Stomil przegrał z GKS Tychy. Dobry bramkarz to za mało

- Albo się obudzimy i zaczniemy zdobywać punkty, albo koniec tego sezonu będzie dla nas bardzo smutny - mówi Adam Łopatko, trener Stomilu. W niedzielę biało-niebiescy przegrali na wyjeździe z GKS Tychy 0:1.
Biało-niebiescy bardzo słabo rozpoczęli spotkanie na Śląsku. - W pierwszej połowie graliśmy poniżej naszych oczekiwań - mówi dla olsztyn.sport.pl Adam Łopatko, trener Stomilu. - W ogóle nie realizowaliśmy przedmeczowych założeń taktycznych.

Po nieco ponad półgodzinie gry piłkarze z Warmii i Mazur ponieśli tego konsekwencje. Właśnie wtedy jedyną bramkę meczu zdobył słoweński pomocnik GKS Denis Popović. - Otrzymał prostopadłe podanie w pole karne - podkreśla Łopatko. - Byliśmy przekonani, że jest na pozycji spalonej, ale się myliliśmy. Zostawiliśmy rywala w sytuacji sam na sam z Piotrem Skibą [bramkarz OKS - red.], której nie zmarnował.

Na domiar złego, tuż przed przerwą kontuzji doznał podstawowy obrońca Stomilu Dawid Kucharski. - W jego miejsce musiałem wpuścić Rafała Remisza - zaznacza szkoleniowiec olsztynian. - Oprócz tego, na drugą połowę zdjąłem z boiska Yasuhiro Kato, a zastąpił go Michał Trzeciakiewicz. Dzięki temu zespół trochę odżył.

Mimo że goście po wznowieniu gry przeważali, to nie udało się im zdobyć wyrównującego gola. - Przegraliśmy bardzo ważny mecz - przyznaje z żalem Łopatko. - Mam do siebie pretensje, jeśli chodzi o ustawienie zespołu. Niektórym zawodnikom dałem za dużo szans. Dobrym przykładem jest Kato, który słabo zagrał już w trzecim meczu z rzędu.

W dużo lepszym nastroju, co jest zrozumiałe, był Jan Żurek, szkoleniowiec GKS Tychy. - Wiedzieliśmy, że jeśli pokonamy Stomil, opuścimy strefę spadkową tabeli - mówi dla olsztyn.sport.pl. - Po pierwszej połowie mogliśmy prowadzić nawet dwoma bramkami. Do końca drżeliśmy o wynik, ale wygraliśmy i teraz bardzo się cieszymy.

Jak przyznaje trener śląskiego zespołu, obaj bramkarze mieli w tym meczu pełne ręce roboty. - Piotr Skiba bardzo dobrze bronił - podkreśla Żurek. - W jednej akcji aż trzech moich zawodników próbowało go pokonać, ale im się nie udało. Piotr Misztal także miał na swoim koncie dużo udanych interwencji.

Po niedzielnej porażce olsztynianie spadli na 16. miejsce w ligowej tabeli. - Ugrzęźliśmy w strefie spadkowej. Albo się obudzimy i zaczniemy zdobywać punkty, albo koniec tego sezonu będzie dla nas bardzo smutny - kończy trener Stomilu.

Kolejne spotkanie biało-niebiescy rozegrają w najbliższą sobotę, kiedy to przed własną publicznością podejmą Wisłę Płock.

GKS Tychy - Stomil Olsztyn 1:0 (1:0)

Bramka: Popović 32.

GKS: Misztal - Chomiuk Ż, Kopczyk, Masternak, Mączyński, Grzybek (65. Dzięgielewski Ż), Zganiacz, Gąsior Ż (62. Żunić), Popović, Wodecki (77. Małkowski), Szczęsny.

Stomil: Skiba - Bucholc, Czarnecki, Kucharski Ż (44. Remisz), Szymonowicz, Bzdęga (82. Kun), Darmochwał, Paweł Głowacki, Jegliński, Kato (47. Trzeciakiewicz Ż), Lech.

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: