Były trener Stomilu wyprzedził Urbana, Smudę i Fornalika

Zbigniew Kaczmarek, były już szkoleniowiec Stomilu, pod względem stażu pracy w jednej drużynie wyprzedził tak znane osobistości piłki nożnej jak Jan Urban, Maciej Skorża, Franciszek Smuda czy nawet selekcjoner reprezentacji Polski Waldemar Fornalik.
Praca trenera piłkarskiego nigdy nie była usłana różami. Od zawsze w parze z tym zawodem szła presja wywierana przez zarząd klubu oraz kibiców. Niewielu szkoleniowcom w Polsce udaję się prowadzić ten sam zespół dłużej niż trzy sezony. Tym osiągnięciem może się już pochwalić Zbigniew Kaczmarek (dokładnie trzy lata, trzy miesiące i jedenaście dni).

Kiedy w czerwcu 2010 roku rozpoczynał pracę w stolicy Warmii i Mazur wśród sympatyków biało-niebieskich odżyła nadzieja na powrót ich ukochanego zespołu do piłkarskiej elity.

Kaczmarek, który w przeszłości jako piłkarz występował w reprezentacji Polski, w sezonie 2011/2012 razem ze Stomilem awansował na zaplecze ekstraklasy, a w kolejnym wywalczył z drużyną utrzymanie.

W obecnych rozgrywkach niezadowalające wyniki i poziom gry olsztynian, który pozostawiał wiele do życzenia, przelały czarę goryczy. O losie trenera przesądził ostatecznie remis z Wisłą Płock (1:1). Zgodnie z ultimatum, jakie postawił mu zarząd klubu, tylko zwycięstwo przedłużało jego pracę w Olsztynie. A dłużej zwlekać nie można było, bo zespół po 11 kolejkach z dorobkiem 9 punktów zajmował przedostatnie miejsce w tabeli (po 13 kolejkach ma 12 "oczek" i tą samą pozycję). Słabszy był tylko GKS Tychy.

- Decyzją zarządu naszego klubu trener Zbigniew Kaczmarek z dniem 7 października tego roku został odsunięty od prowadzenia pierwszego zespołu - powiedział na konferencji prasowej Andrzej Królikowski, dyrektor Stomilu. - Jednocześnie powołany na to stanowisko zostaje dotychczasowy asystent Adam Łopatko, którego kontrakt będzie obowiązywał do 30 listopada. W okresie tym powinien osiągnąć zakładany cel sportowy.

W tym miejscu warto podkreślić, że Kaczmarek dzięki trzem sezonom spędzonym w Olsztynie stał się jednym ze szkoleniowców najdłużej pracujących w jednym zespole w ostatnich latach. W XXI wieku osób z dłuższym stażem w Polsce jest naprawdę niewielu (pod uwagę brana była ekstraklasa i I liga). Według rankingu olsztyn.sport.pl zaledwie ośmiu może pochwalić się lepszym wynikiem.

Bezapelacyjnym liderem w tej klasyfikacji jest Tadeusz Piotrowski, który przez ponad sześć lat tworzył historię Puszczy Niepołomice (2004-2010). Tuż za nim z dorobkiem o dwa lata mniejszym znajduje się Leszek Szank. Były trener Chojniczanki Chojnice w ciągu czterech lat ze swoją drużyną zanotował aż cztery awanse na wyższe szczeble rozgrywek. - Bywało różnie. Wzloty i upadki to normalna rzecz - wyjaśnia Leszek Szank, obecnie asystent Chojniczanki. - Długa praca w jednym zespole to niewątpliwie wielki atut i szansa na uzyskiwanie lepszych wyników. Razem ze Zbigniewem Kaczmarkiem kończyliśmy kursy menedżerskie. To świetny człowiek, który nigdy nie bał dzielić się swoją wiedzą.

Nie można nie zauważyć, że na dłuższą pracę w jednym miejscu mogą liczyć szkoleniowcy z I ligi. Najlepszy z trenerów ekstraklasy jest bowiem dopiero na siódmym miejscu w naszej klasyfikacji. Mowa o Wojciechu Stawowym, który prowadził Cracovię Kraków przez niemal cztery lata. Jego dorobek mógłby być jeszcze bardziej okazały, gdyby w 2006 roku nie zrezygnował z podpisania dziesięcioletniego kontraktu z "pasami". - Długie przebywanie w jednym klubie pozytywnie wpływa na osiągane wyniki - tłumaczy Wojciech Stawowy, który w 2012 roku ponownie objął stery w Cracovii. - To korzyść obustronna dla trenera i zarządu. Żeby wdrążyć swój plan w grę jakiegokolwiek zespołu niezbędny jest czas, którego niektórzy wcale nie dostają. Ciągłe zmienianie szkoleniowca doprowadza w klubie do destabilizacji. W trudnych chwilach zamiast wieszać psy i domagać się jego głowy, warto okazać wsparcie. To naprawdę pomaga.

Co ciekawe od 2000 roku szkoleniowców najczęściej zmienia Widzew Łódź, czyli drużyna występująca w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. W przeciągu 13 lat przez klub przewinęło się aż 22 trenerów i tylko jednemu udało się przetrwać na stanowisku dłużej niż jeden sezon. Szczęściarzem był Radosław Mroczkowski, który pracował w Łodzi ponad dwa lata. Przypominamy, że zarząd zdecydował się rozwiązać umowę z Mroczkowskim pod koniec września. Jego miejsce zajął dotychczasowy asystent w zespole Tomasz Kmiecik. - To jakieś nieporozumienie - komentuje sprawę Wojciech Stawowy. - Stworzony w Polsce system szkoleniowy jeszcze nie funkcjonuje tak, jak powinien. Kluby zatrudniają trenerów dostępnych na rynku, a nie tych, którzy prezentują dla drużyny i piłkarzy odpowiedni styl. W przypadku złych wyników natychmiast ich zwalniają. Wystarczy spojrzeć na Europę i np. Manchester United. Tam doskonale widać, ile oznaczało zaufanie zarządu do Sir Alexa Fergusona, który dopiero po paru latach zaczął osiągać jakiekolwiek sukcesy.

Najdłużej pracujący trenerzy w Polsce w XXI wieku

1. Tadeusz Piotrowski, 2004-2010, Puszcza Niepołomice;

2. Leszek Szank, 2005-2009, Chojniczanka Chojnice;

3. Marcin Jałocha, 2006-2010, Termalica Bruk-Bet Nieciecza;

4. Krzysztof Łętocha, 2009-2013, Okocimski Brzesko;

5. Marcin Kaczmarek, 2008-2012, Olimpia Grudziądz;

6. Peter Nemec (Czechy), 2007-2011, Flota Świnoujście;

7. Wojciech Stawowy, 2002-2006, Cracovia Kraków;

8. Marcin Brosz, od 2010, Piast Gliwice;

9. Zbigniew Kaczmarek, 2010-2013, Stomil Olsztyn;

10. Waldemar Fornalik, 2009-2012, Ruch Chorzów.

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.