Jabłoński ze Stomilu wśród najlepszych trenerów XXI wieku

Mirosław Jabłoński znalazł się na 20. miejscu w zestawieniu czołowych szkoleniowców pracujących w ekstraklasie w XXI wieku. - To miłe, że pamięta się o moich wynikach - mówi aktualny trener pierwszoligowego Stomilu Olsztyn.
Ranking został przygotowany przez piłkarski portal weszło.com, a jego autorzy kierowali się ściśle określonymi kryteriami. Pod lupę wzięto dorobek wszystkich trenerów, którzy prowadzili jakikolwiek ekstraklasowy zespół od pierwszej kolejki sezonu 2001/2002 aż do zakończenia 13 serii spotkań obecnego. Uwzględniano wyłącznie szkoleniowców, którzy pełnili swoje obowiązki w co najmniej 50 meczach w najwyższej klasie rozgrywkowej.

W ten sposób wyłoniono czołową "40", a dokładnie w połowie tej stawki znalazł się Mirosław Jabłoński. Przypomnijmy, że w branym pod uwagę przedziale czasowym stał na czele takich drużyn jak Amica Wronki, Wisła Płock czy Łódzki KS.

Jego podopieczni w 131 meczach zdobyli łącznie 185 punktów, co daje średnią 1,41 na ligowe spotkanie. - Nie słyszałem wcześniej o tym rankingu - mówi dla olsztyn.sport.pl trener Stomilu. - To jednak miłe, że pamięta się o moich wynikach.

Pozycja Jabłońskiego w rankingu jest dla niego sporym sukcesem, ponieważ ustąpił nieznacznie selekcjonerowi reprezentacji Polski Adamowi Nawałce (19.), a wyprzedził tak znanych kolegów po fachu jak Leszek Ojrzyński (22.), Wojciech Stawowy (24.), Michał Probierz (29.) czy Ryszard Tarasiewiecz (33.). - Z tego, co pamiętam, to mam też na koncie więcej meczów w europejskich pucharach niż oni - zaznacza Mirosław Jabłoński. - Oprócz pracy w Amice, Wiśle i ŁKS dobrze wspominam także swój pobyt w Zagłębiu Lubin [1998-2001 - red.]. Z tym zespołem dwukrotnie zająłem piąte miejsce w ekstraklasie i grałem w Pucharze Intertoto. Warunki pracy nie były wówczas najlepsze, ponieważ w szatniach brakowało nawet ciepłej wody.

Co wspominać ma także z czasów swojej współpracy z klubami z Płocka i Wronek. - Musiałem wtedy wyciągnąć Wisłę ze strefy spadkowej - podkreśla obecny szkoleniowiec Stomilu. - W sezonie 2004/2005 udało się nam zająć czwartą pozycję w tabeli, a rok wcześniej wystąpiliśmy w finale Pucharu Polski. Z kolei z Amicą zagraliśmy kilka dobrych spotkań na arenie europejskiej w Pucharze UEFA. Szczególnie dobrze pamiętam pojedynki z Servette FC Genewa [zwycięstwo na wyjeździe 3:2, porażka u siebie 1:2 - red.] oraz z Malagą [dwie porażki po 1:2 - red.].

Zdaniem Jabłońskiego w obecnych czasach najpoważniejszym problemem dla trenerów piłkarskich jest zbyt pochopne zwalnianie ich ze stanowisk. - Szkoleniowiec pracuje w danym klubie, ale z dnia na dzień może zostać odsunięty na tor boczny - tłumaczy. - Wpływ na to mają całe piłkarskie środowisko oraz po części media. Gdybym mógł dłużej popracować w Amice, mielibyśmy szansę stać się poważnym kandydatem do walki nawet o mistrzostwo kraju. Szkoda, że do tego nie doszło, ponieważ prowadziłem ten zespół aż na trzech frontach [ekstraklasa, Puchar Polski, Puchar UEFA - red.].

Nie ukrywa jednocześnie, że wzorem dla rodzimych rozgrywek piłkarskich powinny być ligi zachodnie, gdzie trenerzy mogą liczyć na komfortowe warunki pracy. - Tam jeśli ktoś podpisuje kontrakt na trzy lata, to może zostać zwolniony tylko i wyłącznie wówczas, gdy naprawdę nie potrafi znaleźć z zespołem wspólnego języka - wyjaśnia Jabłoński. - Jeżeli danemu szkoleniowcowi zdarzą się trzy lub cztery słabsze mecze, moim zdaniem należy to przeczekać i wytrzymać się od pochopnych decyzji. Najważniejsze są bowiem cele długoterminowe.

Zwycięzcą rankingu opracowanego przez weszło.com został Henryk Kasperczak, były opiekun takich klubów jak Wisła Kraków czy Górnik Zabrze. Jego drużyny w 113 spotkaniach rozegranych pod jego wodzą zgromadziły łącznie 232 punkty, co daje średnią 2,05.

Tymczasem już w najbliższą niedzielę Stomil prowadzony przez Mirosława Jabłońskiego rozegra kolejny mecz w ramach pierwszej ligi. Na stadionie przy alei Piłsudskiego podejmie Wisłę Płock (godz. 12.30).

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.