Królikowski odchodzi ze Stomilu Olsztyn. "Mam dość"

Andrzej Królikowski, który sprawował funkcję kierownika ds. bezpieczeństwa i organizacji meczów, zrezygnował z pracy w Stomilu Olsztyn. - Nie chcę, by mówiono o mnie jak o osobie, która odpowiada za całe zło w klubie - mówi sam zainteresowany.
Swoją decyzję ogłosił w minioną sobotę na konferencji prasowej po meczu OKS-u z Zagłębiem Lubin. Biało-niebiescy na stadionie w Ostródzie przegrali wysoko 1:4.

- Chciałbym serdecznie podziękować za wszystkie lata pracy - mówił Andrzej Królikowski. - Większość z was to wierni kibice i dobrzy przyjaciele, na których zawsze mogłem liczyć. Dziękuję również byłym prezesom, z którymi mogłem współpracować. Życzę obecnemu zarządowi samych sukcesów. Wierzę, że w najbliższych tygodniach zdobędziemy sześć punktów [teoretycznie tyle wystarczy - red.] i przestaniemy się martwić o utrzymanie w lidze.

Królikowski pracował w Stomilu od stycznia 2007 roku z dwiema przerwami. Przez ten czas sprawował głównie funkcję dyrektora klubu. Ostatnio pełnił obowiązki kierownika ds. bezpieczeństwa i organizacji meczów. - Od lipca 2014 roku stopniowo przygotowywałem się do rezygnacji - podkreśla Królikowski.

Przypomnijmy, że 30 czerwca minionego roku, na walnym zgromadzeniu w siedzibie OKS-u (na nowego prezesa wybrano Roberta Kiłdanowicza), komisja rewizyjna przedstawiła długą listę zastrzeżeń, co do prawidłowego funkcjonowania klubu. Chodziło m.in. o niejasności przy fakturach wystawianych przez Stomil, a także nieuzasadnionych pożyczkach, jakich Jacek Czałpiński (poprzedni prezes) miał udzielać z budżetu klubu swoim pracownikom. - Przedstawiano wówczas nieprawdziwe informacje - przekonuje Andrzej Królikowski. - Nie brałem bezprawnie żadnych pieniędzy. Mam dość. Nie chcę, by mówiono o mnie jak o osobie, która odpowiada za całe zło w klubie.

Były już kierownik przyznaje, że Kiłdanowicz, który na stanowisku prezesa OKS zasiadał do 19 lutego, nalegał, by nie odchodził z klubu. - W lipcu prosił, żebym został jeszcze przez miesiąc i przygotował zespół do rozgrywek - wspomina Królikowski. - Później namówił mnie na dalszą pracę. Wiedziałem, że Robert jest odpowiednim człowiekiem do pokierowania klubem i ma na niego pomysł.

Zdaniem byłego już dyrektora, obecny prezes Stomilu Mariusz Borkowski oraz wiceprezes Rafał Szwed, będą musieli długo uczyć się zarządzania klubem. - Sami wspominali, że w ich zakładach pracy rządzi się inaczej - tłumaczy Królikowski. - Trzymam za nich kciuki.

Jak się okazuje, Andrzej Królikowski ma już następcę. - Po przerwie zimowej za bezpieczeństwo podczas spotkań odpowiada Grzegorz Żukiewicz - informuje były kierownik. - Swoje obowiązki sprawuje on od meczu z Bytovią Bytów, którym zainaugurowaliśmy rundę wiosenną.

Tymczasem piłkarze Stomilu przygotowują się do kolejnego spotkania na zapleczu ekstraklasy. W najbliższą sobotę zmierzą się na wyjeździe z Miedzią Legnica (godz. 17).

Więcej o sytuacji w Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.