czeski atakujący akademików Jan Hadrava.

Komentarze po meczu

- Znowu mamy problem z właściwym wejściem w spotkanie - przyznał Mateusz Mika, przyjmujący, Lotosu Trefla Gdańsk. - Nie jestem psychologiem sportu, więc nie wiem, jak to poprawić. Z kolei po trzecim secie w szeregi Indykpolu AZS wkradło się rozprężenie. Nie jestem zwolennikiem dziesięciominutowych przerw, ale widocznie nam ta przerwa pomaga, ponieważ to było kolejne spotkanie, w którym gramy dobrze dopiero po niej. Szkoda, że w tie-breaku popełniliśmy kilka prostych błędów.

- Nie powinniśmy patrzeć na punkty w poszczególnych setach, a na to, jaki jest wynik końcowy - powiedział Daniel Pliński, środkowy Indykpolu AZS. - Gram w siatkówkę na zawodowym poziomie już dwadzieścia lat i widziałem wiele spotkań takich, jak to. Trochę rozprężyliśmy się po przerwie, a Lotos zaczął grać lepiej. Nie radziliśmy sobie z ich wysokim blokiem, ale koniec końców to my wygraliśmy i z tego trzeba się cieszyć. Mogę z radością świętować swoje 38. urodziny.

Następny mecz Indykpol AZS rozegra 14 grudnia na wyjeździe z Cuprumem Lubin.

Indykpol AZS Olsztyn - Lotos Trefl Gdańsk 3:2 (25:21, 25:14, 21:25, 13:25, 16:14)

Indykpol AZS: Paweł Woicki 2, Jan Hadrava 24, Daniel Pliński 7, Miłosz Zniszczoł 4, Wojciech Włodarczyk 12, Aleksander Śliwka 18, Michał Żurek (libero) oraz Łukasz Makowski, Hidde Boswinkel 2, Jakub Kochanowski 4, Adrian Buchowski 1 i Ezequiel Palacios 4

Lotos Trrefl: Michal Masny, Damian Schulz 25, Mateusz Gawryszewski 4, Dmytro Paszycki 14, Mateusz Mika 14, Miłosz Hebda 5, Piotr Gacek (libero) oraz Przemysław Stępień, Szymon Romać, Wojciech Grzyb 6, Bartosz Pietruczuk i Szymon Jakubiszak

Więcej o: