Stomil zwycięża na zakończenie jesieni na wyjeździe

Podopieczni Mirosława Jabłońskiego po emocjonującym spotkaniu i dwóch bramkach Wołodymira Kowala pokonali w Nowym Sączu Sandecję 2:1. - Szybko strzelona bramka ustawiła mecz, a później spokojnie kontrolowaliśmy grę - mówi pomocnik OKS-u Piotr Darmochwał.
Stomil piorunująco rozpoczął spotkanie w Nowym Sączu. Już w pierwszej minucie piłkarze z Warmii i Mazur objęli prowadzenie po trafieniu Kowala. Zawodnik, który wrócił do składu po kontuzji, otrzymał prostopadłe podanie i z zimną krwią wygrał pojedynek oko w oko z golkiperem gospodarzy.

Po golu dla gości Sandecja za wszelką cenę chciała doprowadzić do wyrównania. Ich ofensywne nastawienie mógł wykorzystać Darmochwał, którego strzał głową po dośrodkowaniu Żwira o centymetry minął prawy słupek bramki.

Dobrze dysponowany w tym meczu Kowal raz po raz zagrażał defensywie Sandecji. W 28. minucie z dziecinną łatwością minął Łukasza Szarka, lecz piłka nie trafiła do siatki.

Końcówka pierwszej części spotkania obfitowała w okazje to pod jedną, to pod drugą bramką, ale to olsztynianie okazali się skuteczniejsi. Trzy minuty przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę sfaulowany przed polem karnym został Wołodymir Kowal i Stomilowi został przyznany rzut wolny. Do wykonania podszedł sam poszkodowany i fantastycznym strzałem w samo okienko pokonał Łukasza Radlińskiego. - Chłopakowi wyszedł strzał życia i chwała mu za to. Nieczęsto widuje się takie bramki na poziomie pierwszej ligi - komplementuje trafienie Ukraińca kapitan Sandecji Maciej Bębenek.

W drugiej połowie na boisku pojawił się nowy nabytek drużyny z Nowego Sącza, a zarazem wychowanek FC Barcelona Armand Ella, który jednak nie zrobił wrażenia na zawodnikach z Olsztyna - Na pewno szybki i dobrze wyszkolony technicznie, ale w tym meczu niczym się nie wyróżnił - mówi obrońca Stomilu Arkadiusz Czarnecki.

Sandecja ambitnie starała się kreować grę, ale jej wysiłki nie przekładały się na podbramkowe okazje. - W przerwie usłyszeliśmy parę mocnych słów od trenera i wyszliśmy na drugą cześć spotkania mocno zmotywowani - opowiada Bębenek. Gospodarze nie odpuszczali i w 57. minucie trafili do bramki OKS-u. Z rzutu wolnego w pole karne zacentrował Grzeszczyk, obrońcy biało-niebieskich nie upilnowali Fałowskiego, który klatką piersiową skierował futbolówkę do bramki. Chwilę później fenomenalną okazję do wyrównania miał strzelec kontaktowego gola dla Sandecji, przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką.

W 69. minucie na śmiałą próbę przelobowania Skiby ze znacznej odległości zdecydował się Grzeszczyk, ale futbolówka o kilka centymetrów minęła bramkę. Trzy minuty przed końcem meczu kropkę nad i mógł potrafić Skoba, lecz Ukrainiec nie wykorzystał doskonałego podania Darmochwała.

Dzięki zwycięstwu Stomil zmagania w rundzie jesiennej zakończy w pierwszej połowie tabeli. - Przed rozpoczęciem sezonu nie sądziliśmy, że będziemy tak wysoko. Drużyna była tworzona na szybko, ale pokazaliśmy, że mamy charakter. W poprzednim sezonie graliśmy ładnie, lecz nie zdobywaliśmy punktów. W piłce, jak wiadomo, najważniejsze nie są wrażenia estetyczne, lecz punkty - podsumowuje Darmochwał.



Sandecja Nowy Sącz - Stomil Olsztyn 1:2 (0:2)

Bramki: Fałowski 57. - Kowal 1., 42.

Sandecja: Radliński - Makuch (46. Fałowski), Szufryn, Szarek, Słaby Ż -Bębenek, Bartków (80. Szeliga), Nather, Grzeszczyk, Frańczak - Urban (46. Armand Ella)

Stomil: Skiba - Paweł Głowacki, Berezowskij Ż, Koprucki, Trzeciakiewicz - Żwir Ż, Czarnecki Ż, Jegliński, Skoba Ż, Darmochwał - Koval (57. Machulenko)