Pomocnik OKS: Dużo się nauczyłem na zgrupowaniu kadry

- Miałem okazję poznać styl pracy innego szkoleniowca oraz style gry zawodników z różnych klubów. Mogłem podpatrzyć niektóre ich boiskowe zachowania - mówi Dominik Kun, pomocnik Stomilu Olsztyn. Niedawno wystąpił on w dwóch meczach reprezentacji Polski do lat 21.
Odkąd Adam Łopatko przejął stery w Stomilu Olsztyn, Dominik Kun spisuje się bardzo dobrze. Regularnie wychodzi na boisko w pierwszym składzie i zawsze udaje mu się pozytywnie wpływać na wyniki spotkań OKS. Jego wysoką formę docenił Jacek Zieliński, który pełni funkcję szkoleniowca reprezentacji Polski do lat 21. Pomocnik biało-niebieskich zagrał w meczach ze Szwajcarią (zwycięstwo 4:0) oraz z Niemcami (porażka 0:1).

Rozmowa z Dominikiem Kunem

Waldemar Bargiel: Zagrał pan w dwóch meczach reprezentacji Polski do lat 21. Czy jest pan zadowolony ze swoich występów?

Dominik Kun, pomocnik pierwszoligowego Stomilu: - W spotkaniu ze Szwajcarią wszedłem na boisko, gdy prowadziliśmy już 3:0 [w 63. minucie za Mariusza Rybickiego - red.]. Z kolei z Niemcami pojawiłem się na placu gry, kiedy przegrywaliśmy 0:1 [w 73. minucie za Jakuba Bąka - red.]. Jestem zadowolony z tego, że zdobyłem nowe doświadczenie. Gra w reprezentacji kraju na każdego zawodnika działa mobilizująco. Cieszę się, że także trener ocenił mnie pozytywnie.

Czy możemy zatem spodziewać się pana kolejnych powołań?

- Następne zgrupowanie kadry odbędzie się na początku przyszłego roku. Liczę na to, że dostanę kolejną szansę. Trzeba jednak być świadomym tego, że to dopiero za około dwa miesiące. Nie jestem w stanie przewidzieć, w jakiej wtedy będę formie i czy ponownie przekonam do siebie trenera.

Czego nowego nauczył się pan jako piłkarz?

- Miałem okazję poznać styl pracy innego szkoleniowca oraz style gry zawodników z różnych klubów. Mogłem podpatrzyć niektóre ich boiskowe zachowania. Nową rzeczą była dla mnie także konieczność zgrania się z nowymi graczami. Wszyscy musieli się w jakimś stopniu dostosować do wymogów trenera, ponieważ każdy z nas miał inne nawyki, które wyniósł z klubu.

Ostatnio sporo mówiło się o tym, że 18-letni olsztynianin, Paweł Dawidowicz, może dołączyć do Borussii Dortmund. Zna pan tego zawodnika?

- Znam go i uważam, że jest przed nim świetlana przyszłość. Ma duży potencjał i zasługuje na transfer do wielkiego europejskiego zespołu. Na treningach zawsze się starał i ciężko pracował. Teraz jego wysiłek najprawdopodobniej przyniesie oczekiwane efekty. Przejście do zachodniego klubu na pewno go uskrzydli i doda mu pewności siebie. Musi tylko cały czas efektywnie trenować.

W przeszłości pana brat, Patryk, też był na testach w niemieckim klubie. Oceniał go sztab szkoleniowy Herthy Berlin.

- Wtedy niestety nie wypaliło i Patryk nie przeniósł się na stałe do Niemiec. Złożyło się na to kilka czynników. Decyzji o wyjeździe za granicę nie można podejmować pochopnie, ponieważ diametralnie zmienia się wtedy życie. Hertha broniła się wtedy przed spadkiem i chyba władze klubu najbardziej skupiły się właśnie na osiągnięciu tego celu. Sprawa się przeciągała i w końcu zakontraktowali innego piłkarza. Patryk jednak już o tym zapomniał i nie rozpamiętuje przeszłości. Skupia się na tym, co jest tu i teraz.

W poprzedniej kolejce I ligi pana koledzy przegrali na wyjeździe z Górnikiem Łęczna 0:3. Widać było pana brak w składzie...

- Ciężko powiedzieć, jak ułożyłoby się to spotkanie, gdybym mógł wziąć w nim udział. Łęczna jest trudnym terenem i wiem, że dałbym z siebie sto procent i walczył o zapewnienie Stomilowi korzystnego rezultatu.

W najbliższą sobotę zagra pan w wyjazdowym meczu OKS z Arką Gdynia. Czy po zgrupowaniu kadry odczuwa pan zmęczenie?

- Zarówno ze Szwajcarią, jak i z Niemcami nie grałem pełnych 90 minut. Ze względu na to o jakimkolwiek zmęczeniu nie może być mowy. Liczba spotkań, w których ostatnio grałem trochę się zwiększyła, ale z moją dyspozycją wszystko jest w porządku. Nie narzekam na braki w przygotowaniu fizycznym.



Rozmawiał Waldemar Bargiel



Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: