Siatkarze Indykpolu AZS opowiadają o swoich świętach

26.12.2016 12:10

ROBERT ROBASZEWSKI

Tegoroczny sezon PlusLigi nabrał rozpędu. Zawodnicy rozgrywają mecze co 3-4 dni. Boże Narodzenie to jedna z nielicznych okazji, kiedy siatkarze mogą zapomnieć na chwilę o treningowym rygorze. Jak święta spędzają gracze Indykpolu AZS?
- Nie będę oryginalny w tym, co powiem, ponieważ święta spędzam tak jak większość ludzi w Polsce. Urodziłem się w Pucku i to tam jadę na Boże Narodzenie - opowiada Daniel Pliński. - Spędzam ten czas z rodziną. Na stole jest dwanaście potraw, w pokoju stoi choinka. To jeden z nielicznych momentów w trakcie sezonu, kiedy można pozwolić sobie na odrobinę swobody w kwestii diety.

Krótka przerwa siatkarzy

- Ja jak co roku Wigilię spędzę na kolacji u babci - mówi Aleksander Śliwka. - Tam spotyka się cała moja rodzina. 25 i 26 grudnia będę już u rodziców, a następnego dnia wracam do Olsztyna na trening.

- Jestem z Olsztyna i tutaj spędzam święta - mówi Jakub Zabłocki. - Jestem w o tyle lepszej sytuacji od pozostałych zawodników, że nie muszę nigdzie podróżować. Rodzinę mam na miejscu. Święta trwają tylko trzy dni i dobrze, że nie tracę czasu na wyjazdy, bo mogę wtedy w pełni odpocząć.

Holendrzy piszą kartki zamiast gotować

W kadrze akademików są również zagraniczni siatkarze, którzy świętują Boże Narodzenie inaczej niż polscy zawodnicy. - W Polsce dużo mówi się o Wigilii. W Holandii tymczasem 24 grudnia to normalny dzień. Ludzie są w galeriach handlowych na przedświątecznych zakupach, a nie przy stole - opowiada Hidde Boswinkel. - Holendrzy świętują tylko 25 i 26 grudnia. Mikołaj obdarowuje dzieci prezentami nie w Wigilię, ale 5 grudnia. Nie przywiązujemy też zbyt dużej wagi do świątecznego jedzenia. W Holandii nie istnieje coś takiego jak bożonarodzeniowe potrawy. Liczy się obecność najbliższych. Więcej czasu niż przy stole Holendrzy spędzają na pisaniu kartek świątecznych. Często ludzie licytują się, kto ile kartek wysłał, a ile otrzymał.

W Czechach prezenty dostaje się wcześniej

Ponad połowa Czechów deklaruje, że są ateistami. Świąteczne tradycje są jednak w ich kraju bardzo bogate. - W Czechach mamy nietypowego Mikołaja - mówi Jan Hadrava. - Nie przypomina on tego z reklam Coca-Coli. Dzieci odwiedza 5 grudnia wraz z aniołem oraz diabłem, które straszą dzieci, że pójdą do piekła, jeśli nie będą grzeczne. Mikołaj daje dzieciom worki lub koszyki z prezentami, na dnie których są węgiel i ziemniak. To takie przypomnienie, że jednak czasem coś przeskrobią. W czeskiej kuchni świątecznej ważne są ciasteczka. Jest ich kilka rodzajów. Coraz bardziej odchodzi się od tradycji dwunastu potraw na wigilijnym stole, choć karpia zabraknąć na nim nie może.

- Włoskie święta są bardzo podobne do polskich - mówi Andrea Gardini, trener Indykpolu AZS. - Polacy i Włosi przywiązują dużą wagę do tradycji i świątecznej atmosfery. Odrobinę różni nas kuchnia. W polskich potrawach nie ma tyle makaronu, co we włoskich. Najlepiej w Boże Narodzenie mają dzieci. Świętują do 6 stycznia. Wtedy to prezenty przynosi im czarownica na miotle.

- Święta spędzę w Olsztynie - mówi Ezequiel Palacios. - Przyjeżdża do mnie narzeczona. Cieszę się, że będzie ze mną w tym okresie, bo długo się nie widzieliśmy.

Po świętach zawodnicy Indykpolu AZS od razu wrócą do treningów. Pierwsze zajęcia po świętach odbędą się 27 grudnia w Olsztyńskiej Szkole Wyższej.

Skomentuj:
Siatkarze Indykpolu AZS opowiadają o swoich świętach
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX