Stomil Olsztyn na krawędzi. Piłkarze przerwą treningi?

Sytuacja w olsztyńskim klubie staje się coraz bardziej dramatyczna. Z powodu braku pieniędzy odwołany został planowany na środę sparing, piłkarze przerywają treningi, niektórzy myślą o podjęciu tymczasowej pracy.
W krótkim oświadczeniu, które w poniedziałek ukazało się na oficjalnej stronie Stomilu, czytamy: "Z uwagi na brak bieżących środków na utrzymanie pierwszoligowej drużyny, klub informuje o odwołaniu środowego sparingu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Jednocześnie podkreślamy, że w przypadku niemożności znalezienia środków na bieżące funkcjonowanie klubu, możliwe jest zawieszenie treningów oraz odwołanie kolejnych sparingów".

Już nawet zawodnicy Stomilu nie ukrywają, że sytuacja w klubie jest poważna. - Od jakiegoś czasu nie dostajemy wypłat terminowo - przyznaje Paweł Głowacki, pomocnik biało-niebieskich, choć do niedawna było to tylko tajemnicą poliszynela. - Nic nie wskazuje na to, by to się miało zmienić. W środę mamy prawdopodobnie ostatnie wspólne zajęcia. Od czwartku będziemy trenować indywidualnie, według rozpiski od trenera, by nie zaprzepaścić dotychczasowych przygotowań.

Zaznacza jednak, że nie ma mowy o buncie piłkarzy, co miałoby związek z wycofaniem się głównego sponsora Stomilu, czyli Galerii Warmińskiej, i co doprowadziło do niewypłacalności klubu. Jego długi wynoszą obecnie pół miliona złotych. - Odwołanie sparingu to była wspólna decyzja, którą podjęliśmy w porozumieniu z trenerem oraz prezesem - podkreśla pomocnik Stomilu. - Na każdy mecz jakoś trzeba dojechać, a to wiąże się z dodatkowymi kosztami.

Nie ukrywa przy tym, że utrata sponsora, który rocznie wykładał na drużynę 2 mln zł, a następnie złożenie przez zarząd Stomilu wniosku o ogłoszenie upadłości klubu najbardziej odbija się na nich samych. - Jesteśmy między młotem a kowadłem, bo nam też klub jest winny pieniądze - dodaje Głowacki. - Ale nasze racje są na końcu, choć mamy do spłacenia kredyty, a ci z nas, którzy pochodzą spoza Olsztyna, muszą jeszcze wynajmować mieszkania. Dlatego lepiej, jeśli teraz wrócą do domów rodzinnych. Nie możemy czekać na wypłaty przez dwa-trzy miesiące.

Kapitan Stomilu Janusz Bucholc dodaje: - My i nasze rodziny jesteśmy już tym zmęczeni.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Stomil tak dobrze się spisywał w rundzie jesiennej I ligi. Na półmetku piłkarskich rozgrywek jest piąty w tabeli. To wszystko może pójść na marne. Nie łatwe zadanie stoi przed trenerem OKS-u. W takich warunkach trudno się przygotować do rundy rewanżowej, która startuje już na początku marca.

- Współczuję naszemu trenerowi [Mirosławowi Jabłońskiemu - red.] - przyznaje Bucholc. - My sami będziemy musieli podjąć jakieś prace dorywcze. Musimy przecież z czegoś żyć i wykarmić swoich bliskich.

Kapitan drużyny mimo wszystko nie wierzy w czarny scenariusz, jakim byłoby wycofanie się zespołu z rozgrywek. - Nie odpuścimy - zapewnia. - Nie wyobrażam sobie, żebyśmy musieli szukać nowych klubów. Zrobimy wszystko, by Stomil dalej funkcjonował. Wciąż mam nadzieję, że znajdzie się nowy sponsor.

Rozgoryczenie zawodników rozumie trener Mirosław Jabłoński. - To dla nich oraz dla mnie bardzo nieprzyjemna sytuacja - przyznaje. - Mam nadzieję, że wszystko się unormuje. Szkoda, żeby nasz dotychczasowy wysiłek przepadł.

O tym, że klub nie ma co liczyć na powrót Galerii Warmińskiej do sponsorowania zespołu, przekonuje informacja z niedzieli. Tego dnia galeria ogłosiła podpisanie innej umowy sponsorskiej. Tym razem z kobiecą drużyną piłkarską KKP Stomil Olsztyn, która gra w pierwszej lidze. Nie wiadomo jednak, jaką kwotą galeria zasiliła budżet tej drużyny ani na jaki czas opiewa kontrakt. - Nie chciałbym komentować tej sprawy, ponieważ ja także kibicuję męskiemu zespołowi - powiedział nam w poniedziałek Dariusz Maleszewski, trener piłkarek. - To mogłoby zostać źle odebrane.

Więcej o sytuacji w Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.