Sport.pl

Trener Stomilu: Nie przez przypadek na meczu będzie TV

- Z Arką zmierzymy się w Ostródzie, ale nie czujemy się, jakbyśmy stracili atut własnego boiska. Kluczowe będą umiejętności piłkarskie, a nie to gdzie będziemy grać - mówi Zbigniew Kaczmarek, trener pierwszoligowego Stomilu.
Olsztynianie nie mają czasu na rozpamiętywanie przegranej w Pucharze Polski. Jak informowaliśmy na olsztyn.sport.pl (czyt. "Tyle wysiłku na marne") w środę, po rzutach karnych ulegli na wyjeździe drugoligowemu Rozwojowi Katowice (2:4) i odpadli z rozgrywek.

O wiele trudniejsze zadanie czeka Stomil w sobotę w Ostródzie. Na tamtejszym stadionie meczem z Arką Gdynia rozpoczną walkę w nowym sezonie I ligi (godz. 16). Podopieczni trenera Zbigniewa Kaczmarka, jeszcze w piątek po południu dokładnie analizowali grę najbliższych rywali.

Rozmowa ze Zbigniewem Kaczmarkiem

Waldemar Bargiel: Rozwój Katowice, z którym niedawno przegraliście w kolejnej rundzie pucharu, zmierzy się z Legią Warszawa. Nie szkoda panu niewykorzystanej szansy?

Zbigniew Kaczmarek, trener pierwszoligowego Stomilu: Odczuwam żal, że nie udało się nam przejść do następnego etapu. Mimo że reprezentowali nas głównie juniorzy [podstawowy skład został w Olsztynie], to liczyliśmy na sukces. Chciałem postąpić jednak zgodnie z polityką klubu, stawiając na wychowanków oraz młodych piłkarzy z Warmii i Mazur. Są zdolni i jedyne, czego im brakuje, to doświadczenia. Gdzie więc mają je zdobywać, jeśli nie w Pucharze Polski? Jak to mówią, najgorszy mecz jest zawsze bardziej wartościowy niż najlepszy trening. To, że wystąpili w Katowicach, przyniesie im tylko korzyści. Zyskamy w ten sposób wartościowych zmienników dla czołowych graczy.

Kibice jednak nie kryją rozczarowania, bo przyjazd tak utytułowanej drużyny do Olsztyna byłby nie lada atrakcją...

- Zdaję sobie sprawę, że gdyby doszło do takiego pojedynku, to stadion pękałby w szwach. Teraz jednak gdybanie nie ma sensu. Na inaugurację ligi zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby złe wrażenie po pucharowej porażce zostało zatarte. Naszym fanom postaramy się zrekompensować tamten zawód korzystnym wynikiem z Arką Gdynia.

Gdy po raz ostatni mierzyliście się z gdynianami w lidze (29 maja), pokonaliście ich na wyjeździe 1:0. Czujecie się dzięki temu pewniej przed sobotnią bitwą?

- Podchodzimy do tego spotkania tak samo pozytywnie naładowani jak wtedy. Dzięki majowej wygranej mamy świadomość, że w tej lidze nie ma zespołów nie do pokonania. Trzeba być po prostu dobrze przygotowanym pod względem motorycznym, taktycznym, ale przede wszystkim mentalnym. Brak wiary w siebie zawsze jest największą przeszkodą.

Arka przed tym sezonem sprowadziła trzech napastników i jednego brazylijskiego obrońcę. Co pan sądzi o wzmocnieniach rywala?

- Takiego składu można im pozazdrościć. Są zespołem, który ma ambicje na awans do ekstraklasy. Wiem, że w zeszłym sezonie jedynie Janusz Surdykowski miewał wzloty i upadki. Obecnie mają duet bardzo dobrych napastników, a chodzi mi tutaj o Arkadiusza Aleksandra i Marcusa da Silvę. Oni bez wątpienia będą stanowili dla nas nie lada zagrożenie w Ostródzie. Starałem się jednak tak bardzo nie skupiać, na tym kogo jeszcze mają w składzie. Wolałem solidnie przygotować swoich zawodników do spotkania z nimi.

Za sobą macie dziewięć sparingów, z czego większość z bardzo trudnymi przeciwnikami jak Lechia Gdańsk, Jagiellonia Białystok czy Zawisza Bydgoszcz. Nie kosztowało to was zbyt wiele sił?

- Jestem zwolennikiem występowania przeciwko wymagającym sparingpartnerom. To zawsze wyzwala dodatkową motywację. Poza tym, w naszym wykonaniu wcale nie były to złe spotkania. Mimo że przegrywaliśmy [ulegli aż w ośmiu], to rywale zawsze pokazywali nam nad czym musimy jeszcze pracować i w jakim kierunku się rozwijać. Błędy zawsze lepiej popełniać przed sezonem niż w trakcie.

Jak pan ocenia nową I ligę? Które drużyny mogą być największymi konkurentami dla Stomilu?

- Będą to bardzo wyrównane i co najważniejsze nieprzewidywalne rozgrywki. W zeszłym sezonie udawało się nam ogrywać ekipy, które na papierze uchodziły za faworytów, a nie radziliśmy sobie z drużynami teoretycznie gorszymi jak ŁKS czy Okocimski KS Brzesko. Tu w każdym meczu może zdarzyć się praktycznie wszystko. Przewiduję, że największe wyzwania będą nas czekać w konfrontacjach z klubami walczącymi o awans. Od dwóch lat do ekstraklasy dobija się już Termalica Bruk-Bet Nieciecza, wielkie aspiracje mają także Miedź Legnica, GKS Bełchatów i Olimpia Grudziądz. Do tego grona bez wątpienia dołączy Bogdanka Łęczna, która została wzmocniona graczami z najwyższej klasy rozgrywkowej.

Nowe transfery Stomilu należy uznać za wzmocnienie czy uzupełnienie składu? Mam tu na myśli Dawida Kucharskiego, Tomasza Bzdęgę i Bartosza Papkę.

- O Dawidzie można śmiało powiedzieć, że jest jednym z najlepszych stoperów I ligi. Zdobywał już doświadczenie m.in. w europejskich pucharach oraz w lidze szkockiej. Nie wątpię, że dojdzie do optymalnej dyspozycji, mimo że potrzebuje na to jeszcze trochę czasu. Za to Bzdęga podczas gry w Piaście Gliwice był bardzo cenionym napastnikiem. Co więcej, jest on uniwersalnym piłkarzem, który może występować jako skrajny pomocnik albo środkowy napastnik. Stanowi bardzo dobrą alternatywę dla Szymona Kaźmierowskiego. Zostaje jeszcze nasz nowy pomocnik Bartosz Papka, który jest prawie tak samo dobrze zaawansowany technicznie jak Łukasz Suchocki [odszedł do Olimpii Grudziądz]. Wszyscy trzej mają szanse w przyszłości stanowić o sile Stomilu.

Najbliższy mecz z Arką rozegracie poza Olsztynem. Lepiej czujecie się na ostródzkim stadionie?

- Naszym rodzimym stadionem zawsze będzie ten przy al. Piłsudskiego (uśmiech). Z Arką zmierzymy się jednak w Ostródzie i nie czujemy się, jakbyśmy stracili atut własnego boiska. Kluczowe będą jednak umiejętności piłkarskie, a nie to gdzie będziemy grać. Naszym sobotnim pojedynkiem zainteresowała się nawet telewizja Orange Sport [przeprowadzi transmisję na żywo]. To jest najlepszy dowód, że potrafimy grać dobre spotkania z drużynami teoretycznie lepszymi od nas.

W środowym spotkaniu w Katowicach kontuzji nabawili się bramkarz Michał Leszczyński (uraz kolana) i napastnik Paweł Łukasik (problem z mięśniem nogi). Kiedy wrócą do składu Stomilu?

- Najbardziej niepokoi nas fakt, że w pojedynku z Arką nie będę miał do dyspozycji Michała [drugi bramkarz OKS]. W meczu pucharowym zderzył się z napastnikiem gospodarzy, gdy obaj w tym samym momencie atakowali piłkę. Z kolei Paweł miał tylko skurcz mięśnia i na sobotę będzie gotowy do gry.

Jeśli nie musiałby pan martwić się o pieniądze i mógł pozyskać jeszcze jednego gracza do Stomilu, to na jaką pozycję?

- Zdecydowanie najbardziej chciałbym napastnika. Najlepiej takiego, który dałby gwarancję zdobycia co najmniej 15 bramek w sezonie (uśmiech). Co więcej, tego typu transfer wpłynąłby pozytywnie na rywalizację między piłkarzami formacji ofensywnej.

Rozmawiał Waldemar Bargiel

Relację na żywo z meczu Stomil - Arka śledź na olsztyn.sport.pl od godz. 16.

Więcej o: