Nowy stadion dla Olsztyna był o krok, ale znów się oddalił

Miasto unieważniło przetarg na jego zaprojektowanie. Urzędnicy mogli wybierać tylko pomiędzy dwiema ofertami, bo nie ogłosili konkursu architektonicznego. Czy zdecydują się na takie rozwiązanie?
Ogłoszony 1 października 2014 r. przetarg dotyczył koncepcji architektonicznej, na podstawie której ma zostać wykonany projekt nowego stadionu w Olsztynie. Swoje propozycje nadesłały jedynie dwie firmy: Baueren z Rybnika oraz JSK Architekci z Warszawy. Pracownia ze Śląska przygotowanie projektu wyceniła na 1 mln 198 tys. zł, a warszawiacy zażyczyli sobie 3 mln 589 tys. zł. Urząd miasta oceniał natomiast wartość zamówienia na 1,6 mln zł.

Przyszłe boisko Stomilu ma mieć naturalną, podgrzewaną murawę i trybuny na 12 tys. kibiców. Zbudowana w pierwszym etapie miała mieścić natomiast ok. 5 tys. widzów. W projekcie miało być też miejsce na murawę do treningów.

Tylko dwie oferty

Kryterium była nie tylko cena, ale także strona estetyczna. Ta ostatnia decydowała o przyznaniu jej 40 proc. w ogólnej punktacji. Oferty otwarto w grudniu. Urzędnicy ponad miesiąc głowili się nad wskazaniem wykonawcy projektu. Przesłane oferty postawiły ich bowiem przed poważnym wyzwaniem. Z naszych informacji wynika, że tańszy projekt nie zyskał aprobaty, jeśli chodzi o stronę architektoniczną. Nie było też jednak szans, by wysupłać ponad trzy miliony dla pracowni z Warszawy.

Ostatecznie we wtorek magistrat poinformował o unieważnieniu postępowania. - Poinformowaliśmy już o tym wykonawców. Obie oferty nie spełniły ważnych wymagań formalnych - wyjaśnia "Wyborczej Olsztyn" Barbara Tulibacka, dyrektor wydziału zamówień publicznych. - Nie było nawet etapu przyznawania punktów.

Konkurs byłby lepszy

Zdaniem olsztyńskich architektów czkawką odbiła się formuła przetargu. Choć można było ogłosić na przebudowę stadionu konkurs architektoniczny, to jednak tego nie zrobiono. - Na pewno mści się brak takiej decyzji - ocenia Ewa Rombalska z olsztyńskiego SARP-u. - Dużo mniejsze miasta organizują konkursy. W Giżycku dotyczył zagospodarowania brzegów i napłynęło tyle projektów, że ciężko było wskazać najlepszy. Nie stanęliśmy zatem przed wyborem pomiędzy złym i gorszym, lecz mieliśmy mnóstwo świetnych propozycji.

O to dlaczego nie rozpisano konkursu na stadion, pytaliśmy ratusz już w 2012 roku. Wówczas urzędnicy dowodzili, że na takie postępowanie brakuje czasu. Z projektu jednak nic nie wyszło i miasto ponownie znalazło się w punkcie wyjścia. - Zawsze jako architekci namawiamy do organizowania konkursów - mówi Rombalska. - W ramach takiego postępowania komisja może wnieść uwagi, żeby coś jeszcze ulepszyć, dopracować. Konsultanci potrafią wskazać niektóre problemy. Zrobienie przetargu uniemożliwia takie dobre przygotowanie projektu. Według mnie urzędnicy powinni rozpisać konkurs.

Podobnego zdania jest Damian Kotwicki. - Dwie oferty to porażka, bo to nie jest żaden wybór - ocenia architekt. - Poza tym w przetargach są zwykle bardzo zaostrzone kryteria sprawiające, że niewiele pracowni jest w stanie spełnić warunki i wystartować. W ten sposób blokuje się ciekawe wizje mniejszych zespołów.

Barbara Tulibacka zapowiada, że postępowanie zostanie prawdopodobnie powtórzone, ale nie wiadomo jeszcze w jakiej formule.

Będzie odwołanie

Problemem może być jednak fakt, że projektanci nie uznają unieważnienia przetargu za ostateczną decyzję. - Nie zgadzam się z uzasadnieniem. Zarzucono nam np., że nie mamy wystarczającej liczby miejsc dla dziennikarzy. Ktoś niewłaściwie odczytał plan, bo jest tam oddzielna trybuna dla prasy - mówi Mariusz Rutz z firmy JSK. - Włożyliśmy wiele pracy w przygotowanie oferty i będziemy się odwoływać od rozstrzygnięcia.

Więcej o sporcie z Warmii i Mazur czytaj na olsztyn.sport.pl.