Stomil remisuje z liderem. Dla olsztynian to cenny punkt

Piłkarze z Olsztyna zremisowali przed własną publicznością z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza 0:0. - To był ciężki mecz. Rywale zaskoczyli nas zwłaszcza w pierwszej połowie - przyznaje Paweł Głowacki, pomocnik OKS.
To był mecz na szczycie. Na stadionie przy al. Piłsudskiego zmierzył się lider i wicelider I-ligowej tabeli. Ekipa gości z Małopolski zaczęła spotkanie spokojnie, ale stopniowo przejmowała inicjatywę. - Dobrze grali w bocznych strefach boiska - mówi Paweł Głowacki. - Dzięki temu stworzyli sobie kilka groźnych sytuacji.

Przez pierwszy kwadrans podopieczni trenera Piotra Mandrysza byli dużo lepszą drużyną. Stomil dał się zepchnąć do głębokiej obrony i regularnie musiał się bronić przed atakami na bramkę Piotra Skiby. Najbliżej zdobycia bramki był czołowy strzelec Termaliki Emil Drozdowicz. Dostał idealne podanie od Petera Maslo, wyprzedził w pojedynku biegowym Witalija Berezowskiego i uderzył, ale w poprzeczkę. - Zawsze staramy się rozgrywać piłkę długo i rozważnie - mówi po meczu Dawid Sołdecki, obrońca Termaliki. - Dzięki temu także w Olsztynie zapewniliśmy sobie kilka szans na strzelenie gola, których niestety nie wykorzystaliśmy.

Po 30 minutach obraz gry nie uległ zmianie. Goście nadal na różne sposoby starali się stworzyć zagrożenie przed polem karnym OKS. Z kolei w poczynaniach olsztynian widać było zbyt duży respekt do rywala. Na szczęście dla biało-niebieskich dobrze dysponowany tego dnia był ich bramkarz Piotr Skiba. - W pierwszej połowie nasza gra nie wyglądała widowiskowo - przyznaje Paweł Łukasik, napastnik Stomilu. - Przeciwnicy atakowali groźniej, a my koncentrowaliśmy się na tym, żeby wszystko wybronić.

Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo. Trudno się temu dziwić, skoro przeciwko sobie grały dwie najlepsze formacje defensywne pierwszej ligi. - W szatni powiedzieliśmy jednak sobie, że zostawiamy Termalice zbyt dużo miejsca na rozgrywanie piłki - zdradza Głowacki. - Mieli czas do namysłu, dzięki czemu dokładnie podawali. Wówczas bocznym obrońcom jest ciężko skutecznie interweniować i zdążyć do piłki.

Tuż po przerwie ekipa z Małopolski znów zmusiła Piotra Skibę do interwencji. Z najwyższym trudem uchronił swój zespół przed stratą bramki. Gospodarze stali się groźniejsi niż w pierwszej połowie. Po godzinie gry zapewnili swoim kibicom trochę emocji. W zamieszaniu przed polem karnym gości celny strzał oddał Piotr Głowacki, ale bramkarz Termaliki Sebastian Nowak był na posterunku. Na niecały kwadrans przed końcowym gwizdkiem bardzo bliski zdobycia zwycięskiego gola był pomocnik OKS Piotr Darmochwał. Precyzyjnie główkował, ale piłkę na linii bramkowej zatrzymał obrońca Termaliki Jakub Czerwiński.

Ostatecznie pojedynek lidera tabeli z wiceliderem zakończył się bezbramkowym remisem. - Zarówno Stomil, jak i my zagraliśmy dobry mecz - ocenił Sołdecki. - Moim zdaniem nasz pojedynek zasłużył na miano meczu na szczycie.

- Traktujemy ten wynik jak sukces - przyznaje Paweł Głowacki. - To był ciężki mecz. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, bo rywale z nami w lidze jeszcze nie przegrali. Zaskoczyli nas zwłaszcza w pierwszej połowie. Cieszy nas to, że nie straciliśmy bramki. Oby nasza dobra passa trwała jak najdłużej.

Piłkarze Stomilu na ligowe boiska wrócą w najbliższą sobotę, kiedy to zmierzą się na wyjeździe z Olimpią Grudziądz.

Stomil Olsztyn - Termalica Bruk-Bet Nieciecza 0:0

Stomil: Skiba - Paweł Głowacki, Berezowskij, Czarnecki, Szymonowicz, Wełna, Darmochwał, Jegliński, Piotr Głowacki (83. Żwir Ż), Kowal (71. Jamróz), Łukasik (59. Mroczkowski).

Termalica: Nowak - Maslo, Czerwiński, Kopacz Ż, Pleva, Biskup, Kaczmarczyk, Kupczak, Smuczyński (70. Janeczko Ż), Drozdowicz (83. Sołdecki), Foszmańczyk (61. Paluchowski).