Sport.pl

Głowacki: Trudno wygrać, gdy przed bramką stoi autobus

- Nasi kadrowicze zrobili to, co do nich należało. Nie gra się łatwo z drużyną, która na 20. metrze przed swoją bramką stawia popularny ?autobus? - mówi Paweł Głowacki, pomocnik Stomilu Olsztyn, którego poprosiliśmy o ocenę dwumeczu reprezentacji Polski.
Biało-czerwoni w miniony piątek przegrali z Ukrainą 1:3 i zasłużenie spadła na nich lawina krytyki. Podopieczni Waldemara Fornalika szansę, by się zrehabilitować kibicom mieli we wtorek, z San Marino. I wprawdzie tym razem wygrali pewnie 5:0, to pozostał duży niedosyt. Niewielu jest Polaków, którzy wciąż wierzą w awans na mistrzostwa świata w Brazylii.

Rozmowa z Pawłem Głowackim

Maciej Nowocień: Jakie wrażenia ma pan po spotkaniu reprezentacji Polski z San Marino?

Paweł Głowacki, pomocnik Stomilu Olsztyn: Nasi kadrowicze zrobili to, co do nich należało. Nie gra się łatwo z drużyną, która na 20. metrze przed swoją bramką stawia popularny "autobus". Strzeliliśmy pięć bramek, więc nie ma co dramatyzować. Brakowało jednak takiego błysku, akcji, które porwałyby publiczność do jeszcze większego dopingu.

Okazji do zdobycia goli, szczególnie w pierwszej połowie, było dziesiątki.

- Niestety, brakowało skuteczności. Podobnie, jak w meczu z Ukrainą, mieliśmy dużo stałych fragmentów gry. Po nich nie padła jednak żadna bramka. Dwa gole zdobyliśmy dopiero po ewidentnych rzutach karnych, a pozostałe po składnych akcjach.

Meczem z San Marino biało-czerwoni zmazali plamę?

- Kibice i tak będą pamiętali przegrane spotkanie z naszymi wschodnimi sąsiadami. To był ważny mecz, a nie oszukujmy się z San Marino, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego, wszyscy dopisali sobie trzy punkty. Ukraina była zespołem, z którym powinniśmy wygrać, a tym bardziej na własnym stadionie. Niestety, nie udało się i punktów musimy szukać gdzie indziej.

Ostatni pojedynek chyba nie pokazał prawdziwego potencjału Polaków. W końcu graliśmy z najsłabszą reprezentacją na świecie.

- Trudno jest określić formę Polaków. Nie baliśmy się grać prostopadłych piłek, ale trudniej powiedzieć coś na temat gry obronnej. San Marino nie stwarzało przecież żadnych sytuacji, a formacja defensywna była bezrobotna.

Na koniec zapytam, co słychać w Stomilu Olsztyn?

- Z tego co nam dzisiaj mówił trener [rozmawialiśmy we wtorek wieczorem - red.], zaplanowany trening w Ostródzie nie dojdzie do skutku. Jeszcze we wtorek leżał na murawie śnieg i nie wiemy, kiedy zostanie zgarnięty. Prawdopodobnie odbędziemy normalne zajęcia na boisku na Dajtkach. Dopiero w piątek mamy pojechać do Ostródy i sprawdzić murawę przed sobotnim ligowym meczem z Cracovią (godz. 19).

Rozmawiał Maciej Nowocień

Więcej o: