Piłkarz Stomilu: Praca sędziego i stan murawy to granda

- Ponieśliśmy porażkę w bardzo dziwnych okolicznościach - mówi Dawid Kucharski, obrońca pierwszoligowego Stomilu. W niedzielę olsztynianie przegrali na wyjeździe z ostatnim wówczas w tabeli Kolejarzem Stróże 0:1.
Podopiecznym trenera Zbigniewa Kaczmarka nie udało się odnieść pierwszego zwycięstwa w tym sezonie. Piłkarze Stomilu od 34. minuty musieli grać w osłabieniu, po tym jak czerwony kartonik obejrzał ich defensor Dawid Kucharski. Przez 88 minut spotkania utrzymywał się jednak bezbramkowy remis i wszystko wskazywało na to, że pojedynek zakończy się podziałem punktów. W końcówce do piłki dopadł nowy nabytek Kolejarza, pomocnik Marcin Majchrzak i trafił do siatki OKS. Tym samym ostatni wówczas w tabeli I ligi Kolejarz Stróże pokonał Stomil Olsztyn 1:0.

Rozmowa z Dawidem Kucharskim

Waldemar Bargiel: Zbigniew Kaczmarek twierdzi, że sędzia niesłusznie wyrzucił pana z boiska. Zgodziłby się pan z nim?

Dawid Kucharski, obrońca Stomilu: Jestem zdania, że w tamtej sytuacji nawet nie dopuściłem się faulu. Nie trzymałem napastnika Stróżan za koszulkę, a wręcz to on się przewrócił po tym, jak chwytał mnie za rękę. Poza tym arbiter nie miał podstaw do pokazania mi czerwonej kartki, ponieważ nie byłem ostatnią przeszkodą na drodze gracza rywali do bramki. Asekurował mnie jeszcze Rafał Remisz, który w razie potrzeby na pewno by interweniował. Nawet napastnik Kolejarza, Marcin Klatt, przyznał, że nie rozumiał decyzji sędziego. Według mnie ta kartka to absurd.

Pracy arbitra Tomasza Wajdy zatem nie oceni pan pozytywnie...

- Przez niekompetencję takich ludzi zespoły, które ciężko pracują, przegrywają mecze. Sędzia podejmował decyzje, których powinien się wstydzić. W sytuacji, gdy Paweł Głowacki minął trzech pomocników Kolejarza i udało nam się wyjść z akcją ofensywną, pan Wajda przerwał grę i rozstrzygał faul popełniony minutę wcześniej. Arbitrzy tego typu w ogóle nie powinni sędziować spotkań na tym poziomie rozgrywek.

W 58. minucie sędzia podyktował dla Kolejarza jedenastkę, a gdy w samej końcówce miał okazję przyznać go również wam, jego gwizdek milczał...

- Po niespełna godzinie gry Rafał Remisz sfaulował gracza gospodarzy tuż za linią 16. metra. Sam jednak przyznał, że nie było to celowe i gdy widział rywala próbował uniknąć nieczystego zagrania. W samej końcówce piłkarz Kolejarza popełnił we własnym polu karnym podobne przewinienie, lecz sędzia nie przyznał nam nawet rzutu wolnego pośredniego. Mam nadzieję, że wobec arbitra zostaną wyciągnięte konsekwencje, ponieważ przegraliśmy ten mecz w bardzo dziwnych okolicznościach. Albo przyznaje się rzuty karne obu zespołom, albo żadnemu.

Czy nierówności na boisku bardzo przyczyniły się do pogorszenia obrazu gry?

- Murawa była w tragicznym stanie i nawet zawodnicy gospodarzy to przyznali. Dziwię się, że Kolejarz dostał w ogóle licencję na grę w I lidze. Co więcej, bardzo blisko boiska ustawione są murki, które są szczególnie niebezpieczne, jeśli przy linii bocznej chce się zagrać wślizgiem. Stan nawierzchni sprawił, że o zwycięstwie nie decydowały umiejętności, a przypadek.

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: