Trenera Stomilu cieszy punkt. Rywale grali w dziesiątkę

- Gra na boisku Puszczy jest dużym wyzwaniem. Cieszymy się, że zdobyliśmy tam jeden punkt - mówi Adam Łopatko, szkoleniowiec Stomilu Olsztyn. Biało-niebiescy w sobotę zremisowali w Niepołomicach 0:0.
Zawodnicy ze stolicy Warmii i Mazur wiedzieli, że wywalczenie w Małopolsce korzystnego wyniku będzie arcytrudnym zadaniem. Nie dość, że mierzyli się z zespołem, który gra najagresywniej na zapleczu ekstraklasy (aktualnie 80 żółtych i 11 czerwonych kartek), to na dodatek musieli radzić sobie bez trzech kluczowych piłkarzy. Mowa tutaj o pomocniku Michale Trzeciakiewiczu (naderwany mięsień dwugłowy uda), napastniku Karolu Żwirze (złamana kość śródstopia) oraz obrońcy Arkadiuszu Czarneckim (pauzował za kartki).

- Przed tym meczem trener Łopatko uczulał nas, że Puszcza zbiera najwięcej upomnień w całej lidze - mówi Paweł Głowacki, pomocnik Stomilu Olsztyn. - I chociaż przeciwko nam nie grali brutalnie, to przy walce o piłkę nie odstawiali nogi. Potwierdzili tym samym, że ich styl polega na twardości i zdecydowaniu.

Biało-niebiescy jechali na południe Polski z jasno określonym celem. - Przede wszystkim nie chcieliśmy stracić bramki - podkreśla Głowacki. - Wiedzieliśmy, że jeżeli w tym meczu będziemy przegrywać, to o odrobienie strat może być trudno. Boisko Puszczy jest dosyć małe i łatwiej jest na nim się bronić niż atakować.

Pojedynek w Niepołomicach od samego początku był wyrównany. - Do przerwy mieliśmy dwie groźne sytuacje, jak w przypadku Marcina Warcholaka, który z dystansu trafił prosto w słupek - mówi dla olsztyn.sport.pl Adam Łopatko, szkoleniowiec Stomilu.

W drugiej połowie spotkania obie drużyny uspokoiły swoją grę i długo konstruowały akcje. - W samej końcówce gospodarze znów nam zagrozili, ale Piotrek Skiba [bramkarz Stomilu - red.] był na posterunku. Dobrze skrócił kąt, czym zmusił napastnika Puszczy do oddania niedokładnego strzału.

Z kolei olsztynianie nie wykorzystali osłabienia gospodarzy, którzy mecz musieli kończyć w dziesiątkę. W 86. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył nigeryjski pomocnik Puszczy - Longinus Uwakwe. - Sfaulował Marcina Warcholaka, który chciał wyprowadzić szybką kontrę i za to dostał drugą kartkę - relacjonuje Paweł Głowacki. - Mimo to przeciwnikom udało się jeszcze stworzyć wręcz idealną okazję bramkową. Gdyby ją wykorzystali, to do Olsztyna wracalibyśmy w dużo gorszych humorach.

- Kiedy byliśmy w przewadze, wpuściłem na boisko napastnika [Tomasza Bzdęgę - red.], ale do siatki nie trafiliśmy. Gra na boisku Puszczy jest dużym wyzwaniem. Cieszymy się, że zdobyliśmy tam jeden punkt - kończy Adam Łopatko.

To pierwszy remis biało-niebieskich w rundzie wiosennej. Przypomnijmy, że wcześniej kolejno pokonali Energetyka ROW Rybnik 2:0, przegrali z Dolcanem Ząbki 2:4 oraz wygrali z Kolejarzem Stróże 2:1. W następnej kolejce na stadionie przy alei Piłsudskiego podejmą beniaminka I ligi - Chojniczankę Chojnice.

Puszcza Niepołomice - Stomil Olsztyn 0:0

Puszcza: Sobieszczyk - Szymonik, Biernat, Wełna, Borovicanin Ż (55. Mikołajczyk), Uwakwe CZ, Kotwica, Cholewiak, Zaremba (72. Biel), Staroń, Magdziński (60. Nowak).

Stomil: Skiba - Bucholc, Koprucki, Kucharski, Warcholak, Darmochwał (88. Bzdęga), Paweł Głowacki Ż, Jegliński Ż, Kato (74. Łukasik), Kun, Lech (80. Korzeniewski).

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.