Falstart Stomilu. Zamiast bramek raz trafili w słupek

A miało być tak pięknie... Na ten dzień piłkarze Stomilu czekali od dawna, a mecz z Dolcanem Ząbki miał pokazać, że solidnie przepracowali przerwę zimową. Wszystko jednak zweryfikowało boisko i nie pozostawiło złudzeń. Olsztynianie byli słabsi i zasłużenie przegrali 0:2
Inauguracja rundy wiosennej zadecyduje, czy drużyna z Olsztyna utrzyma się na zapleczu ekstraklasy. Po występie w Ząbkach kibice mogą być jednak pełni obaw. Podopieczni trenera Zbigniewa Kaczmarka ustępowali gospodarzom na całym boisku. Żadnym pocieszeniem nie jest to, że Dolcan to solidny pierwszoligowiec, a atutem jego piłkarzy jest doświadczenie.

Pierwszą bramkę olsztynianie stracili w 30. minucie po rzucie wolnym z 18 metrów. Do piłki podszedł Bartosz Wiśniewski i precyzyjnym strzałem pokonał Piotra Skibę. Trzeba jednak przyznać, że goście ułatwili zadanie ząbczanom, ustawiając dziurawy mur.

Na kolejnego gola kibice czekali zaledwie siedem minut. Z prawej strony boiska futbolówkę w pole karne wrzucił Dariusz Zjawiński, a w odpowiednim miejscu i czasie znalazł się Grzegorz Piesio. Zawodnik, który przed laty występował w Olsztynie, sprytnym uderzeniem w krótki róg bramki podwyższył prowadzenie na 2:0.

Po przerwie Stomil zaczął grać agresywniej, ale poza trafieniem w słupek (główkował Baranowski) nie zagroził poważniej Dolcanowi. Rezultat spotkania nie uległ już zmianie. Kolejny mecz, z Łódzkim KS, odbędzie się na stadionie przy alei Piłsudskiego 16 marca.

Dolcan Ząbki - Stomil Olsztyn 2:0 (2:0)

Bramki: Bartosz Wiśniewski (30.), Grzegorz Piesio (37.).

Stomil: Skiba - Bucholc, Remisz, Baranowski, Hempel, Suchocki (71. Żwir), Jegliński, D. Kun, Lech, Kaczmarek (64. Głowacki), Kaźmierowski.

Więcej o pojedynku w Ząbkach wkrótce na olsztyn.sport.pl.