Sport.pl

Pomocnik Stomilu: Mamy potencjał na zdobywanie bramek

- Z Arką będziemy chcieli potwierdzić, że jesteśmy w naprawdę dobrej formie - mówi Paweł Głowacki, pomocnik Stomilu Olsztyn. W niedzielę zapewnił swojej drużynie zwycięstwo nad Bytovią Bytów 1:0, pewnie wykorzystując rzut karny.
W trzeciej serii spotkań na zapleczu ekstraklasy piłkarze z Olsztyna odnieśli swoje pierwsze ligowe zwycięstwo. W niedzielę na stadionie Bytovii Bytów wygrali 1:0. Decydująca akcja meczu miała miejsce w 77. minucie. Właśnie wtedy ukraiński napastnik OKS Władimir Koval wbiegł na pełnej szybkości w pole karne i został sfaulowany przez bramkarza gospodarzy Tomasza Laskowskiego. Sędzia Jarosław Rynkiewicz nie miał najmniejszych wątpliwości, dyktując jedenastkę dla Stomilu. Skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Paweł Głowacki.

Rozmowa z Pawłem Głowackim

Waldemar Bargiel: W meczu z Bytovią zdobył pan gola na wagę trzech punktów. To pierwsze zwycięstwo OKS-u w tym sezonie.

Paweł Głowacki, pomocnik Stomilu Olsztyn: - Cieszy nas to, że po dwóch ligowych remisach [z Wigrami Suwałki 1:1 i z GKS-em Tychy 2:2 - red.] w końcu wygrywamy i to na wyjeździe. Stadion w Bytowie jest wbrew pozorom trudnym terenem. W końcu na inaugurację tego sezonu porażkę poniosła tam Wisła Płock [2:3 - red.]. Udało mi się wykorzystać rzut karny, ale pamiętajmy, że na tę sytuację pracowała cała drużyna.

Gospodarze postawili wam bardzo trudne warunki. Przez większość spotkania to oni byli na boisku stroną dominującą.

- W tej lidze nie ma drużyny, która nie będzie walczyła i pogodzi się z rolą dostarczyciela punktów. Bytovia jest tego najlepszym przykładem. Po dwóch seriach spotkań mieli na swoim koncie 4 punkty i można było powiedzieć, że to oni byli faworytami meczu.

Trzeba przyznać, że w zdobyciu bramki bardzo pomógł panu ukraiński napastnik Stomilu Władimir Koval.

- To on został sfaulowany w polu karnym i tym samym sprowokował sytuację, po której padła bramka. Wszystko zaczęło się od dobrej akcji kombinacyjnej, którą zapoczątkował Irakli Meskhia. Dobrze wyłożył piłkę Władimirowi i ten mógł na pełnej szybkości wbiec w pole karne. Obaj weszli na plac gry z ławki rezerwowych i dali bardzo dobre zmiany.

Zapewne nie mieliście problemu z podjęciem decyzji, kto będzie wykonawcą jedenastki. Na rozmyślania nie było zbyt wiele czasu.

- W momencie podyktowania karnego na boisku nie było już Piotrka Darmochwała [zmieniony cztery minuty wcześniej przez Kovala - red.], który zazwyczaj w takich momentach podchodził do piłki. Ustaliliśmy, że ja będę tym, który wykona jedenastkę. Strzeliłem dość pewnie w lewy dolny róg i udało mi się zmylić bramkarza Bytovii. Uderzyłem zupełnie instynktownie. W tygodniu wszyscy ćwiczyliśmy rzuty karne i jak widać, to się opłaciło.

W najbliższy weekend czeka was dużo trudniejsze zadanie. Przed własną publicznością podejmiecie Arkę Gdynia w składzie z Grzegorzem Lechem i Marcinem Warcholakiem, którzy latem odeszli ze Stomilu...

- To, że zmierzymy się z dwoma byłymi klubowymi kolegami, dodatkowo nas motywuje. Z Arką będziemy chcieli potwierdzić, że jesteśmy w naprawdę dobrej formie, a także to, że szybko się to nie zmieni. Wszystkich widzów czeka ciekawe spotkanie. Chcemy w defensywie zagrać szczelnie i zachować czyste konto. W Bytowie pokazaliśmy, że z przodu mamy potencjał, który pozwala nam na zdobywanie bramek.

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: