Obrońca Stomilu: Zepchnęli nas do defensywy, ale wygraliśmy

- Spodziewaliśmy się, że w końcu zakończymy mecz w roli zwycięzców - mówi Arkadiusz Koprucki, obrońca Stomilu. W sobotę biało-niebiescy pokonali na wyjeździe Chojniczankę Chojnice 1:0.
Podopieczni trenera Zbigniewa Kaczmarka przerwali serię pięciu meczów bez zwycięstwa. W Chojnicach wygrali po bramce z rzutu karnego zdobytej w 89. minucie przez Grzegorza Lecha. Całą relację z meczu czytaj na olsztyn.sport.pl.

Rozmowa z Arkadiuszem Kopruckim

Waldemar Bargiel: To pierwszy komplet punktów zdobyty przez was w tym sezonie.

Arkadiusz Koprucki, obrońca pierwszoligowego Stomilu Olsztyn: Po tym zwycięstwie atmosfera w zespole jest bardzo dobra. Wygrana zawsze pozytywnie wpływa na morale całej drużyny. Czekaliśmy na nią długo i bardzo się cieszymy, że udało nam się na wyjeździe zagrać tak dobry mecz przeciwko tak trudnemu rywalowi.

Czuliście presję, gdy przez pierwszych pięć kolejek nie mogliście wygrać?

- Nie, ponieważ znamy swoją wartość. Spokojnie szlifowaliśmy formę i spodziewaliśmy się, że w końcu zakończymy mecz w roli zwycięzców. Liga jest bardzo wyrównana i na tym etapie różnice punktowe między poszczególnymi zespołami są jeszcze niewielkie. Wystarczą dwie wygrane z rzędu, żeby ze strefy spadkowej awansować przynajmniej na środek tabeli. Dobrze sobie z tego zdawaliśmy sprawę i wiedzieliśmy, że musimy zacząć pokonywać przeciwników.

Pierwsze minuty sobotniego meczu należały jednak do piłkarzy Chojniczanki...

- Tuż po pierwszym gwizdku gospodarze zdecydowanie zaatakowali i zepchnęli nas do defensywy. Chcieli wykorzystać atut własnego boiska i myśleli, że w konfrontacji z nami mogą liczyć na łatwe trzy punkty. Właśnie dlatego podeszli do meczu bardzo zmotywowani i przypuszczali huraganowe ataki. Udało się nam jednak uspokoić grę i w końcówce rozstrzygnąć losy spotkania na naszą korzyść.

Jak prezentowaliście się w ataku, który dotąd nie był waszą mocną stroną?

- Jeśli chodzi o ten aspekt, to mecz z Chojniczanką jest już drugim, w którym napastnicy i ofensywni pomocnicy grają zdecydowanie lepiej. Zeszłotygodniowe spotkanie z Puszczą Niepołomice też powinniśmy wygrać [1:1 - red.]. Kontrolowaliśmy wtedy przebieg wydarzeń. Jedyną bramkę straciliśmy, gdy byliśmy już zmęczeni i graliśmy w osłabieniu [drugą żółtą kartkę obejrzał Tomasz Bzdęga - red.].

Zadania nie ułatwiał wam sędzia, który często się mylił...

- W pojedynku z Chojniczanką arbiter rzeczywiście był trochę zagubiony. Za błahe przewinienia zawodnicy od razu otrzymywali żółte kartki [łącznie ukarał sześciu graczy OKS - red.]. Tak było chociażby w przypadku Pawła Głowackiego, który wcale nie sfaulował piłkarza rywali. Dało się odczuć, że sędzia nie ma kontroli nad tym, co się dzieje na boisku. Na szczęście nie przeszkodziło to nam w odniesieniu bardzo cennego zwycięstwa.

Rozmawiał Waldemar Bargiel

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.