Nowy piłkarz Stomilu przeprasza kibiców. Za co?

Paweł Piceluk, który przez ostatni rok grał w Warcie Poznań, prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu podpisze kontrakt ze Stomilem. Jednak trudniej będzie mu przekonać do siebie kibiców niż trenera
Fani olsztyńskiej drużyny dobrze pamiętają jedno zdarzenie z końca rundy wiosennej sezonu 2012/2013, gdy Piceluk grał w barwach OKS. W ostatnim meczu olsztyński zespół grał na wyjeździe z Olimpią Grudziądz i przegrał 1:2. Piłkarz po jednej z akcji pokazał w kierunku kibiców Stomilu środkowy palec. Ten gest nie mógł się spodobać sympatykom drużyny.

Teraz, kiedy okazało się, że 26-letni napastnik ma znów grać w Olsztynie, wielu kibiców nie może się z tym pogodzić. Zawodnik dobrze sobie zdaje z tego sprawę i chcąc załagodzić sytuację, zdecydował się wydać specjalne oświadczenie. "[Tamto zdarzenie] spowodowane to było emocjami boiskowymi, których ogromnie żałuję. Chciałbym swoją postawą na boisku udowodnić przydatność do zespołu OKS Stomil Olsztyn w przyszłym sezonie" - napisał w nim.

A w rozmowie z "Wyborczą Olsztyn" dodaje: - W czwartek byłem także na rozmowach, w których uczestniczyło dwóch przedstawicieli kibiców. Myślę, że udało się nam dojść do porozumienia.

Zawodnik podkreśla, że nie chciał za sobą palić mostów. - Mam nadzieję, że sympatycy Stomilu mnie zrozumieją - tłumaczy Piceluk. - Teraz chciałbym zacząć wszystko od nowa, z czystą kartą. Postaram się pokazać, że mogę dać temu zespołowi od siebie bardzo dużo.

Przypomnijmy, że gracz urodzony w Nowym Mieście Lubawskim po raz pierwszy - na zasadzie wypożyczenia z Warty Poznań - trafił do OKS zimą 2013 r. Początkowo ówczesny trener Stomilu Zbigniew Kaczmarek stawiał na bardziej bramkostrzelnego Szymona Kaźmierowskiego. Przełomowy okazał się dopiero mecz z Cracovią Kraków, który wyjątkowo odbył się wtedy na stadionie w Ostródzie. Olsztynianie w spotkaniu, które na żywo transmitowała telewizja, sprawili sensację, pokonując głównego kandydata do gry w ekstraklasie aż 3:0. Jedną z bramek zdobył właśnie Paweł Piceluk, który w kolejnych spotkaniach na boisko wybiegał już w podstawowym składzie. Ostatecznie, sezon na zapleczu ekstraklasy zakończył zdobywając pięć goli.

Zarówno szkoleniowiec olsztynian, jak i sam zawodnik chcieli, by Piceluk swoją piłkarską karierę kontynuował w Olsztynie. Sęk w tym, że decydujące zdanie miał jego macierzysty klub, czyli Warta, który nie zgodził się na przedłużenie umowy. Piłkarz musiał wrócić do Poznania.

Teraz jest bliski, by swoją sportową przygodę w Stomilu zacząć od nowa. - Od czwartku trenuję z zespołem - mówi napastnik. - Atmosfera jest bardzo podobna do tej, która panowała przed moim odejściem. Znam już sztab szkoleniowy, ale wśród zawodników jest sporo nowych twarzy. Czuję się jak u siebie i nie mam nawet potrzeby, by się aklimatyzować w zespole.

I dodaje: - Nigdy nie miałem przyjemności współpracować z Mirosławem Jabłońskim [który od piątku oficjalnie jest trener OKS - red.], więc nie znam jego stylu pracy. Z niecierpliwością czekam na pierwsze zajęcia pod jego wodzą.

Pod koniec ubiegłego tygodnia Piceluk odbył także rozmowę z nowym prezesem Stomilu Robertem Kiłdanowiczem. - Zarząd chce, żebym grał w Olsztynie - zdradza piłkarz. - Udało się nam dojść do porozumienia. W najbliższych dniach podpiszę dwuletni kontrakt. Umowa w takiej formie jest dobra, ponieważ gwarantuje stabilizację zarówno zawodnikowi, jak i klubowi.

Okazję, by zaprezentować swoje umiejętności zawodnik będzie miał już w najbliższą środę. Tego dnia biało-niebiescy zaplanowali sparing ze Zniczem Pruszków, swój pierwszy w okresie przygotowawczym.

Więcej o sytuacji w Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.