Feruga: Najlepszy piłkarz Stomilu, gra już gdzie indziej

- Spadek raczej nam nie grozi, ale kandydatem do awansu także nie jesteśmy. Dzięki temu możemy bez stresu walczyć o kolejne punkty - mówi Daniel Feruga, napastnik Miedzi Legnica. W sobotę jego drużyna podejmie u siebie olsztyński Stomil.
W 2015 roku Miedź jest jak dotąd najbardziej bramkostrzelnym zespołem na zapleczu ekstraklasy. Legniczanie mają na koncie więcej trafień (12 goli) nawet od lidera z Lubina czy drugiej w tabeli Wisły (po 10). Podopieczni trenera Janusza Kudyby po przerwie zimowej odnieśli trzy zwycięstwa, raz zremisowali i ponieśli jedną porażkę. Na uwagę zasługują przede wszystkim ich wysokie wygrane z Sandecją Nowy Sącz 4:0 oraz Widzewem Łódź 6:1. W tym porównaniu blado wypadają piłkarze Stomilu, którzy w pięciu meczach zdobyli osiem bramek, ale sami stracili ich aż 13. Doznali przy tym trzech druzgocących porażek - z Widzewem 1:3 oraz Zagłębiem i Arką Gdynia (po 1:4).

Rozmowa z Danielem Ferugą

Waldemar Bargiel: W pięciu kolejkach zdobyliście 10 punktów, w tym roku jest trzecim wynikiem w rozgrywkach. W czym tkwi tajemnica waszego sukcesu?

Daniel Feruga, pomocnik Miedzi Legnica: - Początek rundy w naszym wykonaniu był bardzo nieudany, ponieważ przegraliśmy z Dolcanem Ząbki 0:3. Nie daliśmy rady udźwignąć tego mentalnie. Później pokonywaliśmy Sandecję Nowy Sącz 4:0 i GKS Tychy 2:0. Do tego dołożyliśmy bezbramkowy remis na wyjeździe z Arką Gdynia oraz imponujące zwycięstwo 6:1 nad Widzewem. Dzięki tym wynikom zeszło z nas obciążenie psychiczne związane z walką o utrzymanie, a pojawił się spokój i pewność. Spadek raczej nam nie grozi, ale kandydatem do awansu także nie jesteśmy. Dzięki temu możemy bez stresu walczyć o kolejne punkty.

Łodzianie, których ostatnio niemiłosiernie zlaliście, tydzień wcześniej sami niespodziewanie ograli Stomil 3:1. Gdyby wierzyć statystykom, to w najbliższą sobotę powinniśmy spodziewać dwucyfrowego wyniku...

- Bardzo byśmy tego chcieli, ale w piłce nożnej mecz meczowi jest nierówny. Jesienią wygraliśmy w Olsztynie 2:1, ale to Stomil trzy razy trafiali w poprzeczkę naszej bramki. My mieliśmy tylko dwie okazje na trafienie do siatki i je wykorzystaliśmy. Wiemy doskonale, że w Stomilu źle się dzieje pod względem finansowym. Klub z Olsztyna nie ma jednak parcia na awans.

Uważa pan zatem, że to problemy pozasportowe wypływają na obniżkę formę piłkarzy z Olsztyna?

- Ta sytuacja niekoniecznie musi odbijać się na zawodnikach. Czasami dodatkowe problemy konsolidują zespół i wtedy zawodnicy potrafią zaskakiwać. Z kolei w klubach o stabilnej sytuacji finansowej piłkarze potrafią szybko stracić całą mobilizację. W sobotę Stomil na pewno nie podda się bez walki. Chcą wrócić na ścieżkę zwycięstw i to jest ich motywacją do lepszej gry.

To nie będzie łatwe, ponieważ obrona Stomilu ostatnio jest dziurawa jak ser szwajcarski...

- Wiemy, że na mecz z nami nie przyjadą Dawid Szymonowicz i Witalij Berezowskij, czyli obrońcy, którzy pauzują za kartki. Trener Jabłoński będzie miał ból głowy z obsadą defensywy, a to dla nas szansa. Komfort psychiczny jest po naszej stronie, ponieważ gramy głównie dla siebie. Dobre wyniki mogą nam zapewnić premie, więc dlaczego mielibyśmy przepuścić taką okazję.

Ostatnio w Stomilu formą imponuje Roman Maczułenko, który w trzech ostatnich kolejkach zdobył dla swojego zespołu dwie bramki. Uznajecie go za najmocniejsze ogniwo OKS-u?

- Motorem napędowym Stomilu był moim zdaniem piłkarz, który już odszedł z tego klubu. Mam na myśli Piotra Darmochwała, który teraz reprezentuje barwy Wisły Płock [przeniósł się w przerwie między rozgrywkami]. A co do Maczułenki, to trener Kudyba na pewno wyjaśni nam jak grać, by odciąć go od podań.

Wasz poprzedni szkoleniowiec Wojciech Stawowy pokazał, że ma sposób na Stomil. Jako trener Miedzi, jesienią pokonał olsztynian 2:1, a teraz prowadząc Widzew 3:1. Zamierzacie wrócić do jego stylu gry opartego na podaniach?

- Raczej nie, ale rzeczywiście Stomil jest podatny na koncepcję trenera Stawowego. Janusz Kudyba wpaja nam, że musimy cały czas dążyć do ataku i być jak najczęściej na połowie rywala. Wiem, że nasi najbliżsi przeciwnicy próbują teraz nauczyć się tego stylu, ale nie przyjdzie im to tak łatwo. To kwestia nie dwóch tygodni, ale nawet sześciu miesięcy. Najlepsze drużyny świata ćwiczą takie serie podań praktycznie od zawsze. Z kolei nasza taktyka jest prosta, ale skuteczna.

Spotkania 25. kolejki

- sobota: GKS Tychy - Chojniczanka Chojnice (godz. 13), Widzew Łódź - Termalica Bruk-Bet Nieciecza (14), Dolcan Ząbki - Wigry Suwałki (16.30), GKS Katowice - Bytovia Bytów, Miedź Legnica - Stomil Olsztyn, Olimpia Grudziądz - Pogoń Siedlce (17), Arka Gdynia - Flota Świnoujście (17.30), Chrobry Głogów - Zagłębie Lubin (17.45, transmisja w Orange Sport); - niedziela: Sandecja Nowy Sącz - Wisła Płock (12.30, Orange Sport).

I LIGA

1. Zagłębie Lubin245140:19
2. Wisła Płock244835:18
3. Termalica Nieciecza244841:19
4. Olimpia Grudziądz243933:36
5. Stomil Olsztyn243631:30
6. Dolcan Ząbki243630:26
7. Chojniczanka Chojnice243532:24
8. Arka Gdynia243532:29
9. Flota Świnoujście243324:20
10. Miedź Legnica243235:32
11. Wigry Suwałki243123:27
12. GKS Katowice243130:30
13. Sandecja Nowy Sącz242933:40
14. Chrobry Głogów242729:37
15. Bytovia Bytów242326:37
16. GKS Tychy242119:38
17. Pogoń Siedlce241719:35
18. Widzew Łódź241317:42
Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.