Stomil pokonał Olimpię. Bohaterem napastnik z Ukrainy

Piłkarze OKS czekali pięć kolejek na kolejne zwycięstwo w I lidze. W sobotę pokonali w Ostródzie Olimpię Grudziądz 2:1. - Praktycznie przypieczętowaliśmy tym samym utrzymanie na zapleczu ekstraklasy - mówi Arkadiusz Czarnecki, obrońca Stomilu Olsztyn.
Początek sobotniego meczu upłynął pod znakiem gry w środku pola. Impas przełamali piłkarze Olimpii, który pierwsi przeprowadzili groźną akcję. Piłka uderzona przez Denisa Popovicia poszybowała jednak nad bramką Dawida Mieczkowskiego.

Kilka minut później Piotr Głowacki znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości Michałem Wróblem. On także nie zdołał otworzyć wyniku spotkania. - Wiedzieliśmy, że Olimpia Grudziądz to doświadczeni zawodnicy, którzy potrafią dobrze grać - mówi Arkadiusz Czarnecki, obrońca Stomilu. - Wysoki pressing nie miałby sensu, bo i tak wiedzieliby, jak się przed tym obronić. Naszym zamiarem było trzymanie się w środkowej strefie boiska.

Do przerwy 0:1

Pierwsza połowa zakończyła się jednak dla gospodarzy fatalnie. W 45. minucie niepilnowany w polu karnym Adam Cieśliński wywalczył piłkę i płaskim strzałem pokonał Dawida Mieczkowskiego. - Zagrali prostopadłą piłkę między dwoma zawodnikami - opowiada Czarnecki. - Od tego momentu myśleliśmy tylko o tym, żeby nadrobić straty.

Tuż po golu sędzia zaprosił zawodników na przerwę.

Po wznowieniu gry zawodnicy Mirosława Jabłońskiego doprowadzili do wyrównania. Niezawodny okazał się najlepszy strzelec Stomilu, czyli Wołodymir Kowal. Przyjął długie podanie z lewego skrzydła i z bliskiej odległości zmusił Michała Wróbla do kapitulacji. - Cieszy to, że się nie podłamaliśmy, tylko goniliśmy wynik - nie ukrywa Arkadiusz Czarnecki. - W poprzednich meczach po utracie goli powietrze z nas schodziło.

Kowal bohaterem Stomilu

Na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu olsztynianie rozstrzygnęli losy spotkania na swoją korzyść. Wielki dzień miał Kowal, który zdobył drugiego gola dla OKS. Ukraiński napastnik przyjął piłkę w polu karnym i "atomowym" uderzeniem umieścił ją w siatce, tuż obok słupka bramki Michała Wróbla. - Punkty po prostu wymknęły się nam z rąk - mówi z żalem Maciej Rogalski, pomocnik Olimpii Grudziądz. - Stomil do końca walczył o wygraną, a my po przerwie raziliśmy nieskutecznością.

Biało-niebiescy zwyciężyli 2:1 i była to ich pierwsza wygrana od pięciu kolejek oraz pierwsze trzy punkty zdobyte w tej rundzie na stadionie w Ostródzie. - Odczuwamy satysfakcję, ponieważ mamy już 41 punktów - podsumowuje Arkadiusz Czarnecki. - Praktycznie przypieczętowaliśmy utrzymanie w lidze. Możemy spokojnie dograć sezon i powoli myśleć o następnych rozgrywkach.

W kolejnym meczu I ligi Stomil (za tydzień w sobotę) zmierzy się na wyjeździe z Flotą Świnoujście.

Stomil Olsztyn - Olimpia Grudziądz 2:1 (0:1)

Bramki: Kowal 50. min., 86. - Cieśliński 45.

Stomil: Mieczkowski - Berezowskij Ż, Bucholc, Czarnecki, Remisz (83. Trzeciakiewicz), Wełna (46. Jamróz Ż), Paweł Głowacki, Piotr Głowacki, Jegliński, Kowal, Żwir.

Olimpia: Wróbel - Jaroch, Zalepa, Piter-Bucko, Banasiak, Kłus Ż, Popović, Smoliński (85. Aleksander), Kaczmarek Ż, Rogalski Ż (67. Skórecki Ż), Cieśliński (73. Szymański).

Więcej o sporcie z Warmii i Mazur czytaj na olsztyn.sport.pl.