Zawodzi w Stomilu Olsztyn czy szykuje formę na wiosnę?

Już tylko jeden mecz przed zimową przerwą rozegrają piłkarze Stomilu. To okazja do pierwszych podsumowań i ocen transferów dokonanych przez olsztyński klub. Najwięcej skrajnych opinii zbiera ukraiński pomocnik Roman Machulenko.
Przypomnijmy, że to tylko jeden z pięciu Ukraińców w barwach Stomilu obok obrońcy Witalija Berezowskiego, pomocników Iraklego Meszkii, Igora Skoby oraz napastnika Wołodymira Kowala. Tym, co jednak odróżnia go od rodaków jest to, że oni w rundzie jesiennej trafili do siatki ligowych rywali co najmniej raz.

I tak Kowal zdobył sześć bramek, a pozostali po jednej. - Oczekiwałem po Romanie dużo więcej - nie ukrywa Mirosław Jabłoński, trener OKS-u. - Daje z siebie 50 procent tego, co potrafi. Pamiętajmy jednak, że wpływ na jego dyspozycję mają problemy zdrowotne. Gdy na wiosnę dojdzie do siebie, moje wymagania wobec niego na pewno wzrosną.

Machulenkę, który kontrakt z olsztyńskim klubem podpisał w sierpniu, kontuzje nie oszczędzają. Najpierw podczas wyjazdowego meczu z Chrobrym Głogów (21 września OKS wygrał 3:0) musiał przedwcześnie opuścić boisko ze względu na naderwanie torebki stawowej. Do ligowych występów wrócił dopiero po sześciotygodniowej przerwie, na spotkanie z Dolcanem Ząbki.

- Po urazie jakiego doznał w Głogowie, jeszcze przez kilkanaście minut biegał po boisku - przypomina Mariusz Siergiej, lekarz biało-niebieskich. - Najwyraźniej ambicja nakazywała mu dalej pomagać drużynie. Z kolei w ostatnią sobotę, podczas pojedynku z Wigrami Suwałki, nadwerężył mięśnie przykręgosłupowe. Wszystko przez niefortunny upadek na murawę.

Siergiej zaznacza, że początkowo takie sytuacje wyglądają na boisku na dużo poważniejsze niż są w rzeczywistości. - W pierwszej chwili można mieć nawet problemy z oddychaniem - dodaje. - Dzwoniłem jednak do klubu i poinformowano mnie, że Roman trenuje z resztą zespołu. Nie wygląda na to, by w najbliższym czasie musiał pauzować.

Co ciekawe, temat formy prezentowanej przez Romana Machulenko jest jednym z najczęściej podejmowanych przez kibiców Stomilu w internetowych dyskusjach. W większości przeważają te, negatywnie opisujące jego dokonania.

Swojego klubowego kolegę w obronę bierze jednak Janusz Bucholc. - Może i Roman zbyt często łapie kontuzje, ale nie zgadzam się z opinią, że nie jest w formie - tłumaczy kapitan OKS-u. - Pamiętajmy, że w meczu z Wigrami wypracował sytuację, po której drużyna zdobyła bramkę na 2:2. Przebiegł z piłką kilkanaście metrów i podał do Piotra Darmochwała, który trafił jednego z rywali w rękę. Sędzia podyktował rzut karny, po którym odrobiliśmy straty.

Drugi szkoleniowiec Stomilu Adam Łopatko jest przekonany, że Machulenko pełnię swoich umiejętności pokaże dopiero wiosną. - Wtedy okaże się nam bardzo przydatny - uważa trener. - Pod względem stylu gry i sposobu poruszania się na boisku bardzo przypomina mi pomocnika Jakuba Kowalskiego, który w przeszłości grał dla nas [w sezonie 2010-2011 - przyp. red.], a teraz reprezentuje barwy ekstraklasowego Ruchu Chorzów.

- Wcale nie uważam, że to słaby piłkarz - dodaje Mirosław Jabłoński. - W lidze nie zdobył żadnego gola, ale pamiętajmy, że trafianie do siatki nie jest jego głównym zadaniem. Nie sugerujmy się też tym, że zaliczył do tej pory ledwie jedną asystę. Dzieje się tak, ponieważ angażuje się w wypracowywanie sytuacji bramkowych. Jeśli zaś chodzi o liczbę graczy kontuzjowanych, to niestety nie jesteśmy zespołem z Ligi Mistrzów, gdzie graczy szybko doprowadza się do pełnej sprawności.

Dlatego też przed sobotnim wyjazdowym występem z GKS-em Tychy sytuacja kadrowa w OKS-ie jest nie do pozazdroszczenia. Na problemy zdrowotne uskarża się aż sześciu graczy - Irakli Meszkia (wraca do formy po rekonstrukcji wiązadeł w kolanie), Janusz Bucholc (złamana kość śródstopia), Tomasz Wełnicki, Rafał Remisz (zerwane wiązadła krzyżowe), Dawid Szymonowicz (uszkodzone wiązadło poboczne) oraz Tomasz Wełna (kontuzja stopy). Na domiar złego, na boisku nie zobaczymy Witalija Berezowskiego, który musi pauzować za czerwoną kartkę, którą zarobił w pojedynku z Wigrami.

Najbliższy powrotu na boisko jest kapitan biało-niebieskich. We wtorek po raz pierwszy od wielu tygodni uczestniczył z resztą zespołu w pełnym wymiarze. - Moja rehabilitacja przebiegła bardzo dobrze, a wszystko dzięki fizjoterapeucie Jackowi Aptowiczowi - mówi Janusz Bucholc. - Chciałbym wrócić do gry już na mecz z Tychami, ale zdaję sobie sprawę, że muszę postępować roztropnie. Sumiennie przepracuję grudzień i na wiosnę będę gotów do gry.

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.