Bramka piłkarza Stomilu wybrana na najładniejszą tej jesieni

Łukasz Jegliński zwyciężył w plebiscycie telewizji Orange Sport na najładniejszego gola strzelonego w rundzie jesiennej na pierwszoligowych boiskach. - Miałem trochę miejsca, ale za to mało czasu, więc nie mogłem się zastanawiać - mówi pomocnik o sytuacji, po której padła wspomniana bramka.
Mowa o golu na 2:0 w meczu z Chojniczanką Chojnice, który ostatecznie Stomil wygrał 3:0. Pojedynek obu drużyn odbył się 26 października w ramach 14. kolejki.

Po półgodzinie rywalizacji na boisku, piłkę w środkowej strefie boiska przejął Jegliński, przebiegł z nią kilka metrów, wymanewrował gracza rywali i oddał strzał życia. Futbolówka trafiła prosto w okienko bramki strzeżonej przez Michała Dumieńskiego, który mimo próby interwencji był bezradny (zobacz nagranie WIDEO) . - To była dla mnie przyjemna niespodzianka - mówi dla olsztyn.sport.pl Łukasz Jegliński. - Miałem trochę miejsca, ale za to mało czasu, więc nie mogłem się zastanawiać. Przeciwnik by to wykorzystał i odebrałby mi piłkę.

Olsztyński pomocnik zaznacza, że jeśli ktoś decyduje się na uderzenie sprzed pola karnego, musi celować w okienko. - Bramkarz Chojniczanki jest bardzo wysoki [198 cm - red.], więc nie miałem innego wyjścia - przyznaje Łukasz Jegliński. - Starałem się tak przymierzyć, aby trafić w światło bramki.

Drugie miejsce w rankingu przygotowanym przez stację Orange Sport zajął pomocnik Widzewa Łódź Marcin Kozłowski, a trzecie brazylijski obrońca Arki Gdynia Alan Fialho. - Widziałem już ich gole i najbardziej spodobało mi się to, co zrobił Kozłowski - przyznaje Jegliński. - Uderzył czysto z lewej nogi i posłał piłkę w długi róg bramki Termaliki Nieciecza. Wszyscy wiemy, że lider tabeli traci mało goli, a szczególnie takich.

I dodaje: - Fialho trafił do siatki niemniej efektownie, bo z woleja. Moim zdaniem każda z bramek, które padły w lidze, zasługuje na uznanie.

Gol Jeglińskiego nie jest jedynym zdobytym przez Stomil, który zasługuje na uwagę. Przypomnijmy, że w pojedynku z Sandecją Nowy Sącz napastnik OKS-u Wołodymir Kowal pokonał bramkarza rywali strzałem z rzutu wolnego.

- Zasługuje za to na duże wyrazy uznania, ponieważ zapewnił nam wówczas zwycięstwo - podkreśla Łukasz Jegliński. - Dlaczego kibice uznali mojego gola za lepszego? Pewnie dlatego, że trafiłem do siatki z gry, a nie po stałym fragmencie.

Pomocnik biało-niebieskich przyznaje, że oddawanie strzałów z dalekiej odległości jest na jego pozycji nieodłącznym elementem gry. - Jako defensywny pomocnik często próbuję uderzać z dystansu - wyjaśnia Jegliński. - Rzadko jestem pod bramką, ponieważ skupiam się na zadaniach obronnych. Muszę pilnować tego, co dzieje się na przedpolu.

Gracze Stomilu już w najbliższą sobotę udadzą się na urlopy, które potrwają do 12 stycznia. Jak Jegliński planuje spędzić ten czas? - Na święta pojadę do Ełku, z którego podchodzę, by spotkać się z rodziną - zdradza zawodnik. - Do 20 grudnia zostajemy w Olsztynie, ponieważ żona musi wykonywać służbowe obowiązki. Ja z kolei będę się starał wyleczyć kontuzję przyczepu czworogłowego uda, której nabawiłem się w meczu z GKS Tychy.

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.