Miedź rywalem Stomilu. Imponująca ofensywa, dziurawa obrona

Gra piłkarzy z południa Polski w rundzie wiosennej może się podobać. Legniczanie wygrywają efektownie i szybko pną się w górę w pierwszoligowej tabeli.
Spotkanie Stomilu sprzed dwóch tygodni na długo zapadnie w pamięci olsztyńskich kibiców. Podopieczni trenera Mirosława Jabłońskiego na stadionie w Ostródzie nieoczekiwanie przegrali, z najsłabszym w lidze Widzewem aż 1:3.

Nic więc dziwnego, że łodzianie na kolejny mecz - w Legnicy - jechali pełni optymizmu. Nikt się nie spodziewał, że teraz sami przegrają, i to aż 1:6. Dla zawodników prowadzonych przez Wojciecha Stawowego, to był piłkarski nokaut.

Duże wrażenie zrobił sposób gry Miedzi, która nie przetrzymywała piłki na siłę i wyprowadzała akcje w błyskawicznym tempie. Szczególnie imponował napastnik Mateusz Szczepaniak, który zaliczył hattricka, a do tego wypracował dwie asysty. Podobać mogła się również gra skrzydłowych z Legnicy, Wojciecha Łobodzińskiego oraz niewysokiego Marcina Garucha, który wykazał się zwinnością i boiskowym sprytem. To właśnie ta trójka rozpracowała defensywę Widzewa i na nich baczną uwagę, będzie musiał w sobotę zwrócić Stomil.



Często drużyny w polskich rozgrywkach zostają okrzyknięte "rycerzami wiosny". Równie dobrze takim mianem można określić Miedź. Sensacyjny zwycięzca Pucharu Polski z 1992 roku, po przerwie zimowej radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Po pierwszej dotkliwej, domowej porażce z Dolcanem Ząbki (0:3), z kolejnych czterech meczów wygrał trzy, a jeden bezbramkowo zremisował. Co więcej zdobył przy tym 12 bramek, samemu tracąc jedną.

Legniczanie na stadionie przy alei Orła Białego, w aktualnych rozgrywkach rozegrali 12 spotkań, w których sześciokrotnie zwyciężali, trzy razy remisowali i tyle samo przegrali.

Tu warto spojrzeć na statystykę goli zdobytych u siebie - 23. Pod tym względem legniczanie są bezapelacyjnie najlepsi w pierwszej lidze [Arka ma cztery trafienia mniej - red.]. Dodatkowo bramki strzelone na własnym boisku stanowią ponad 70-proc. wszystkich zdobytych przez Miedź.

Wcześniej wspomniani Szczepanik, Łobodziński czy Garuch to nie wszystkie "armaty" jakimi dysponuje ekipa z Legnicy. Do klubu dołączył ostatnio utalentowany napastnik Jorge Kadu, który na grę nie mógł liczyć w ekstraklasowej Zawiszy Bydgoszcz. Do kadry dołączył też doświadczony Tadas Labukas, więc gra z przodu nie jest dla tego zespołu problemem.

Gorzej wypada ich defensywa. W sumie podopieczni szkoleniowca Janusza Kudyby stracili w tym sezonie 32 gole. To dziwi bo za obronę odpowiadają piłkarze doświadczeni i z przeszłością na najwyższym szczeblu rozgrywek. Wystarczy wymienić reprezentanta Haiti Kevina Lafrance czy 32-letniego Adama Woźniaczka.

Zespół z Legnicy zazwyczaj występuje w najpopularniejszym ustawieniu pierwszoligowców jakim jest 4-2-3-1. Dla odmiany, z Widzewem zagrali bardziej ofensywnie bo 3-5-2. To sprawiło, że piłkarze w drugiej linii zagęścili środek pola i uniemożliwili rywalom rozgrywanie akcji krótkimi podaniami.

Ponadto w bramce stanął utalentowany Dawid Smug, a w obronie wystąpiła trójka Woźniczka, Lafrance i Tomasz Midzierski. Drugą linię tworzyli defensywni pomocnicy Radosław Bartoszewicz i Adrian Mrowiec oraz skrzydłowi Marcin Garuch i Wojciech Łobodziński. Na pozycji ofensywnego pomocnika wystąpił Yannick Kakoko. Natomiast miejsce na szpicy było zarezerwowane dla Labukasa i Szczepanika. Jako że zwycięskiego składu się nie zmienia, prawdopodobnie identyczną jedenastkę zobaczymy w meczu ze Stomilem.

Początek spotkania w Legnicy, w sobotę o godz. 17.

Więcej o piłkarzach Stomilu przeczytasz na olsztyn.sport.pl