Łukasz Suchocki: Liczę, że zagram przeciwko Stomilowi

- Widziałem w telewizji spotkanie Stomilu z GKS-em Katowice i muszę przyznać, że rozegrali je wzorowo - mówi o olsztyńskich piłkarzach Łukasz Suchocki, w przeszłości pomocnik OKS-u, teraz zawodnik Chojniczanki Chojnice.
Przez sześć lat gry w biało-niebieskich barwach rozegrał 169 ligowych spotkań, w których strzelił 30 bramek. Kiedy latem 2013 roku opuszczał stolicę Warmii i Mazur i przenosił się do Olimpii Grudziądz, zarząd klubu podkreślał, że nie zamyka przed nim drzwi. W zespole z województwa kujawsko-pomorskiego jego kariera nie rozwijała się tak, jak tego oczekiwał. W minionym sezonie musiał pogodzić się z rolą zmiennika i zaledwie dwukrotnie zagrał w wyjściowym składzie.

Nic więc dziwnego, że 4 marca, kiedy nadarzyła się okazja, podpisał kontrakt z Chojniczanką. Już w tę środę o godz. 17 będzie miał okazję zmierzyć się z byłymi kolegami z Olsztyna. Do Chojnic przyjeżdża Stomil (zapowiedź czytaj tu To będzie srogi rewanż?).

Rozmowa z Łukaszem Suchockim

Waldemar Bargiel: Jest pan zawodnikiem Chojniczanki od niespełna trzech miesięcy. Jak pan czuje się w nowej drużynie?

Łukasz Suchocki, pomocnik Chojniczanki Chojnice: - Aklimatyzacji mam już za sobą, ale jeszcze nie mogę powiedzieć, żeby Chojnice były moim domem. Gdy w środę zmierzymy się ze Stomilem, bardzo miło będzie spotkać się z byłymi kolegami. Na pewno poświęcimy kilka chwil na rozmowę. Miejmy nadzieję, że będzie mi dane wyjść na boisko.

Mimo zmiany klubu, nadal nie może pan jednak liczyć na regularne występy. Co jest tego przyczyną?

- Brakuje mi jeszcze stabilizacji i dlatego gram w kratkę. Raz wychodzę w pierwszym składzie, raz wchodzę z ławki, a raz nie gram w ogóle. Dołączyłem do drużyny zaledwie trzy dni przed inauguracją rundy wiosennej, więc wiadomo było, że nie będzie mi łatwo. Nie trenowałem tak samo jak reszta zawodników i dlatego szkoleniowiec musi stopniowo wprowadzać mnie w odpowiedni rytm.

Śledził pan ostatnie wyniki Stomilu Olsztyn?

- Oglądam mecze chłopaków kiedy tylko mogę i jestem na bieżąco z ich wynikami. Widziałem w telewizji spotkanie Stomilu z GKS-em Katowice i muszę przyznać, że rozegrali je wzorowo. Nie mieli wielu sytuacji, ale najważniejszej z nich nie zmarnowali. Nie dziwi mnie to, że każdy wypowiada się o defensywie Stomilu bardzo dobrze. Ta formacja, jak i cała drużyna, jest bardzo solidna. Zdobywane przez nich punkty są wynikiem konsekwencji w grze. Słyszałem jednak również o problemach klubu ze sponsorem oraz wypłacalnością pensji. Dobrze, że do zakończenia ligi zostało już niewiele kolejek [cztery]. Zawodnicy Stomilu będą mogli spokojnie odpocząć przez ok. trzy tygodnie i się od tego odciąć.

Wasz czołowy napastnik Tomasz Mikołajczak zdobył w tym sezonie już 13 bramek. W środę to właśnie on będzie dla Stomilu najgroźniejszy?

-Tomek już nieraz pokazał, że potrafi się znaleźć w polu karnym we właściwym miejscu i czasie. Nawet jeśli za sobą ma jednego z rywali, to potrafi umiejętnie zastawić się ciałem. Ma równie dobrą lewą, jak i prawą nogę. Jednak nie tylko stwarza zagrożenie. Mamy jeszcze kilku graczy, którzy potrafią to zrobić. Jesteśmy zgranym zespołem.

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.