Groźna kontuzja bramkarza Stomilu. Konieczna tomografia

Nie dość, że piłkarze Stomilu przegrali z Widzewem Łódź 1:3, to ich podstawowy bramkarz Piotr Skiba doznał wstrząśnienia mózgu. - Na szczęście badanie nie wykazało obecności krwiaków - mówi Mariusz Siergiej, klubowy lekarz olsztyńskiego zespołu.
Do sytuacji, która miała duży wpływ na losy sobotniego meczu, doszło w 35. minucie. W pole karne Stomilu wpadł rozpędzony pomocnik Widzewa Konrad Wrzesiński. Skiba wyszedł z bramki, żeby skrócić szarżującemu rywalowi kąt do oddania strzału. W tej samej chwili został jednak trafiony piłką w głowę, a później zderzył się z rozpędzonym zawodnikiem.

I wprawdzie pozostał na boisku do końca pierwszej połowy, ale w przerwie został odwieziony do szpitala, a między słupkami musiał go zastąpić Dawid Mieczkowski.

- Przewieźliśmy Piotrka do szpitala, gdzie zrobiono mu tomografię głowy - mówi Mariusz Siergiej, klubowy lekarz OKS. - Na szczęście badanie nie wykazało obecności krwiaków.

Skibę czeka jednak druga, taka sama kontrola. - Dojdzie do niej jutro albo pojutrze [rozmawialiśmy w poniedziałek] - podkreśla Siergiej. - Od wyniku tego badania będzie zależało, kiedy Piotrek wróci na boisko.

I dodaje: - Możliwe jest nawet, że będzie gotowy na następny mecz [w sobotę z Zagłębiem Lubin]. Nie chcę jednak przekonywać, że na pewno tak będzie. Teraz najważniejsze jest jego zdrowie.

Obsada bramki to niejedyne zmartwienie trenera Mirosława Jabłońskiego. Pod znakiem zapytania stoi także występ podstawowych napastników Stomilu. W najgorszej sytuacji jest Paweł Łukasik, który podczas meczu z Pogonią Siedlce (zwycięstwo 3:2) musiał zejść z placu gry po 40 minutach rywalizacji. - Niestety, czeka go sześć tygodni przerwy - informuje Mariusz Siergiej. - Mówiąc fachowym językiem, ma uszkodzony więzozrost piszczelowo-strzałkowy [część stawu skokowego]. Nie będzie musiał jednak przechodzić operacji. Jego leczenie nie wymaga też pobytu w szpitalu.

W minioną sobotę ze względu na problemy zdrowotne pełnych 90 minut nie rozegrał także napastnik Wołodymir Kowal. Ukrainiec, który uskarżał się na ból mięśnia przywodziciela, został w drugiej połowie zmieniony przez Łukasza Jamroza. - W tym przypadku problem jest skomplikowany - uważa lekarz Stomilu. - Mięsień może być albo przeciążony, albo uszkodzony.

Jakby tego było mało, w 78. minucie swój udział w spotkaniu z Widzewem zakończył również pomocnik Roman Machulenko. Podejrzewa się u niego uraz mięśnia dwugłowego uda. - Musimy jeszcze zaczekać na badanie i zobaczyć, w jakim stanie będzie po dniu odpoczynku - zaznacza Siergiej. - Nie należy wyciągać pochopnych wniosków zaraz po meczu, bo zazwyczaj są one nieobiektywne. Roman, podobnie jak Kowal, przejdzie badanie USG.

Piłkarze Stomilu następne ligowe spotkanie rozegrają już w sobotę. Na stadionie w Ostródzie zmierzą się z Zagłębiem Lubin, a więc aktualnym liderem zaplecza ekstraklasy (godz. 14.30).

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.