Sport.pl

Obrońca Stomilu Olsztyn po meczu: Za błędy się płaci

- Po przerwie zmieniliśmy taktykę na bardziej ofensywną i od razu zaczęliśmy grać lepiej. Trzeba było tak zrobić od początku - mówi Witalij Berezowskij, obrońca OKS. W niedzielę biało-niebiescy przegrali na wyjeździe z Termalicą Nieciecza 0:3.
Dla olsztynian była to już czwarta tak dotkliwa porażka w tym roku. Do grona drużyn, które wiosną zdeklasowały Stomil (Widzew Łódź 3:1, Arka Gdynia i Zagłębie Lubin po 4:1) tym razem dołączyła Termalica Bruk-Bet Nieciecza. W niedzielę do bramki strzeżonej przez Dawida Mieczkowskiego trafiali kolejno Mateusz Kupczak, Jakub Biskup oraz Emil Drozdowicz. - Przegrywaliśmy pojedynki jeden na jeden. Można się było tego spodziewać, ponieważ Termalica jest lepszym zespołem i ma większe możliwości kadrowe - przyznał po meczu Mirosław Jabłoński, szkoleniowiec biało-niebieskich.

Rozmowa z Witalijem Berezowskim

Waldemar Bargiel: Pojechaliście do Niecieczy bez bramkarza Piotra Skiby oraz pomocnika Romana Maczułenko. Na pewno wiedzieliście, że bez nich czeka was trudne zadanie...

Witalij Berezowskij, obrońca Stomilu Olsztyn: - Nie byłoby nam łatwo nawet gdyby grali. Obaj bardzo pomagają zespołowi i podnoszą jego wartość. Roman lubi szybkie ataki i bez niego właśnie takich akcji najbardziej nam brakowało. Poza tym, był ostatnio w bardzo dobrej formie, ponieważ praktycznie tylko on strzelał bramki dla Stomilu. Pod jego nieobecność ciężar gry w ofensywie próbował wziąć na siebie Karol Żwir i chwała mu za to. A co do Piotrka Skiby, to chyba statystyki są najlepszym dowodem na to, że z nim w bramce czujemy się bardzo pewnie.

Gospodarze rzucili się do huraganowych ataków od pierwszych minut. Spodziewaliście się tego?

- Byliśmy świadomi, że musimy jakoś przetrzymać początkowe fragmenty meczu. To, że Termalika przejdzie od razu do ofensywy, było raczej oczywiste. Niestety bramki, które rywale nam strzelali były z gatunku tych, do które nie powinny mieć miejsca.

Skoro już rozmawiamy o bramkach. Co się stało przy pierwszej z nich?

- Obrońcy powinni lepiej ustawić się na boisku, a zwłaszcza w polu karnym, gdzie zabrakło prawidłowej asekuracji. Mateusz Kupczak to wykorzystał i ograł dwóch naszych zawodników. Wbiegł w okolice bramki Dawida odważnie, a potem pojedynku jeden na jeden i nie zmarnował.

Mieczkowski próbował skutecznie interweniować także przy drugim golu, którego autorem był Jakub Biskup...

- Jeden z graczy Termaliki oddał strzał zza pola karnego i Dawid dobrze go obronił. Nie udało się mu jednak złapać piłki, która odbiła się od poprzeczki i poszybowała w górę. Wobec dobitki uderzającego głową Biskupa był już bezradny. Najgorsze jest to, że w tej sytuacji nic nie zrobiliśmy źle. Po prostu mieliśmy pecha.

Po trzeciej bramce wyglądaliście tak, jakbyście pogodzili się z porażką?

- Straciliśmy piłkę przy wyprowadzaniu jej spod własnego pola karnego. Znów byliśmy ustawieni za szeroko, a odstępy pomiędzy poszczególnymi obrońcami były stanowczo zbyt duże. To w wykonaniu Termaliki nie był nawet kontratak. Daliśmy się gospodarzom podejść zbyt prosto. Za błędy się płaci.

Jak wyglądała w waszym wykonaniu druga połowa?

- Po przerwie zmieniliśmy taktykę na bardziej ofensywną i od razu zaczęliśmy grać lepiej. Trzeba było tak zrobić od początku. Trener Jabłoński dokonał trzech zmian. Przesunął Janka Bucholca wyżej do pomocy, a Rafała Remisza na prawą obronę. Z kolei Arek Czarnecki grał jako stoper. Te roszady się opłaciły, bo Janek kilka razy sam stworzył zagrożenie pod polem karnym. Po przerwie prezentowaliśmy się o wiele lepiej, ponieważ graliśmy ofensywnie i pokazaliśmy, że dobrze operujemy piłką.

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: