Sytuacja jest trudna, bo Stomilu nie stać na zakupy

W rundzie wiosennej Paweł Piceluk strzelił w Poznaniu gola dla Stomilu i w pewien sposób przyczynił się do spadku Warty z I ligi. Choć chciałby nadal grać w olsztyńskiej drużynie, to nie wiadomo czy klub znajdzie pieniądze na jego transfer. W efekcie, od 1 lipca trenuje z ?zielonymi?.
- Wyjścia są dwa: albo wrócę do Stomilu Olsztyn, albo będę grał w Warcie Poznań - mówi Paweł Piceluk. Napastnik trafił do Poznania półtora roku temu, po tym jak strzelał gola za golem dla Lecha Rypin - w sumie 17 bramek w 16 meczach w pół sezonu w III lidze.

W Warcie trafił na złote czasy, gdy piłkarzom nie brakowało niczego: były wysokie kontrakty, dobre warunki do treningów i zagraniczne zgrupowania. - Wtedy podpisałem umowę na trzy lata. To był bardzo dobry kontrakt jak na warunki pierwszoligowe - uważa piłkarz. W lidze grał jednak niewiele, strzelił jednego gola i po pół roku został wypożyczony - najpierw do Motoru Lublin, a potem do beniaminka I ligi, Stomilu Olsztyn. - Cel, który zarząd postawił przed nami, został zrealizowany w pełni. Miało być utrzymanie i utrzymaliśmy się. Wiosna była dla mnie bardzo udana, bo wreszcie pograłem na boiskach I ligi, zdobyłem pięć bramek. Jestem zadowolony z tego dorobku - opowiada. - Nie ukrywam, że chciałbym zostać w Stomilu i nadal grać w I lidze, ale mam tu, w Poznaniu, ważny kontrakt. Zobaczymy, co z tego wyniknie, rozmowy trwają.

W poznańskim klubie po eldorado zostały już tylko wspomnienia. Wiosną piłkarze zarabiali po ok. 1,2-1,5 tys. zł. Wcześniej wielu z nich odeszło, gdyż sponsor zerwał z zawodnikami dodatkowe umowy, które gwarantowały im dobre zarobki. - Ja też miałem umowę wizerunkową z Family House, ale ona została wycofana, gdy nie było mnie w Poznaniu. Nie wiem, czy obecna Warta będzie w stanie zapewnić mi odpowiednie warunki finansowe. Skoro tutaj wracam, to zarząd musi mnie przekonać, żebym pozostał - uważa Paweł Piceluk.

Wiadomo, że nowe władze sekcji piłkarskiej kompletują budżet i byłyby skłonne oddać napastnika do Stomilu, ale nie za darmo. - Sprawa jest trudna, bo w dzisiejszych czasach trudno o transfery gotówkowe. Kluby raczej skupiają się na tym, żeby wypłaty dla piłkarzy były na czas. Pod tym względem w Stomilu jest wszystko w porządku, ale jeśli chodzi o politykę transferową, to klubu nie stać na wydawanie pieniędzy na zakup piłkarzy - mówi Piceluk. - Zarząd Stomilu i trener Zbigniew Kaczmarek widzą mnie w szeregach zespołu, liczą na to, że dojadę na obóz [Stomil od kilku dni przygotowuje się do sezonu w Jarocinie], aczkolwiek czas działa tu na moją niekorzyść. Być może uda się jeszcze coś zrobić. Trenerowi Stomilu jestem wdzięczny, bo dał mi szansę gry w I lidze. Wcześniejsi trenerzy Warty szansy pokazania się mi nie dali.

- Jeżeli zostanę w Warcie, to pod odpowiednimi warunkami finansowymi. Gdybym został, to każdy, kto mnie zna i zna mój charakter i zapał, wie, że będę starał się najlepiej jak potrafię, by wprowadzić Wartę do I ligi - stwierdza piłkarz, który znów założył koszulkę Warty podczas środowego sparingu z Jagiellonią Białystok (poznaniacy ulegli 0:1).

Półtora miesiąca temu Paweł Piceluk wystąpił na stadionie w Poznaniu, ale w barwach Stomilu, i zdobył gola na 1:0 w meczu, który skończył się remisem 1:1. - Nie było żadnej klauzuli w umowie wypożyczenia z Warty do Stomilu, więc zagrałem w tamtym meczu. A wiadomo, gdy przyjeżdża się do klubu, w którym człowiek występował, to chce się pokazać. Udało mi się zdobyć bramkę, ale nie traktuję tego w ten sposób, że przyczyniłem się do spadku Warty. Po prostu miałem określone zadania na boisku i musiałem się z nich wywiązywać. Grać jak najlepiej dla mojej drużyny - tłumaczy Piceluk.

Co ciekawe, w środę także piłkarze Stomilu rozegrali mecz kontrolny z Jagiellonią. Ostatecznie przegrali 1:2. Kolejny sparing rozegrają już w najbliższą sobotę, z Zawiszą Bydgoszcz.

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.