Grał w ekstraklasie, teraz wraca do Stomilu Olsztyn

- Na koncie mam występy na boiskach zarówno pierwszoligowych, jak i ekstraklasowych. Zdobyte tam umiejętności chciałbym wykorzystać dla dobra Stomilu - mówi Michał Trzeciakiewicz, który we wtorek podpisał kontrakt z olsztyńskim klubem.
Pozyskany 29-letni Trzeciakiewicz to nominalny pomocnik, który swoją piłkarską karierę rozpoczynał właśnie w Olsztynie. To także zawodnik, jakiego szukał aktualny szkoleniowiec biało-niebieskich. - Michał będzie dla nas wzmocnieniem - podkreśla trener Adam Łopatko. - Mamy jeszcze ponad miesiąc czasu na przygotowania, a jego forma rośnie z każdym dniem. Co więcej, jest doświadczonym graczem, który dużo widzi na boisku.

Rozmowa z Michałem Trzeciakiewiczem

Waldemar Bargiel: Przez dwa lata nie grał pan w żadnym klubie. Umiejętności jednak zostały skoro Stomil zdecydował się podpisać z panem kontrakt.

Michał Trzeciakiewicz, pomocnik pierwszoligowego Stomilu: - To dla mnie satysfakcja i nagroda za dobrze wykonaną pracę. Miałem umowę ze sztabem szkoleniowym i z zarządem klubu, że jeżeli w styczniu wszystko będzie dobrze z moim zdrowiem i będą ze mnie zadowoleni po sparingach, to podpiszemy umowę. Będzie ona obowiązywała do końca tego sezonu. Jej przedłużenie jest możliwe, jeśli po upływie tego czasu Stomil nadal będzie chciał ze mną współpracować.

Kibice zastanawiają się, co z panem się działo przez ten czas?

- Mój rozbrat z futbolem w roli piłkarza trwał dwa lata i była to moja decyzja. Musiałem odpocząć ze względu na urazy, których doznałem stanowczo zbyt wiele. Spróbowałem jednak pozostać przy piłce w charakterze trenera grup młodzieżowych. Na piłkę nożną patrzę teraz zarówno z perspektywy gracza, jak i szkoleniowca.

Kiedy znów rozpoczął pan treningi z OKS, było widać u pana zaległości w treningach. Udało się je nadrobić?

- We wszystkich dotychczasowych jednostkach treningowych nie odstawałem zbytnio od reszty graczy. Aktualnie jesteśmy dokładnie na takim etapie okresu przygotowawczego, na jakim chcieliśmy być. Ja swoją obecną formę oceniam pozytywnie.

Ostatni raz zawodnikiem Stomilu był pan ponad dziesięć lat temu, bo w sezonie 2002/2003...

- Niestety, to był czas, w którym Stomil się rozpadał [OKS grał w ówczesnej drugiej lidze - red.]. Po tamtym sezonie musiałem szukać sobie pracy gdzie indziej i przeszedłem do Kujawiaka Włocławek. Teraz wracam do Olsztyna bogatszy o dużo doświadczeń. W sezonie 2002/2003 byłem zawodnikiem, który zaczynał dopiero swoją przygodę z piłką. Obecnie mam na koncie występy na boiskach zarówno pierwszoligowych, jak i ekstraklasowych [w Koronie Kielce - red.]. Zdobyte tam umiejętności chciałbym wykorzystywać dla dobra Stomilu.

Czy w ostatnich latach śledził pan losy drużyny z Olsztyna?

- W Stomilu mam wielu znajomych i można powiedzieć, że aklimatyzacja w zespole przebiegła błyskawicznie. Ze wszystkimi graczami albo już grałem, albo miałem z nimi kontakt na zasadzie koleżeństwa. Dlatego cały czas wiedziałem, co się dzieje w drużynie.

Podczas zgrupowania OKS w Jarocinie, zasłynął pan z pięknej, zdobytej z blisko 25 metrów bramki. Stomil wygrał wówczas sparing z Ostrovią aż 5:0.

- W każdym ze sparingów starałem się pokazać z jak najlepszej strony. Zawsze dysponowałem dobrym uderzeniem z dystansu, a w tamtej sytuacji aż prosiło się o taki strzał. Udało mi się zanotować ładne trafienie i chciałbym, żeby podczas występów w Stomilu, takich chwil było jak najwięcej.

Rozmawiał Waldemar Bargiel

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.